Blog Transportowy działa od 2009 roku. Jest poświęcony środkom transportu. Przeważają autobusy, ale nie brakuje także pojazdów szynowych, ciężarówek i trolejbusów. Jest tu także miejsce na wyjątkowe osobówki oraz teksty o samolotach i pływających środkach transportu. Autor w niniejszym blogu nie reprezentuje żadnej firmy i instytucji. Notki są wzbogacane informacjami prasowymi nadsyłanymi przez producentów. Jedyny poprawny adres bloga to www.blogtransportowy.blox.pl - w Internecie funkcjonuje podróbka bloga, która jest nikczemnym wykorzystaniem wypracowanej marki.
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Google+

Wpisy z tagiem: Van Hool

środa, 15 lutego 2017
Na agregacie po Rimini

Na temat trolejbusów we włoskim Rimini pisałem już dwa razy (ostatni wpis). W ostatnim materiale obiecałem wpis o tamtejszych Van Hoolach jadących z opuszczonymi odbierakami prądu, czyli korzystając z agregatu. Zatem ponownie zapraszam nad Adriatyk.

Odcinek pokonywany przez trolejbusy z Rimini bez korzystania z sieci trakcyjnej jest bardzo krótki. To końcowa część trasy linii 11, a dokładnie jeden przystanek, pomiędzy dworcem kolejowym („Rimini FS”), a pętlą Rimini Centro.

Trolejbusy jadące z Riccione Terme po dotarciu do przystanku „Rimini FS” przy Piazzale Cesare Battisti opuszczają odbieraki prądu i już na agregacie przejeżdżają przez Via Dante Alighieri, a po pokonaniu ronda wjeżdżają w Via Roma, gdzie nie ma sieci trakcyjnej. Ten odcinek dla linii 11 jest jednokierunkowy – pętla uliczna. Na następnym rondzie skręcają w prawo, w Via Cesare Clementini (także bez drutów) i znów w prawo, w Via Aponia (tam już wisi trakcja) i w  Via Dante Alighieri, gdzie znajduje się przystanek końcowo-początkowy Rimini Centro. Dalszy odcinek to już powrót w stronę dworca kolejowego, pod drutem, ale nadal na agregacie. Na sieci trakcyjnej przy przystanku „Rimini FS” zawieszono specjalne „daszki”. Pod nimi podnoszone są odbieraki prądu i Van Hoole w pełni ekologicznie odjeżdżają w kierunku Riccione. Czy tam także jest jakiś odcinek bez sieci trakcyjnej – niestety osobiście nie udało mi się tego sprawdzić, ale na podstawie zdjęć Google Street View można stwierdzić, że nie. Wszędzie wiszą przewody.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36501 dojeżdża do przystanku przy głównym dworcu kolejowym w Rimini („Rimini FS”) na Piazzale Cesare Battisti. To ostatni odcinek, na którym tamtejsze trolejbusy korzystają z sieci trakcyjnej. 23.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36506 na przystanku „Rimini FS”. Za chwilę odbieraki prądu zostaną opuszczone i w dalszą, krótką drogę przegubowiec wyruszy korzystając z agregatu. Na wyświetlaczu nie ma linii 110, tylko 11 i litera „O”, czyli ostatnia z przesuwającej się nazwy końcówki: Rimini Centro. 22.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36501 na rondzie w ciągu Via Dante Alighieri, skręca w Via Roma. Odbieraki prądu opuszczone, jazda na agregacie spalinowym. Trolejbus promuje jeden ze sklepów w pobliskim San Marino. 23.08.2015.

 

Rimini

Z tego fragmentu sieci trolejbusy nie korzystają już od lat. Via Aponia, z której solowe pojazdy skręcały w prawo i kończyły tam trasę (Piazza San Girolamo), wracając później na Via Dante Alighieri. Specjalnie dla taboru przegubowego trasę linii 11 zmodyfikowano, kierując ją na pozbawione sieci trakcyjnej drogi Via Roma i Via Cesare Clementini. Druty pozostały już tylko na pamiątkę. 23.08.2015.

 

Rimini

Dawna pętla trolejbusowa Rimini Centro (na Piazza San Girolamo), na której zawracały solowe pojazdy marki Mauri. Ruch ustał na niej w 2009 roku, po wycofaniu tych maszyn. Jeszcze w latach 90-tych sieć trakcyjna wisiała na dalszym odcinku, aż do historycznego centrum, czyli do Piazza Tre Martiri, gdzie wówczas docierała linia 11. Trasę kończyły tam także linie autobusowe. Obecnie komunikacja miejska nie dociera w tamte rejony - zmiany wprowadzono w styczniu 1998 r. (wyjątkiem jest linia nr 1 krążąca po wąskich uliczkach starego miasta). 23.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36502 korzystając z agregatu wjeżdża z Via Aponia w Via Dante Alighieri i za chwilę zatrzyma się na przystanku końcowo-początkowym pętli Rimini Centro. Dłuższe, kilkuminutowe postoje mają tu miejsce jedynie w okresie zmniejszonego ruchu, czyli np. po godzinie 21. Inna pora to korki na trasie, a w związku z tym opóźnienia i konieczność szybkiego rozpoczęcia następnego kursu (oczywiście z odpowiednią dozą typowego dla ciepłych krajów swobodnego podejścia mieszkańców - kierowców - do rozkładu jazdy). 23.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Wnętrze jednego z Van Hooli. Przystanek początkowy w Rimini, godzina 21:13. Agregat pracuje. Mimo późnej pory temperatura powietrza nadal jest dość wysoka, więc zasilana jest także klimatyzacja. 27.08.2015.

 

 Rimini

Nieużywany fragment sieci trakcyjnej nad Via Dante Alighieri, czyli przy końcowym i początkowym przystanku Rimini Centro. Żółta tabliczka dowieszona do sieci informuje, że to koniec odcinka linii z odwróconą polaryzacją. Dalej, przy skrzyżowaniu z Via Roma, dla przeciwnego kierunku podano informację o początku odcinka linii z odwróconą polaryzacją. Na końcu ulicy budynek głównego dworca kolejowego. 22.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36501 na Via Dante Alighieri korzystając z agregatu rozpoczyna kolejny kurs do Riccione Terme. Odcinek niewykorzystywanej sieci z odwróconą polaryzacją. 23.08.2015.

 

 Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36505 - widok na opuszczone odbieraki prądu. Pętla Rimini Centro. 25.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36506 na pętli Riccione Terme. Dowód od firmy Google, że trolejbusy obsługujące linię nr 11 z agregatu spalinowego korzystają tylko w centrum Rimini. W Riccione są podpięte do sieci. Fot. Google Street View, październik 2014.

 

Tak Van Hool NewAG300T #36501 prezentuje się w ruchu bez użycia odbieraków prądu. Na filmie zobaczycie trolejbus w trakcie przejazdu przez rondo na Via Dante Alighieri i skręcający w Via Roma. Druga część to ten sam pojazd, który właśnie rusza z początkowego przystanku Rimini Centro, rozpoczynając kolejny kurs do pętli Riccione Terme. Budynek dworca kolejowego, przy którym przegubowiec podniesie odbieraki prądu widać w tle. 23 sierpnia 2015.



 

 

W roku 2016 w związku z różnymi pracami sieciowymi trolejbusy z Rimini korzystały z agregatów również na innych odcinkach linii 11.

Na zakończenie trolejbusowej relacji z Rimini przedstawię starszy, wycofany już tabor.



 Blog Transportowy na Google +

niedziela, 21 sierpnia 2016
Completo, czyli Van Hool w korku

Wracam do tematu trolejbusów we włoskim Rimini. Pisałem o nich tutaj. Jak wówczas podałem, pojazdy te jeżdżą bardzo zatłoczone, a kiedy już nie zabierają nowych pasażerów, zamiast numeru linii i relacji na tablicach kierunkowych pojawia się napis: „Completo”, czyli kompletny.

Ponieważ trolejbusy w Rimini kursują tylko na jednej linii (nr 11), brak oznakowania i zastąpienie go słowem „Completo” nie powoduje problemów z określeniem, dokąd jedzie dany pojazd. W dodatku zatrzymuje się on na każdym przystanku, więc jest to tylko taki „zabieg kosmetyczny” informujący pasażerów, że w trolejbusie panuje tłok, a w związku z tym warto poczekać na następny kurs.

