Blog Transportowy działa od 2009 roku. Jest poświęcony środkom transportu. Przeważają autobusy, ale nie brakuje także pojazdów szynowych, ciężarówek i trolejbusów. Jest tu także miejsce na wyjątkowe osobówki oraz teksty o samolotach i pływających środkach transportu. Autor w niniejszym blogu nie reprezentuje żadnej firmy i instytucji. Notki są wzbogacane informacjami prasowymi nadsyłanymi przez producentów. Jedyny poprawny adres bloga to www.blogtransportowy.blox.pl - w Internecie funkcjonuje podróbka bloga, która jest nikczemnym wykorzystaniem wypracowanej marki.
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Google+

Wpisy z tagiem: Irizar

poniedziałek, 05 października 2015
Lux Express na Tour de Pologne

Wracam do tematu pojazdów towarzyszących kolarskiemu wyścigowi Tour de Pologne. Ostatnio pisałem o samochodach dostawczych marki Hyundai (link). Teraz pora na autobusy. Dokładnie na dwa Irizary i6 Integral z firmy Lux Express, które promując połączenia tego przewoźnika pełniły funkcję pomieszczenia kontroli antydopingowej i biura prasowego. Na krakowskim Rynku Głównym była to reklama wręcz idealna, bo to właśnie stolica Małopolski jest głównym celem walki cenowej między Lux Expressem, a PolskimBusem (pole walki to trasa do Warszawy, na której ceny biletów tego drugiego przewoźnika spadły w maju 2015 nawet do 4 zł).

Od strony ul. Brackiej ustawiono kontrolę antydopingową, czyli Irizara o rejestracji WI 2047Y, rocznik 2015:

 

Irizar i6 Integral, Lux Express, Tour de Pologne

 Irizar i6 Integral, Lux Express, Tour de Pologne

 Irizar i6 Integral, Lux Express, Tour de Pologne

 

Drugi i6 Integral, który wcielił się w rolę biura prasowego, stał po przeciwnej stronie rynku, od ul. św. Jana. To pojazd o rejestracji WI 3569Y. Również rocznik 2015, zarejestrowany w czerwcu. Niestety był dość mocno zastawiony:

 

 Irizar i6 Integral, Lux Express, Tour de Pologne

 Irizar i6 Integral, Lux Express, Tour de Pologne

 

Grupa Lux Express jest największym międzynarodowym operatorem przewozów autokarowych na trasach ekspresowych w regionie Morza Bałtyckiego. Oferuje połączenia między krajami bałtyckimi oraz do Petersburga, Moskwy i Mińska. Kursuje również do Pragi, Helsinek i Berlina. Grupa Lux Express oferuje usługi autokarowe Lux Express, Lux Express Lounge, Lux Express Special oraz Simple Express, wizy, ubezpieczenia i bilety promowe.

Na terenie Polski Lux Express obsługuje następujące relacje: Warszawa – Kraków, Warszawa – Rzeszów, Warszawa – Kielce, Warszawa – Kielce – Kraków, Kielce – Kraków, Kielce – Tarnów, Warszawa – Kielce – Tarnów. Trasy międzynarodowe z Polski to: Warszawa – Kraków – Budapeszt, Warszawa – Poznań – Berlin i Warszawa – Wilno.

Powyższe zdjęcia powstały ostatniego dnia Tour de Pologne 2015, czyli 8 sierpnia. Wkrótce kolejne ciekawe pojazdy obsługujące to sportowe wydarzenie, które utrwaliłem na krakowskim Rynku Głównym.

  

 Blog Transportowy na Twitterze

 Blog Transportowy na Facebooku

Tagi: Irizar
22:08, lukaszwoblog , autobusy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 maja 2015
Eurolines – do Budapesztu

Kolejny duży majowy weekend już za nami. Rok 2015 nie przyniósł jednak zbyt wiele wolnego, bo raptem tylko jeden dodatkowy dzień (1 maja w piątek). Jednak zgodnie z tradycją z żoną zaplanowaliśmy dalszy wyjazd. W Blogu Transportowym opisywałem już przejazdy do Wiednia (link), Lwowa (link) i Berlina (link). Teraz zapraszam do Budapesztu. W tym przypadku postanowiliśmy skorzystać z oferty Eurobus-Eurolines. Co oznacza ta nazwa? Pozwolę sobie zacytować informację zamieszczoną w Internecie, na stronie Eurobus-Eurolines:

„Firma Eurobus–Eurolines Polska Sp. z o.o. została utworzona przez dwie wiodące platformy prowadzące sprzedaż biletów międzynarodowej komunikacji autokarowej: Eurobus Sp. z o.o. i Eurolines Polska Sp. z o.o. oraz firmy przewozowe: Biacomex SA, Eurotrans Sp. z o.o., Jordan Group, Orland Sp. z o.o., Sokół Sp. z o.o. i Trans Service Sp. z o.o. Eurobus-Eurolines Polska to firma marketingowo-handlowa oferująca autokarowe połączenia w ramach 74 licencjonowanych linii, za pośrednictwem których możliwy jest przejazd do ponad 530 miast w Europie, z prawie 240 miejscowości rozlokowanych w całej Polsce. Oferta dostępna jest w sieci ponad 1000 biur podróży na terenie całego kraju. Sprzedawana jest poprzez system euroTICKET i Billy oraz na wybranych serwisach internetowych”.