Podróż zatłoczonym trolejbusem nie należy do przyjemności, szczególnie gdy taka jazda wydłuża się przez korki drogowe. Ze względu na szerokość drogi, którą pokonują Van Hoole wzdłuż Adriatyku i panujący na niej spory ruch pojazdów osobowych, takie utknięcia, czy znaczne spowolnienia są niestety dość częste. Czasami przyczyną zatrzymania trolejbusu jest beztroska (lub po prostu bezmyślność) innych uczestników ruchu drogowego. Świadkiem takiej sytuacji byłem na Viale Amerigo Vespucci. Wówczas Van Hool #36504 jadący do centrum Rimini musiał zatrzymać się przy zaparkowanym na środku drogi (po części na przeciwnym pasie ruchu) samochodem. Ze względu na korek stał za nim sznur aut. Pierwsze z nich blokowało przejazd, jeszcze bardziej niż „główny zawalidroga” wystając na przeciwny pas ruchu. Jego kierowca podjął jakieś próby manewrowania, przestawienia swojego pojazdu, ale dość szybko się to skończyło i niczego nie zmieniło. Prowadząca trolejbus nie wykazywała chęci wybrnięcia z tej patowej sytuacji. Być może była to obawa o możliwość uszkodzenia pojazdu (blisko drzewa i inne samochody), a może tylko zwykłe włoskie „lekkie podejście” do życia, czyli czekanie, aż sytuacja sama się rozwiąże. Generalnie przez kilka minut nic się nie działo, a jedynie nadjeżdżały motorki, które i tak nie mogły przejechać.

W końcu pojawił się kierowca blokującego ruch pojazdu. Bez pośpiechu po prostu przyszedł. Rozejrzał się i raczył uruchomić swój wehikuł.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36504 jadący w stronę centrum Rimini właśnie utknął na Viale Amerigo Vespucci. 22.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Już po chwili nadjechało stado motorków - jest ich pełno w całym Rimini.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

W końcu kierowca blokującego ruch pojazdu przyszedł i zator zaczął się rozładowywać. Trolejbus ruszył.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Czasami zamiast napisu „Completo” na trolejbusach pojawiało się słowo „Riservato”, czyli zarezerwowany. W rezerwację wątpię. Raczej to pomyłka kierowcy, który omyłkowo nie wybrał napisu „Completo”. Przegubowiec #36506 wzdłuż Adriatyku zmierza w stronę pętli Riccione Terme. 23.08.2015.

 

Poniżej opisywana sytuacja w wersji filmowej. Nagranie trwa około półtorej minuty, ale całe zdarzenie było o wiele dłuższe. Szczególnie ten okres, w którym nic się nie działo – pojazdy stały, trąbiły, a beztroski kierowca blokującego ruch samochodu gdzieś tam sobie spędzał czas.

Kiedy trolejbus już ruszył, okazało się, że jego wnętrze wcale nie jest takie „Completo”. Praktycznie nie było w nim tłoku. Być może wcześniej sporo osób wysiadło, a może prowadząca przegubowca profilaktycznie ustawiła taki napis, gdy na którymś z pierwszych przystanków czekała większa grupa osób. Kilka dni wcześniej z żoną wsiadaliśmy do innego Van Hoola z napisem „Completo” i także nie było w nim tłoku.

 

 

Na tym jeszcze nie kończę wpisów o trolejbusach z Rimini. W dalszej części Van Hoole pojadą z opuszczonymi odbierakami prądu. Tu link.

 

Blog Transportowy na Twitterze

piątek, 24 czerwca 2016
Trolejbusy w Rimini

Na temat włoskiej miejscowości Rimini już pisałem w Blogu Transportowym. Wówczas był to tekst o pojazdach kolejowych PESA (link). Teraz zapraszam do lektury materiału o trolejbusach.

Komunikację miejską na terenie Rimini obsługuje Grupa Start Romagna. Duży przewoźnik, który działa w miejscowościach położonych na terenie Romanii (włoski: Romagna; część regionu Emilia-Romania), największe to Forli, Rawenna i Rimini. Grupa Start Romagna powstała w 2009 roku z połączenia firm ATM Rawenna, AVM Forli i TRAM Rimini.

Historia trolejbusów w Rimini sięga roku 1939. Dokładnie 1 stycznia uruchomiono podmiejską trasę łączącą Rimini z miejscowością Riccione. Biegnąca wzdłuż wybrzeża Adriatyku linia funkcjonuje do dziś, choć przez te lata ulegała pewnym korektom, głównie w rejonie końcówek. Jest to jedyna trasa trolejbusowa w tym rejonie Włoch (w nadmorskiej części prowincji Emilia-Romagna). Obecnie oznaczona jest jako linia nr 11, ma długość 12,2 km i łączy pętle Rimini Centro i Riccione Terme. Jej trasa przebiega głównie w linii prostej wzdłuż wybrzeża Morza Adriatyckiego, pośród licznych hoteli.

Do obsługi linii 11 Start Romagna wykorzystuje sześć przegubowych, czterodrzwiowych trolejbusów Van Hool NewAG300T, które oznaczono numerami taborowymi 36501 – 36506. Osprzęt elektryczny firmy Vossloh Kiepe. Wyprodukowano je w roku 2009, a eksploatację rozpoczęto w 2010, wycofując solowe Volvo-Mauri B59 Ansaldo. Co ciekawe, kilka z tych pojazdów (łącznie było ich 17) nadal jest w Rimini. Stoją na prywatnej posesji – do tego tematu powrócę później.

Wszystkie trolejbusy pomalowane są w nowe barwy zakładowe Start Romagna, czyli białe tło z niebieskimi falami, które symbolizują położenie rejonu Romagna nad Adriatykiem. Część z nich jest oklejona reklamami.

Poza szczytem turystycznym (październik – czerwiec) linia nr 11 kursuje co 15 – 20 minut. W szczycie nawet co 10 minut. Tylko sześć trolejbusów nie jest w stanie obsłużyć wszystkich brygad, więc na trasie tej kursują także autobusy. Głównie przegubowe pojazdy marki BredaMenarinibus. Pojawiają się także 12-metrowe solówki, co jest swoistą tragedią. Napełnienie linii 11 jest tak duże, że bardzo często nie wszyscy pasażerowie są w stanie wsiąść do przegubowca, a ci szczęśliwcy, którym się udało podróżują w wielkim tłoku. Często przepełnione Van Hoole zamiast numeru linii i relacji na tablicach kierunkowych mają napis „Completo”, czyli kompletny. Mimo tego zatrzymują się normalnie na wszystkich przystankach.

Jak już wspomniałem, trasa linii 11 prowadzi głównie wzdłuż wybrzeża. W Rimini sieć trakcyjną rozwieszono między innymi nad Viale Regina Elena. To bardzo ładna droga, obsadzona ciekawą roślinnością (np. piękne sosny). Przemieszcza się po niej bardzo dużo pojazdów, dlatego wprowadzono ruch jednokierunkowy. W obie strony mogą jeździć jedynie autobusy i trolejbusy oraz taksówki. Bardzo często droga ta jest całkowicie zakorkowana, a to oczywiście wpływa na opóźnienia i jeszcze większy ścisk w pojazdach linii 11.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36504 przejeżdża przez Viale Regina Elena, czyli aleję biegnącą równolegle do brzegu Adriatyku. Wieczorem wzdłuż niej spaceruje bardzo wielu wczasowiczów. Infrastruktura drogowa nie jest do tego przystosowana. Jak widać na zdjęciu, z jednej strony całkowity brak chodnika. Z drugiej jest trochę lepiej, ale liczne ogródki kawiarniane lub rozbudowane ekspozycje sklepowe znacznie zwężają jego szerokość. Parkowanie na przejściu dla pieszych - dość częste, ale wszakże w Polsce też występujące. Trolejbus zmierza w stronę centrum Rimini. 23.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Trolejbus #36506 jedzie przeciwnie do ogólnodostępnego kierunku jazdy na Viale Regina Elena. Drzewa (sosny) w tym rejonie są przepiękne, a znikająca w ich koronach sieć trakcyjna dodatkowo uatrakcyjnia to miejsce. Niestety ujęcia psuje przepalone niebo. Warto zwrócić uwagę na nietypowy znak oznaczający przejście dla pieszych - osobiście kojarzy mi się z piłkarzem - piłka pod nogami. Bardzo dobrym pomysłem jest dodawanie do tabliczek z nazwami ulic krótkiej informacji o osobie (dacie, wydarzeniu itd.) patronującej danej drodze. Na zdjęciu przykład - via Lastrada. 22.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool #36502 wieczorową porą utrwalony na przystanku nr 16 przy Viale Regina Elena. Kierunek Rimini Centro. 22.08.2015.


Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Wnętrze jednego z trolejbusów. Jedynie w rejonie pierwszego przystanku jest dość luźno. Na dalszym odcinku zaczyna się tłok.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Wnętrze Van Hooli z Rimini jest oświetlane na niebiesko.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Malowanie „adriatyckie” z reklamami naklejonymi na bokach, czyli filobus #36505. Kierunek Riccione Terme. Warto zwrócić uwagę na rejestrację, którą oprócz liter „RN” (jak Rimini) tworzy logo firmy Start i numer taborowy 505. Viale Regina Elena, rejon przystanku nr 15. 26.08.2015.


Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Jeszcze raz Van Hool #36505. Tym razem w kierunku centrum Rimini. To Viale Amerigo Vespucci (przedłużenie Viale Regina Elena), przystanek nr 12 przy pl. Kennediego. Zdjęcie dodałem celowo, aby pokazać, jak źle robi się zdjęcia w tym rejonie. Trolejbus pięknie pozuje, a nieprzerwany sznur osobówek skutecznie utrudnia fotografowanie. Z tego miejsca jest już dość blisko do bezpłatnej plaży (nr 1 - jeżeli dobrze pamiętam). Pozostałe są płatne i niestety dość drogie. 25.08.2015.

 

 Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Przegubowiec #36504 pięknie pozuje. Osobówki nie wjeżdżają w kadr, bo to przystanek. Warunki wręcz idealne, ale niestety zabrakło najważniejszego - aparatu fotograficznego. Dobrze, że choć miałem telefon. 23.08.2015.

 

Ponieważ okolica Viale Regina Elena jest bardzo podobna do siebie, możnaby mieć problem z ustaleniem, na którym przystanku należy wysiąść. Zarządzający transportem publicznym w Rimini rozwiązali to w bardzo prosty sposób. Przystanki linii 11 wzdłuż morza są ponumerowane. Wystarczy więc od czasu do czasu wyjrzeć przez okno, aby ustalić, jak długo mamy jeszcze jechać. Numery są wypisane na przystankach oraz podwieszone pod siecią trakcyjną. Niestety, taki system informacji pasażerskiej nie przyda nam się do niczego, jeżeli nie znamy numeru swojego przystanku. Na przystankowych rozkładach jazdy nie ma wypisanych kolejnych przystanków – ani ich nazw, ani numerów. Z własnego doświadczenia mogę jednak stwierdzić, że taka numeracja to bardzo dobry pomysł, dzięki któremu (już odpowiednio poinformowany) bez problemów wysiadałem we właściwych miejscach totalnie nie znając okolicy. Ponumerowane są także przystanki autobusowej linii nr 4.

 

Przystanek, Start Romagna

Przykładowe oznakowanie przystanku linii 11. Ten ma nr 15. Oznaczono go także mniej istotną dla turysty nazwą (w tym przypadku Alfieri) - podstawa to numeracja. Korzysta z niego także autobusowa linia 10. Dodatkowa informacja o strefie 900. To strefa miejska Rimini, na terenie której bilet cały kosztuje 1,30 euro.

 

Poniżej Van Hoole z Rimini w ruchu. Materiał nagrałem w sierpniu 2015. Najpierw zobaczycie jadący przez zakorkowaną Viale Regina Elena trolejbus #36505. Potem w przeciwną stronę (czyli do centrum Rimini) pojedzie przegubowiec #36506. Kolejna scena to przystanek nr 17, na którym zatrzymuje się filobus (czyli po włosku trolejbus) #36504. Na koniec, na dosłownie kilka sekund przeniesiemy się pod dworzec kolejowy FS. Tam spod obiektywu uciekał mi #36502.

 

 

Temat trolejbusów we włoskim Rimini jeszcze powróci. Tu link do następnego materiału.

 

Zamów bezpłatny newsletter

środa, 01 czerwca 2016
PolskiBus – Wiedeń

Ponad trzy lata temu (dokładnie 25 kwietnia 2013) PolskiBus.com uruchomił nową linię P12 w relacji Gdańsk – Rzeszów przez Toruń, Łódź, Katowice i Kraków. Pisałem o tym tutaj

Od 22 marca 2016 przewoźnik wprowadził na niej dość istotne zmiany. Na łącznie pięć realizowanych z Gdańska kursów, tylko trzy dojeżdżają do Rzeszowa, natomiast dwa po dotychczasowej trasie docierają do Krakowa i dalej przez czeskie Brno do Wiednia.

Zmiana bardzo korzystna, szczególnie np. dla mieszkańców Krakowa, którzy aby dotrzeć PolskimBusem do Wiednia musieli przesiadać się w Katowicach i tam korzystać z linii P5 z Warszawy. Relacja z przejazdu tą trasą dostępna pod tym linkiem

Zachęcony e-mailem informującym o otwarciu nowego kalendarza podróży, po znalezieniu atrakcyjnych cenowo biletów (łącznie 138 zł dla dwóch osób, tam i powrót) zdecydowałem się na wyjazd. Tym razem w dzień, w relacji z Krakowa. Termin to drugi majowy duży weekend (w czwartek Boże Ciało), ale nie jego początek, tylko drugi dzień (piątek), czyli wtedy, gdy przynajmniej teoretycznie zainteresowanie biletami powinno być mniejsze.

Linia P12 z Gdańska wyrusza o godzinach 5:45, 12:00, 14:45, 18:45 i 23:30. Po postojach w Toruniu, Łodzi, Częstochowie (tylko dwa kursy, z 5:45 i 14:45) i Katowicach, po 10 godzinach dociera do Krakowa odpowiednio na 15:50, 22:00, 0:50, 4:45 i 9:30. Na dalszym odcinku trasa ulega zmianie. Do Rzeszowa wyruszają kursy o 15:55, 0:55 i 9:40, a do Wiednia o 22:10 i 5:00. Mój wybór padł na godzinę 5:00.

Ten kurs linii P12 Gdańsk – Wiedeń na krakowski Małopolski Dworzec Autobusowy (MDA) rozkładowo dociera o 4:45, ale przyjechał wcześniej. Obsługiwał go Van Hool TDX27 #P134. Rocznik 2013. Miejsca znaleźliśmy na dolnym pokładzie. Na samym końcu, przy toalecie. Ponieważ na górze było strasznie duszno (chyba jakieś problemy z klimatyzacją), początkowo cieszyłem się, że tam usiedliśmy. Niestety dość szybko okazało się, że tak bliskie sąsiedztwo WC nie jest zbyt korzystne. Pomijam już fakt, że co chwilę ktoś obok nas przechodził lub stał. Najgorszy był zapach. Im bliżej Wiednia, tym niestety gorszy.

Z Krakowa trasa wiedeńskiej wersji linii P12 prowadzi przez autostradę A4, którą autobus dojeżdża do Katowic, czyli miasta, w którym miał niedawno postój. Drugiego zatrzymania  już nie przewidziano. Dla pasażerów wsiadających w stolicy Górnego Śląska to ponad dwugodzinna strata czasu. W sumie można stwierdzić, że do Krakowa jest realizowany wjazd kieszeniowy, po którym autobus wraca do Katowic i kontynuuje jazdę.

Z Katowic autostradą A4 dotarliśmy do węzła z trasą A1, którą następnie przemieszczaliśmy się w stronę granicy z Czechami. Tuż przed nią (około godziny 6:50) następuje najprawdopodobniej stały, przewidziany w rozkładzie (choć w nim nie podany) postój przy stacji paliw BP. Około 20 minut przerwy, a potem (już z pasażerami na pokładzie) Van Hool wjechał na stanowisko do opróżniania toalet. Kratka ściekowa, nad którą trzeba odpowiednio ustawić autobus i wlać do niej zawartość WC. Niestety ten manewr nie został wykonany poprawnie i kierowcy musieli kilka razy używać wypełnionych czystą wodą wiader.

 

Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus.com

Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus.com

Van Hool TDX27 Astromega #P134 na linii P12 w trakcie postoju na stacji paliw przed czeską granicą. Autobus właśnie został zatankowany. Okolicę spowiła gęsta mgła. 27.05.2016.

  

W Czechach trasa linii P12 prowadzi drogą nr 1 przez Ostrawę i dalej w stronę Olomouca. Do tego pięknego miasta (starówka wpisana na listę UNESCO) PolskiBus jednak nie wjeżdża, kontynuując jazdę w kierunku Brna, w którym zaplanowano pierwszy od Krakowa rozkładowy postój. Ústřední Autobusové Nádraží, czyli Centralny Dworzec Autobusowy to bardzo duży obiekt z ponad 40 stanowiskami, wybudowany w latach 1977 – 1985. Nie zrobił on jednak na mnie zbyt dobrego wrażenia. Taki zaniedbany relikt socjalizmu. Wspomniane kilkadziesiąt stanowisk jest w całości zadaszonych, a słabe oświetlenie pogłębia zły odbiór tego miejsca. Ponieważ przyjechaliśmy tam dość sporo przed czasem, nastąpił 30 minutowy postój (planowy odjazd o 9:45). Obok stanowiska nr 15, z którego korzysta linia P12 w obie strony, znajduje się dworcowa toaleta. Koszt to 7 koron, ale jeżeli nie mamy czeskiej waluty, to możemy zapłacić w euro. Dokładnie 30 centów.

Dłuższy postój na dworcu w Brnie był okazją do zrobienia kilku zdjęć korzystających z niego autobusów.

 

Setra S516 HD/2, Gumdrop bus, Eurolines

Setra S516 HD/2 z czeskiej firmy Gumdrop bus w ramach sieci Eurolines obsługuje linię Praga - Brno - Bratysława - Budapeszt. To rocznik 2016. Autobus właśnie wjechał na dworzec w Brnie i za chwilę podstawi się pod jedno z kilkudziesięciu stanowisk, których fragment zadaszenia widać w górnej części zdjęcia. 27.05.2016.

 

Irisbus Crossway, BORS Břeclav

Irisbus Crossway z firmy BORS Břeclav. Autobusów tego przewoźnika na dworcu w Brnie pojawia się dość sporo. To dawna firma ČSAD Břeclav. 27.05.2016.

 

Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus.com

Astromega #P134 trochę krzywo podstawiona przy stanowisku nr 15. Z tego miejsca odjeżdżają obie relacje linii P12. Niestety rejon za zadaszeniem jest mocno przepalony, ale to jedyne zdjęcie pojazdu PolskiegoBusa, które wykonałem na dworcu w Brnie. Warto zwrócić uwagę na dach - wielką plontaninę elementów metalowych. 27.05.2016.

 

W Brnie podróż z PolskimBusem zakończyło kilkanaście osób. Dalej trasa linii P12 przebiega drogą nr 52, którą dojeżdża się do Austrii. Tuż przed granicą warto spojrzeć w lewo. W miejscowości Mikulov zobaczymy piękny, barokowy zamek. Można tam także oglądać liczne winnice, w których wytwarzane jest dość znane wino Mikulov. Po chwili autobus wjeżdża do Austrii. Tam jednojezdniowa droga zmienia numer na 7. Jest to trasa całkowicie nieprzystosowana do obsługi ruchu tranzytowego. Szczególnie na terenie zabudowanym jezdnia staje się bardzo wąska, a liczne zakręty znacznie utrudniają jazdę większym pojazdom (nie ma ograniczeń masy, zatem ruch ciężarówek jest dość spory). Jest to bardzo odczuwalne np. w przygranicznej miejscowości Poysdorf. Na szczęście Austriacy już podjęli działania związane z poprawą tej sytuacji (także pod wpływem protestów mieszkańców) – w wielu miejscach trwa budowa drugiej jezdni. Z wąskiej i krętej drogi nr 7 na wysokości miejscowości Schrick wjeżdża się na autostradę A5. Dalsza jazda to już tylko trasy dwu lub więcej jezdniowe.

Jak w przypadku linii P5 z Warszawy, P12 w Wiedniu korzysta z dworca autobusowego ÖBB Postbus przy Südtiroler Platz. Planowy przyjazd o 11:45 (lub o 4:55 dla kursu nocnego). Okolica tego miejsca znacznie zmieniła się od naszego ostatniego pobytu w 2012 roku. Obok powstał główny dworzec kolejowy.

 

Neoplan Cityliner, Vienna Airport Lines, Postbus

Dworzec ÖBB Postbus przy Südtiroler Platz pełni także funkcję placu postojowego - małej zajezdni dla taboru Postbusa. Na zdjęciu Neoplan Cityliner tego przewoźnika. Stałym zadaniem pojazdu jest obsługa linii na lotnisko (Vienna Airport Lines). 27.05.2016.

 

Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus.com

Dworzec ÖBB Postbus przy Südtiroler Platz. Van Hool TDX27 Astromega #P138 przy stanowisku A5 oczekuje na kurs linii P12 z godziny 16:35. Za kilka minut podstawi się na stanowisko A7, gdzie już czeka na niego spora grupa pasażerów. 28.05.2016.

 

Linia P12 z Wiednia do Gdańska odjeżdża o 6:05 i 16:35. Z żoną wybraliśmy ten późniejszy kurs (sobota). Na dworzec ÖBB Postbus przy Südtiroler Platz trafiliśmy już ok. 16:15. Autobus stał już tam, ale jeszcze nie podstawiał się na stanowisko nr A7, przy którym czekała na niego spora grupa pasażerów. Po kilku minutach podszedł jeden z kierowców i rozdał oczekującym banderole na bagaże, aby (jak powiedział) przyspieszyć wsiadanie. Pojazd podstawił się około 16:20. Był to także Van Hool TDX27, ale tym razem #P138. Również rocznik 2013.

Dolny pokład autobusu ze względu na awarię klimatyzacji został wyłączony z eksploatacji. Na zewnątrz było blisko +30 stopni, więc przy braku otwieralnych okien i zapachu z WC mogłoby być tam dość ekstremalnie. Na szczęście wszyscy zmieścili się na górze. Nie działała także toaleta, dlatego kierowca jeszcze na dworcu zapowiedział, że będzie dużo dodatkowych postojów na stacjach paliw. Były to jednak tylko obietnice.

Z Wiednia wyjechaliśmy całkiem sprawnie, czyli bez utykania w korkach. Obawiałem się jednak, że mogą one nas dopaść na wąskim odcinku przed granicą z Czechami. Na szczęście jednak tak nie było. Austrię nasz autobus pożegnał bacznie obserwowany przez tamtejszego policjanta, który najprawdopodobniej wybrane samochody zatrzymywał do kontroli. Po drugiej stronie granicy policja także przyglądała się  jadącym pojazdom. Czerwony Van Hool wzbudził ich zainteresowanie. Zostaliśmy skierowani na teren dawnego przejścia granicznego, gdzie czeski funkcjonariusz (policjant, nie pogranicznik) sprawdził wszystkim dokumenty, dokładnie porównując zdjęcie w dokumencie z jego właścicielem. Całość trwała bardzo krótko i już po ok. 3 – 5 minutach jechaliśmy dalej.

Postój w Brnie początkowo miał trwać 5 minut, później wydłużył się do 10, aby ostatecznie zakończyć się po 20 minutach (rozkładowy odjazd o 18:40). Szkoda tylko, że o tym wcześniej nie poinformowano, bo np. można było kupić coś do jedzenia lub picia. Kolejny postój nastąpił już w Polsce, po godzinie 21, przy autostradzie A1. Jak w przeciwną stronę nieujęty w rozkładzie, ale raczej stały. Tam Astromega oczekiwała aż 30 minut. Dalej autostradą A4 przez Katowice (w których pasażerowie do Katowic niestety jeszcze nie mogli wysiąść) dotarliśmy do Krakowa. Punkt godzina 23:00. Dość sporo pasażerów wysiadło, ale dość liczna grupa też wsiadła, zmierzając do Katowic (na 0:50), Łodzi (4:15), Torunia (7:10) lub Gdańska (9:30). Niektóre osoby przemierzały całą trasę, z Wiednia do Gdańska. Musiało to być bardzo ekstremalne przeżycie - tyle czasu w ciasnym autobusie.

 

Blog Transportowy na Google +

piątek, 18 września 2015
Bez TransExpo 2015 i edycja 2010

W roku 2015 targi TransExpo nie odbędą się. Po raz pierwszy w historii ich istnienia (czyli od 2003 roku) zdecydowano o rocznej przerwie, jednocześnie przechodząc na cykl dwuletni, na przemian z Busworld w belgijskim Kortrijk. Tak więc najbliższa edycja targów dopiero w 2016 roku.

W tym wpisie wracam do starszej edycji TransExpo, z 2010 roku. W Blogu Transportowym dawno temu zamieściłem dwa materiały na ten temat. Link do pierwszegoLink do drugiego. Wówczas nie opublikowałem wszystkich zaplanowanych treści. Zabrakło np. najnowszego zakupu MZK Słupsk – Scanii OmniCity. Pominąłem także Neoplana N5217 Starlinera w barwach klubu piłkarskiego Lech Poznań oraz inne pojazdy. Zatem poniżej kilka zdjęć z TransExpo 2010.

Zaczynam od wspomnianej Scanii OmniCity z MZK Słupsk. Zaprezentowany pojazd był jednym z 7 egzemplarzy zakupionych przez tego przewoźnika pod koniec 2010 roku:

 

Scania OmniCity, MZK Słupsk, TransExpo 2010, Kielce

Scania OmniCity, MZK Słupsk, TransExpo 2010, Kielce

 

Gratka dla kibiców piłkarskich, czyli Neoplan Starliner wożący drużynę klubu Lech Poznań. Pojazd był wówczas eksploatowany przez firmę Fun Club z Poznania, która została polskim przedstawicielem holenderskiej marki  Van Hool. Tak prezentował się piłkarski Neoplan N5217:

 

Neoplan N5217 Starliner, Fun Club, Lech Poznań, TransExpo 2010, Kielce

 Neoplan N5217 Starliner, Fun Club, Lech Poznań, TransExpo 2010, Kielce

 

Skoro już poruszyłem temat marki Van Hool, wypada zaprezentować wystawione w Kielcach pojazdy tej firmy. Zwłaszcza, że był to debiut holenderskiego producenta na TransExpo. Łącznie na stoisku Fun Clubu znalazły się trzy autobusy. Zielony Van Hool T915 Alicron:

 

Van Hool T915 Alicron, TransExpo 2010, Kielce

 

Van Hool T916 Astronef:

 

Van Hool T916 Astronef, TransExpo 2010, Kielce

 

I ostatni Van Hool wystawiony przez Fun Club, czyli TD927 Astromega. Model później eksploatowany przez PolskiegoBusa:

 

Van Hool TD927 Astromega, TransExpo 2010, Kielce

 

MAN Lion’s City G w malowaniu warszawskim. Autobus okazał się testerem, który ostatecznie trafił do PKM Sosnowiec, otrzymując tam numer 550:

 

MAN Lion’s City G, TransExpo 2010, Kielce

 MAN Lion’s City G, TransExpo 2010, Kielce

 

Marka Van Hool pojawiła się także na stoisku firmy Belgian Bus Sales. W tym przypadku był to jednak pojazd używany, rocznik 2008. To model T915CL:

 

Van Hool T915CL, Belgian Bus Sales, TransExpo 2010, Kielce

 

Inny używany autobus zaprezentowała firma Polster. Był to element reklamujący ofertę kompleksowej renowacji starszego taboru. Pojazd wyjątkowy i jak na polskie warunki mocno egzotyczny. To Scania K93CLB, a w zasadzie takie podwozie, na którym powstał autobus Lahti Falcon 540. Sprowadzony z Finlandii, rocznik 1996:

 

Lahti Falcon 540, Polster, TransExpo 2010, Kielce

 Lahti Falcon 540, Polster, TransExpo 2010, Kielce

 

Pozostając w temacie dość egzotycznego jak na Polskę taboru, warto przypomnieć ofertę firmy Dafa Danisch Jan, która oferuje autobusy używane. Na jej stoisku stał trójosiowy Neoplan N3318K z 2000 roku:

 

Neoplan N3318K, TransExpo 2010, Kielce

 Neoplan N3318K, TransExpo 2010, Kielce

 

Mercedes-Benz Citaro w wersji hybrydowej. Drugiego dnia targów, czyli 7.10.2010 odbyła się jego polska premiera. Pojazd odbył dwa pokazowe przejazdy po Kielcach:

 

Mercedes-Benz Citaro G Hybrid, TransExpo 2010, Kielce

 

Na TransExpo 2010 były także inne ciekawe pojazdy. Do tego tematu powrócę już niedługo.

 

 Kalendarz imprez komunikacyjnych

Blog Transportowy na Facebooku

środa, 26 listopada 2014
Elektryczny SOR w Krakowie

 

Blog Transportowy ma już 5 lat. 11 listopada 2009 - 11 listopada 2014

 

Škoda Perun, o której pisałem w sierpniu 2014 (link) zbyt długo nie była najnowszym elektrobusem testowanym przez krakowskie MPK. Jako ostatni do tego grona dołączył czeski SOR EBN10,5. Przy okazji do Wiednia powrócił jeden z dwóch autobusów Rampini. Tak więc krakowski elektryczny tabor autobusowy nadal liczy pięć pojazdów: AMZ CS10E, Solaris Urbino 12 electric, Škoda Perun, Rampini Alé EL (#DK604) i opisywany SOR EBN10,5.

Elektryczny SOR rozpoczął obsługę linii 154 już w wakacje 2014. Autobus jest oklejony śnieżną, zimową reklamą zapraszającą do Tatrzańskiej Łomnicy. To słowacka miejscowość, w której ma siedzibę Tatranské dopravné družstvo, czyli firma, od której wypożyczono testowany pojazd. Jego długość wynosi 10 370 mm. Jak podaje producent, jest to skrócona wersja modelu BN12, w którym zmniejszono tylny zwis. Część z niską podłogą pozostała niezmieniona. Tak powstały elektrobus wyróżnia się dość oryginalnym układem drzwi: 1-2/2-0. Zamontowano w nim silnik TAM 1049 Pragoimex o mocy 120 kW. Zasięg modelu EBN10,5 producent szacuje na 110 – 160 km. Potem konieczne jest ładowanie baterii, które może przebiegać w dwojaki sposób. Powolny, czyli przez 8 godzin (natężenie prądu 32 ampery), w czasie których w warunkach zimowych cały czas może być włączone ogrzewanie wnętrza pojazdu lub szybki (aż 250 amperów), czyli tylko godzina jest potrzebna do pełnego naładowania. Testowany w Krakowie autobus jest przystosowany do przewozu 85 pasażerów, w tym 66 stojących i 25 siedzących (6 na miejscach rozkładanych). Producent oferuje także wersję przeznaczoną tylko dla 72 pasażerów (44 stojących i 30 siedzących, w tym dwa miejsca rozkładane) i posiadającą inny układ drzwi: 1-2-0. Od niedawna w ofercie znajdziemy także najmniejszy elektrobus, model EBN8. Kto wie, może za jakiś czas także pojawi się w Krakowie.

 

SOR EBN10,5, Kraków

 SOR EBN10,5, Kraków

 SOR EBN10,5, Kraków

SOR EBN10,5, Kraków

 W Krakowie SOR EBN10,5 otrzymał numer DK606. Autobus stoi na ul. Kurniki, czyli na pętli Dworzec Główny Zachód. Przerwa przed kolejnym kursem na Prądnik Biały.

 

SOR EBN10,5 - wnętrze, Kraków

 SOR EBN10,5 - wnętrze, Kraków

 Wnętrze SOR-a EBN10,5.

 

SOR EBN10,5 - wnętrze, wyświetlacz wewnętrzny  SOR EBN10,5 - wnętrze, wyświetlacz wewnętrzny

Zamontowany w przedniej części pojazdu ekran wyświetla informacje o autobusie.

 

SOR EBN10,5 - tabliczka znamionowa

Tabliczka znamionowa testowanego SOR-a.

 

SOR EBN10,5, Kraków

SOR EBN10,5, Kraków

Ulica Kurniki. SOR rozpoczyna kolejny kurs do Prądnika Białego.

 

Krótki film prezentujący odjazd #DK606 z pętli Dworzec Główny Zachód, czyli wjazd z ul. Kurniki w Pawią:

 

 

Na rynku dostępnych jest jeszcze kilka elektrobusów. Być może i one za jakiś czas trafią na testy do Polski. Poniżej przykłady.

 

SOR EBN11

 SOR EBN11 to trzeci elektryczny autobus w ofercie czeskiego producenta. Najnowszy produkt, którego premiera odbyła się na targach IAA 2014 w Hanowerze. Można go było obejrzeć także w Polsce - na zdjęciu model EBN11 w trakcie targów TransExpo 2014 w Kielcach.

 

 Van Hool A308 Electric, #5598 De Lijn

Van Hool A308 Electric w barwach De Lijn - belgijskiego państwowego przewoźnika.

 

VDL Citea SLF-120 Electric

VDL Citea SLF-120 Electric.

 

Ebusco YTP-1

Holenderski autobus Ebusco YTP-1.

 

Iveco Ellisup

Iveco Ellisup, czyli elektryczny pojazd przyszłości zaprezentowany po raz pierwszy w październiku 2013 na targach Busworld Kortrijk.

 

 Zamów bezpłatny newsletter

 Blog Transportowy na Facebooku

18:59, lukaszwoblog , autobusy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 czerwca 2014
PolskiBus – do Berlina

W lutym 2014 pisałem o problemach PolskiegoBusa związanych ze sprzedażą biletów. Tu link. Kupiłem wówczas bilety do i z Berlina, czyli na linię P16 (Zakopane – Berlin). Wyjazd w maju. Aby jak najdłużej korzystać z dziennych uroków niemieckiej stolicy, wybrałem kursy nocne. Ponieważ jechałem z Krakowa, wielkim minusem okazały się przystanki pośrednie: w Katowicach, Opolu i Wrocławiu. Mimo późnej pory, odbywał się na nich ruch bieżący, czyli o spaniu można było zapomnieć. Dodatkowo, ze względu na 100% frekwencję, na każdym przystanku szukano wolnych miejsc (niektórzy pasażerowie często zajmowali po dwa siedzenia), co ostatecznie budziło jakimś cudem drzemiących jeszcze podróżnych.

 

Van Hool TD921 Altano, PolskiBus

Van Hool TD921 Altano #P032 z PolskiegoBusa. Linia P16 do Berlina na terenie tymczasowego dworca autobusowego MDA przy ul. Wita Stwosza w Krakowie. Następny postój w Katowicach. 15.03.2014. 

 

W Berlinie linia P16 zatrzymuje się w dwóch miejscach. Pierwszy przystanek wyznaczono na terenie lotniska Berlin-Schönefeld (do roku 1990 był to centralny port lotniczy w NRD, a obecnie jedno z dwóch czynnych berlińskich lotnisk), a drugi, końcowy na głównym berlińskim dworcu autobusowym: Zentraler Omnibusbahnhof Berlin (ZOB). Osobiście polecam właśnie to drugie miejsce. Obok znajduje się stacja metra Kaiserdamm (linia U2) i kolei miejskiej Messe Nord/ICC (S-Bahn, linie S41, S42 i S46) oraz przystanki autobusowe (linie 104, 139, 218, 349, M49, X34, X49 i N42). Dojazd do centrum jest więc bardzo dobry. Kiedy z żoną dotarliśmy na ZOB (około 7:00), było bardzo zimno (początek maja, a tam tylko +3 stopnie). Na szczęście w poczekalni można było się ogrzać przy ciepłych grzejnikach.

Na dworcu ZOB panuje bardzo duży ruch autobusowy. Krajowy i międzynarodowy. To bardzo dobre miejsce dla osób chcących w krótkim czasie sfotografować sporo autobusów z tzw. „górnej półki”.  Najnowsze modele to standard tego miejsca.

 

Scania OmniExpress, ADAC Postbus, Zentraler Omnibusbahnhof Berlin (ZOB)

Scania OmniExpress z ADAC Postbus. Nowy niemiecki przewoźnik, który powstał w ramach współpracy poczty z automobilklubem ADAC. Łącznie zakupiono aż 63 takie autobusy, które są wykorzystywane do obsługi uruchomionej wiosną 2014 roku siatki 30 połączeń między największymi miastami Niemiec. ADAC Postbus to jeden z pierwszych niemieckich przewoźników, który wykorzystał nowe prawo, zezwalające na uruchamianie linii autobusowych konkurujących z połączeniami kolejowymi. Jedno ze stanowisk Zentraler Omnibusbahnhof Berlin (ZOB). Scania podstawiona jako linia nr 109 z Berlina do Hanoweru przez Magdeburg. Cała trasa liczy około 300 km. 4.05.2014.

 

 Setra S417 GT-HD, Berg-Lübeck, Zentraler Omnibusbahnhof Berlin (ZOB)

Setra S417 GT-HD z biura podróży Berg-Lübeck. Autobus wynajęty przez FlixBus do obsługi połączenia Berlin - Hamburg. Z tyłu oryginalny FlixBus. Zentraler Omnibusbahnhof Berlin (ZOB). 4.05.2014.

 

Nocny kurs linii P16 z Berlina zaczyna się dość wcześnie. Już o godzinie 19:00. Przyznam, że zdecydowanie korzystniejsza byłaby późniejsza pora, np. 21 lub 22. Dzięki temu zyskałoby się więcej czasu na zwiedzanie miasta, a i przemieszczanie się w miejscowościach docelowych byłoby prostsze, np. w Krakowie, gdzie można by korzystać z komunikacji dziennej, a nie z niezbyt bogatej oferty nocnej. Z Berlina PolskiBus do Polski jedzie drogą nr 13 w stronę Drezna, a następnie skręca na trasę nr 15 przez Cottbus (europejska E36). Po przekroczeniu polskiej granicy zmienia ona numer na 18. Zmienia także swój stan techniczny. Pasażerowie odczuwają to na własnej skórze. Autobus zaczyna się trząść, podskakiwać. Stan ten trwa przez kilka kilometrów, czasami jakaś przerwa i znów. Istne zabójstwo dla autobusu. Dla pasażerów też nic przyjemnego, zwłaszcza, że w trakcie wjazdu na ten fatalny odcinek w pojeździe panuje bardzo senna atmosfera. Co ciekawe, w stronę Berlina takiej atrakcji nie było.

Droga nr 18 jest dwujezdniowa. W kierunku Niemiec jedzie się po nowej, położonej w 2006 roku nawierzchni. Dlatego wstrząsów nie było. Natomiast odcinek powrotny odbywa się po oryginalnej niemieckiej drodze, którą pod koniec lat 30-tych ubiegłego wieku osobiście otwierał Adolf Hitler (Reichsautobahn 9). Niestety kilkadziesiąt lat eksploatacji zrobiło swoje i teraz jezdnia ta nie nadaje się do eksploatacji. Jak podaje portal Gazeta.pl, nawierzchnia jest tak zniszczona, że jadące po niej ciężarówki regularnie gubią ładunki i to także te dość sporych rozmiarów, np. lodówki, pralki. Urywane są koła, odpadają zbiorniki z paliwem. Ciekawe jak szybko poważniejsze problemy techniczne będą miały Van Hoole z PolskiegoBusa? Pełne obciążenie, duża prędkość (pewnie licznikowo normalna, ale na takie warunki duża, zbyt duża) i podziurawiona nawierzchnia to połączenie wróżące rychłą awarię. W trakcie tych „trzęsawek” zastanawialiśmy się z żoną, w jakim stanie będą nasze bagaże, szczególnie gdy na większych dziurach autobus robił tzw. „kangury”. Na szczęście nic się nie uszkodziło. Jak podaje wspomniany portal, rozpadająca się jezdnia z III Rzeszy nie będzie wyremontowana przed rokiem 2020!!! Dość szokujące. Jedyną alternatywą jest dłuższa jazda przez Drezno i dalej autostradą nr 4 na polską A4. Może po kilku poważniejszych awariach PolskiBus skoryguje trasę. Przynajmniej tę powrotną.

 

 Blog Transportowy na Google +

 Blog Transportowy na Facebooku

piątek, 09 maja 2014
Remont dworca autobusowego w Krakowie

Nowy dworzec autobusowy w Krakowie działa od października 2005 roku. Przez kilka lat funkcjonował pod nazwą Regionalny Dworzec Autobusowy (RDA), a od 1 lipca 2013 to już Małopolskie Dworce Autobusowe (MDA), które zarządzają trzema obiektami dworcowymi: Nowy Sącz, Kraków i Proszowice. Spółka MDA powstała z połączenia RDA i PKS w Krakowie SA.

Krakowski dworzec MDA składa się z dwóch płyt. Górnej i dolnej. Ta pierwsza nie jest w pełni zadaszona, a w związku z tym przez lata intensywnej eksploatacji była wciąż narażona na niszczące działania czynników atmosferycznych. Uszkodzona została nawierzchnia oraz hydroizolacja. Konieczny był więc remont. Rozpoczął się on 11 marca 2014 roku. Górna płyta została całkowicie zamknięta, natomiast na dolnej ruch odbywa się normalnie. Czynny jest także budynek dworcowy.

 

Dworzec w Krakowie, remont górnej płyty, Małopolskie Dworce Autobusowe   Dworzec w Krakowie, remont górnej płyty, Małopolskie Dworce Autobusowe

Górna płyta w początkowej fazie remontu. Później ogrodzenie szczelnie zakryto czarną folią i wykonywanie jakiejkolwiek dokumentacji fotograficznej nie było możliwe. 14.03.2014.

 

Ruch autobusowy z górnej płyty został przeniesiony na pobliską ul. Wita Stwosza. Przeznaczono ją w całości pod tymczasowy dworzec, który najprawdopodobniej będzie funkcjonował aż do wakacji, a może i dłużej. Po zakończeniu remontu ruszą prace modernizacyjne – górna płyta zyska aż 7 nowych stanowisk, które powstaną na terenie wynajętym od PKP. W późniejszym czasie rozbudowany będzie także budynek dworcowy, który zostanie podwyższony o nowe kondygnacje.

Poniżej kilka zdjęć z tymczasowego dworca autobusowego na ul. Wita Stwosza.

 

Bova Magiq MHD 122-410, Szwagropol, Małopolskie Dworce Autobusowe

Bova Magiq MHD 122-410 #20 z firmy Szwagropol jako kurs do Bukowiny Tatrzańskiej. Na tymczasowym dworcu nie brakuje autobusów tego przewoźnika. W tle budka ochrony. Stale stoi obok niej pracownik, który zatrzymuje samochody chcące tędy przejechać. Wjazd mają tylko autobusy. Pasażerowie stoją na tymczasowo ułożonych metalowych płytach. Niestety nie są one zbyt szerokie, co jest bardzo uciążliwe, gdy przy danym stanowisku oczekuje większa grupa osób. 12.04.2014.

 

Bova Futura FHD 13, Szwagropol, Małopolskie Dworce Autobusowe

Bova Futura FHD 13 #49. Ten model autobusu zawsze kojarzył mi się z firmą Szwagropol. Przewoźnik eksploatował dość sporo Futur, później decydując się na produkty innych producentów. Teraz jednak wraca do źródeł. Jak podają różne strony internetowe, to świeży zakup, z 2014 roku (rocznik 2006). Bova jest podstawiona w końcowej części tymczasowego dworca, jako kurs do Krynicy przez Brzesko i Nowy Sącz. 12.04.2014.

 

Bova Futura FLD 12, Szwagropol, Małopolskie Dworce Autobusowe

Bova Futura FLD 12 #8 ze Szwagropolu podstawiona jako kurs do Zakopanego przez Myślenice i Nowy Targ. Za szybą wystawione ceny biletów, czyli niezbędnik w walce z konkurencją, a ta na tej trasie jest bardzo duża. Przykład najnowszej z tyłu, linia P6 PolskiegoBusa (tu akurat w relacji z Zakopanego do Warszawy). 14.03.2014.

 

 MAN Lion's Regio, Szwagropol, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Do Zakopanego Szwagropol wysyła także MAN-y Lion's Regio. Tu pojazd oznaczony jako #36. Mimo dużej konkurencji kursy tego przewoźnika nadal cieszą się sporym zainteresowaniem pasażerów. Ja również z usług Szwagropolu korzystam i polecam. 15.03.2014.

 

MAN Lion's Coach L, Szwagropol, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Szwagropol eksploatuje także MAN-y z wyższej półki. Tu Lion's Coach L #2 na linii do Zakopanego. W tle standardowo PolskiBus. 12.04.2014.

 

Mercedes O303, PKS Sieradz, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

 Mercedes O303, PKS Sieradz, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Z tymczasowego dworca na ul. Wita Stwosza korzystają także mocno historyczne autobusy. Tu należący do PKS Sieradz Mercedes O303 obsługujący kurs pospieszny relacji Zakopane - Sieradz przez Katowice, Częstochowę i Wieluń. 15.03.2014. Mercedesy O303 były produkowane w latach 1974 - 1992. Prezentowany pojazd przypuszczalnie pochodzi z lat 80-tych.

 

Setra S215 HR, Trans-Kos, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

 Setra S215 HR, Trans-Kos, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Inny zabytek na dworcu, czyli Setra S215 HR z firmy Trans-Kos. Ten starszy wiekiem autobus wciela się w rolę pociągu spółki PKP Intercity. To komunikacja zastępcza związana z przekładaniem torów na linii do Zakopanego (budowa zbiornika wodnego). Naklejka na boku pojazdu informuje, że autobus kursuje z Krakowa do Zakopanego. 15.03.2014.

 

Van Hool TD921 Altano, PolskiBus, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Van Hool TD921 Altano #P002 z PolskiegoBusa. Taboru tego przewoźnika na tymczasowym dworcu jest całkiem sporo. Prezentowany pojazd za chwilę przejedzie na drugą, równoległą jezdnię ul. Wita Stwosza, gdzie podstawi się jako skrócona wersja linii P6 z Krakowa do Warszawy. 12.04.2014.

 

 Van Hool TD921 Altano, PolskiBus, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Inny Van Hool TD921 Altano z PolskiegoBusa (#P032) podstawia się jako linia P16 z Zakopanego do Berlina. 15.03.2014. Ta trasa cieszy się ogromną popularnością. Niedawno PolskiBus podał na swojej stronie, że do obsługi jednego z weekendowych kursów do Niemiec podstawiono aż 7 autobusów.

 

Van Hool TD927 Astromega, PolskiBus, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy   Van Hool TD927 Astromega, PolskiBus, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Największy tabor Souter Holdings Poland (czyli właściciela marki PolskiBus.com) to Van Hoole z rodziny Astromega. Tu model TD927 #P118. Autobus jest podstawiony jako linia P14 z Krakowa do Wrocławia (kilka kursów w relacji wydłużonej z Rzeszowa). Odjazdy co godzinę, bez postojów na trasie. Ogromna konkurencja dla przewoźników kolejowych. Odczuły ją także firmy autobusowe kursujące na tej trasie - pasażerowie wybierają PolskiegoBusa. 14.03.2014.

 

 Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

 Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Z tymczasowego dworca korzystają także najnowsze autobusy PolskiegoBusa, czyli Van Hoole TDX27 Astromega wydłużone o charakterystyczne bagażniki na ścianie tylnej. Tu pojazd #P143, rocznik 2013. Stanowisko G6, linia P12 w relacji Rzeszów - Gdańsk. 14.03.2014. Niestety tymczasowe stanowiska nie są zadaszone. Nie ma też żadnej dodatkowej wiaty, pod którą w trakcie deszczu mogą schować się pasażerowie. Jedyne rozwiązanie to przejście pomiędzy jezdnie - tam schronienie da przebiegająca nad tymczasowym dworcem estakada. Wcześniej trzeba jednak obejść widoczną na zdjęciach barierkę.

 

 Mercedes O350 Tourismo, Lajkonik, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Mercedes O350 Tourismo z firmy Lajkonik. Kurs Kraków - Wrocław. 14.03.2014. Nim na tej trasie pojawił się PolskiBus, była to przysłowiowa „kura znosząca złote jaja”. Pasażerowie rezygnowali z drogiego i jadącego bardzo długo pociągu, wybierając autobus. Nadal tak robią, ale głównie decydują się na PolskiegoBusa. Firma lajkonik musiała więc otworzyć nowe linie - patrz poniższe zdjęcie.

 

 Mercedes O350 Tourismo, Lajkonik, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Inny Mercedes O350 Tourismo z firmy Lajkonik. Obsługuje on nową relację: Kraków - Oświęcim przez autostradę, Chrzanów i Libiąż. To odpowiedź Lajkonika na odpływ pasażerów z kursów do Wrocławia, jednocześnie przysłowiowy „gwóźdź do trumny” PKSiS Oświęcim, dla którego to poważna konkurencja. Wprawdzie jadąca inną trasą, ale zabierająca najważniejszych klientów - chcących zobaczyć były obóz koncentracyjny, przy którym znajduje się końcówka nowej linii Lajkonika. W dodatku cena biletu przez Chrzanów wynosi tylko 7 zł (w opcji internetowej, lub jeszcze mniej przy jednoczesnym zakupie biletu powrotnego), a w PKSiS o kilka zł więcej (dokładnie 14 zł). Również w kwestii taborowej Lajkonik wypada lepiej. Autobusy wystawiane przez PKSiS do obsługi linii Kraków - Oświęcim to często rozpadające się graty. Zdjęcie wykonałem 14.03.2014.

 

Mercedes O404, PKS Kraków, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Mercedes O404, PKS Kraków, Małopolskie Dworce Autobusowe, dworzec tymczasowy

Obecność tego autobusu na tymczasowym dworcu bardzo mnie zdziwiła. To Mercedes O404 z PKS Kraków, a właściwie z krakowskiego oddziału PKSiS Oświęcim. Początkowo myślałem, że to kolejne przekazanie taboru do centrali, czyli kurs do Oświęcimia. Na tablicy kierunkowej widnieje jednak zupełnie inna relacja: Kraków - Zakopane. Byłem pewien, że PKS Kraków nie obsługuje już ogólnodostępnych tras, a jedynie kursy szkolne i wynajmy. Kurs ten nie cieszył się zbyt dużym powodzeniem, pasażerowie wybierali Szwagropol. 12.04.2014.

 

Blog Transportowy na Google +

 Blog Transportowy na Facebooku

piątek, 14 lutego 2014
PolskiBus – oszukano pasażerów?

Temat PolskiegoBusa na łamach Bloga Transportowego pojawiał się już wiele razy. Pisałem np. o podróży do Wiednia (link), o nowym taborze (link 1, link 2), czy o wypadkach autobusów tego przewoźnika (link). Następny wpis miał być poświęcony linii P16, która od 7 lutego 2014 kursuje w pełnej relacji z Zakopanego przez Kraków, Katowice, Opole i Wrocław do Berlina (wcześniej tylko z Zakopanego do Wrocławia). Pierwszą podróż tą trasą planowałem na jeden z wiosennych weekendów. Pula biletów na ten okres nie była jednak dostępna. Należało więc uzbroić się w cierpliwość i codziennie sprawdzać stronę przewoźnika.

 

Van Hool TD921 Altano, PolskiBus.com

Przykładowy autobus PolskiegoBusa. Van Hool TD921 Altano #P024 z 2011 roku. Kurs linii P6 Zakopane - Warszawa Metro Wilanowska. Droga krajowa nr 7, rejon przed Jędrzejowem. 26.11.2013.

 

W końcu bilety „rzucono”. Dokładnie 13 lutego 2014. Efektem tego było zablokowanie strony. Mimo wielu prób nie mogłem jej otworzyć. Kiedy już to w końcu zrobiłem, nie dało się kupić żadnego biletu – komunikat informował o bardzo dużym zainteresowaniu sprzedażą. Odświeżanie strony razy kilka i w końcu dostałem się do źródła tanich biletów. Szybka konsultacja z żoną i wybieramy terminy. Na najtańsze bilety było już za późno, ale te „upolowane” nie były najdroższe. Do Berlina dwa bilety kupiliśmy za 90 zł, a powrotne za 120 zł. Do tego 2 zł za rezerwację, czyli łącznie do zapłaty 212 zł. Przelew zrealizowałem od razu i wtedy pojawił się stresujący mnie komunikat:

„Wystąpił problem ze skompletowaniem Twojego zamówienia, prosimy o sprawdzenie konta bankowego i kontakt pod adresem:

info@polskibus.com

tel. : 703 502 504 (3,69 zł /min)
tel. : +48 22 417 62 27 (tylko połączenia z zagranicy)
Godziny pracy:
Pn-Pt: 08:00 – 22:00
So-N: 10:00 – 18:00”

Pieniądze zostały pobrane z mojego konta, a na e-maila żadne potwierdzenie nie wpłynęło. Postąpiłem więc zgodnie z poleceniem – wysłałem wiadomość (na telefon za 3,69 zł za minutę nie zdecydowałem się). Zazwyczaj z tego rodzaju e-maili natychmiast przychodziła informacja typu: „Przyjęliśmy Twoje zgłoszenie. Odpowiedź nastąpi…”. Żadnego potwierdzenia jednak nie było. Nie było go także następnego dnia, czyli 14 lutego 2014. Na stronie internetowej PolskiegoBusa cisza. Jakby nic się nie stało. Natomiast na profilu Facebookowym wrzało. Osób, którym zabrano pieniądze nie dając w zamian niczego było więcej.

 

PolskiBus Facebook

Screen ze strony Facebook - PolskiBus. Komentarze zdezorientowanych pasażerów.

 

Na Facebooku widniała jedynie taka informacja:  „W przypadku, gdy dostałeś komunikat o problemie ze skompletowaniem zamówienia prosimy o przesłanie nam potwierdzenia płatności na adres info@polskibus.com. Na wszystkie maile odpowiemy zgodnie z kolejnością zgłoszenia. Prosimy o cierpliwość. Za utrudnienia przepraszamy”. Nic więcej. W najgorszej sytuacji były osoby, które kupiły bilety na najbliższe odjazdy. Nie miały pieniędzy, biletu (-ów). Nie mogły też uzyskać żadnej informacji. Ktoś podpowiadał, że należy złożyć skargę do urzędu skarbowego, inni chcieli zwrot pieniędzy. Przeważały jednak komentarze od osób chcących bilety, za które zapłacili. Opcja ponownego kupna nie wchodziła w grę – te same bilety były już droższe, niekiedy znacznie.

Tak mijały godziny i w końcu PolskiBus zareagował. Jak? Całkowicie zignorował oszukanych klientów i niejako zrobił sobie z nich żart. Na Facebooku opublikował życzenia walentynkowe. Oczywiście pod nimi posypały się kolejne wpisy osób chcących się dowiedzieć, co z ich biletami, czy pieniędzmi.

 

PolskiBus Facebook

Screen ze strony Facebook - PolskiBus. Życzenia walentynkowe zamiast reakcji na problemy pasażerów.

 

W końcu o 13:10 na Facebooku pojawił się komunikat (na stronie głównej sprawa nadal nie istniała):

Drodzy Pasażerowie,

Informujemy, iż wszystkie zgłoszenia są przez nas przyjęte i obecnie weryfikowane. W ciągu najbliższych 3 dni do Pasażerów, którzy nie otrzymali potwierdzenia rezerwacji oraz biletu, a ich płatność została zarejestrowana w naszym systemie, zostanie dosłana rezerwacja wraz z eBiletem.

Jednocześnie informujemy, że jeśli rezerwacja nie została dokonana, a płatność została poprawnie zrealizowana, każdy Pasażer otrzyma zwrot pełnej kwoty na rachunek bankowy z którego została zrealizowana płatność, lub na kartę płatniczą.

W przypadku, gdy przejazdy są zaplanowane na najbliższe godziny oraz weekend, a bilety nie zostały dostarczone prosimy o wydrukowanie przelewu bankowego, na podstawie którego zamówienie zostanie zweryfikowany bezpośrednio przed rozpoczęciem podróży z kierowcą przy autokarze.

Przepraszamy za powstałe niedogodności i wydłużony czas oczekiwania na odpowiedź zwrotną”.

Największe wzburzenie oszukanych pasażerów (moje także) wywołał zapis o zwrocie pełnej kwoty, jeżeli rezerwacja nie została dokonana. Przy okazji było to niezgodne z regulaminem PolskiegoBusa, który w paragrafie 3, a punkcie 4 wyraźnie mówi, że: Umowa przewozu pomiędzy Usługobiorcą a Usługodawcą zostaje zawarta w momencie dokonania zapłaty za przejazd (nabycia Biletu).”   

Zapłacone, więc bilet należy się.

PolskiBus od kilku miesięcy ma znacznie rozbudowaną siatkę połączeń. Jest już 16 linii. Było więc oczywiste, że po otwarciu rezerwacji na okres wiosenny (w tym długie weekendy) bardzo dużo osób jednocześnie wejdzie na stronę przewoźnika. Jak widać, firma nie przygotowała się na to, a w dodatku wykazała się wyjątkową ignorancją w stosunku do pokrzywdzonych pasażerów.

Kiedy pisałem ten tekst minęły już ponad 24 godziny od zawarcia umowy przewozu. Od PolskiegoBusa wciąż nie miałem żadnej informacji, biletów ani ewentualnego (niezgodnego z regulaminem) zwrotu pieniędzy. Na Facebooku wciąż pojawiały się wpisy niezadowolonych pasażerów.

 

-----

 

Jednak PolskiBus zrealizował obietnicę. Firma zmieściła się w podanym terminie 3 dni i już 16 lutego otrzymałem kupione 13 lutego bilety. Teraz mam nadzieję, że w dniu wyjazdu nie okaże się, że doszło do kolejnej awarii, która zaowocowała np. podwójnym sprzedaniem tych samych biletów.

 

Blog Transportowy na Twitterze

 Wpisy poświęcone autobusom

Tagi: Van Hool
20:41, lukaszwoblog , autobusy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 października 2013
Wypadek PolskiegoBusa – Astromega rozbita

Na początku października pisałem o autobusowych zakupach PolskiegoBusa. Przewoźnik czeka na dostawę aż 45 pojazdów. Nie jest to jednak powód, dla którego niedawno ogólnopolskie media zajęły się PolskimBusem. Było w nich głośno nie o nowoczesnym taborze, a o wypadkach. Dokładniej o dwóch, w których zostały rozbite najnowsze nabytki, czyli Van Hoole TD927 Astromega. W obu przypadkach autobusy zderzyły się z samochodami osobowymi (z winy tych drugich).

Ostatni wypadek miał miejsce  kilka dni temu, w sobotę 19 października 2013. Uczestniczył w nim autobus nr P103 (rocznik 2012) obsługujący linię P1 relacji Warszawa Metro Młociny – Gdańsk. Zginął kierowca osobówki, a prowadzący autobus trafił do szpitala. Jak podał portal TVN24 pasażerom nic się nie stało i kontynuowali podróż pojazdem zastępczym. Poniżej screeny przedstawiające rozbitą Astromegę nr P103. Źródło: TVN24.

 

Van Hool TD927 Astromega, PolskiBus

 Van Hool TD927 Astromega, PolskiBus

 Van Hool TD927 Astromega, PolskiBus

 

Wcześniejszy mocno nagłośniony wypadek zdarzył się w wakacje, w czwartek 11 lipca 2013. Uczestniczyła w nim Astromega nr P104 (rocznik 2012). Także obsługiwała linię P1, ale w przeciwnej relacji, czyli z Gdańska do Warszawy. W tym przypadku nikt nie zginął, ale były osoby ranne. Jak podał Dziennik Bałtycki, jednej z pasażerek amputowano nogi.

W marcu 2012 w wypadku z samochodem osobowym uczestniczył inny autobus PolskiegoBusa. Był to Van Hool TD921 Altano nr P018. Obsługiwał on relację Wrocław – Warszawa. Jak podała Gazeta Wrocławska, winna była kobieta prowadząca osobówkę, która czołowo zderzyła się z autokarem. Ta sprawa nie była aż tak nagłaśniana przez media. Pojazd został naprawiony i wrócił do liniowej eksploatacji.

Na inne „wypadkowe doniesienia” nie natrafiłem. Oby już ich więcej nie było. Niestety osobówki powodujące wypadki to ostatnio straszna plaga przewoźników pasażerskich. Szczególnie dotyczy to zderzeń z pojazdami szynowymi, pod które samochody wjeżdżają wręcz nagminnie.

 

Zamów newsletter

Tagi: Van Hool
20:07, lukaszwoblog , autobusy
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2