Trasa Kraków – Budapeszt oznaczona została symbolem E-707. Odjazd naszego autobusu wyznaczono na godzinę 6:30 z górnej płyty dworca MDA w Krakowie. Był to pojazd należący do Jordan Group, o czym informował duży logotyp. Mogło to jednak trochę mylić pasażerów oczekujących na charakterystyczny biały autobus Eurolines. Tu jednak warto zaznaczyć, że na bilecie znajdowała się wyraźna informacja, że sprzedawcą jest Jordan Group (bilety kupione za pośrednictwem portalu BiletyAutokarowe.pl, artykuł o tym portalu).

Autobus ten to MAN Lion’s Coach o rejestracji KR 511TS, rocznik 2012. Frekwencja 100%, ale na szczęście udało się nam zająć bardzo dobre miejsca – pierwszy rząd po lewej. Dzięki temu w trakcie jazdy mogłem fotograficznie dokumentować ciekawą trasę przejazdu, której długość wynosiła 400 km.

 

Eurobus-Eurolines, rozkład jazdy linii E-707

Screen rozkładu jazdy linii E-707, Wrocław – Katowice – Kraków – Budapeszt.

 

Na krakowskim dworcu MDA dwóch kierowców podzieliło między siebie obowiązki. Jeden pakował i oklejał bagaże, a drugi wpuszczał pasażerów do autobusu, jednocześnie sprawdzając bilety, odrywając ich poszczególne elementy i porównując dane z posiadaną przez siebie listą. Te „czynności biletowe” trwały niestety bardzo długo i minimalnie opóźniły nasz odjazd z Krakowa. MAN wiózł nas międzynarodową trasą E77, która swój początek ma w Rosji i przebiegając przez terytoria Estonii, Łotwy, Litwy, Polski i Słowacji kończy się na Węgrzech, w Budapeszcie. Pokonany przez nas polski odcinek to droga krajowa nr 7, czyli popularna „zakopianka”, z której zjechaliśmy w Rabce, kierując się w stronę przejścia granicznego w miejscowości Chyżne. Widoki na tym odcinku były przepiękne – niesamowite górskie krajobrazy, a prawdziwą „wisienką na torcie” okazały się ośnieżone Tatry.

Około godziny 8:00 Lion’s Coach wjechał do przygranicznej miejscowości Jabłonka. Na małym parkingu wyznaczono rozkładowy postój. Zatrzymaliśmy się tam jednak tylko dla dopełnienia formalności (frekwencja 100%, a na trasie nie ma możliwości kupowania biletów). Właściwy postój odbył się kilka kilometrów dalej, na zlokalizowanej przy granicy ze Słowacją stacji paliw.

 

MAN Lion’s Coach, Jordan Group, Eurobus-Eurolines

MAN Lion’s Coach, Jordan Group, Eurobus-Eurolines

MAN Lion’s Coach #KR 511TS z Jordan Group. Chyżne, przygraniczna stacja paliw. 1.05.2015.

 

Po ok. 15 – 20 minutach ruszyliśmy w dalszą podróż. Niestety już po chwili została ona przerwana. Na samej granicy zatrzymał nas pracownik straży granicznej. Przeszedł przez cały autobus i sprawdzał dokumenty wszystkich pasażerów. Potem wyszedł z kilkoma dowodami osobistymi i paszportami. Minęło ok. 10 minut i wrócił, prosząc jednego z pasażerów (paszport ukraiński). Potem do radiowozu zabrał kolejną osobę. Czas leciał, więc kontrola stawała się bardzo denerwująca. W końcu jeden z kierowców spytał pogranicznika, ile jeszcze czasu, ten zaś odpowiedział: „Rozumiem panów, ale proszę też mnie zrozumieć”. To „rozumienie” trwało łącznie lekko ponad pół godziny. Dla nas oznaczało to ponad pół godziny zwiedzania Budapesztu mniej.

Straconego na oficjalnie nieistniejącej granicy czasu niestety nie udało się nadrobić. Słowacki odcinek E77 wiedzie krętymi, górskimi drogami, które przebiegają przez centra licznych miejscowości. W dodatku wszyscy restrykcyjnie przestrzegają obowiązujących ograniczeń prędkości. Powolną jazdę (często po złej nawierzchni) doskonale rekompensowały widoki. Coś wspaniałego. Atrakcją były nie tylko górskie krajobrazy, ale także ciekawa zabudowa i oczywiście mijane przeróżne pojazdy, w tym dość sporo kultowych maszyn produkcji czechosłowackiej. Kilka zdjęć udało mi się wykonać i niedługo przedstawię je w dziale Ciężarówki. Dość szokujący był przejazd przez słowacki Zwoleń (Zvolen), w którym mijaliśmy tereny zamieszkane przez tamtejszych Romów. Zniszczone budynki, pełno śmieci, a w tym wszystkim dość spora grupa dzieci. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Tuż przed granicą słowacko-węgierską mijaliśmy podwórko, na którym stało kilka wraków „ogórków” i jeden pięknie odrestaurowany. Były to oczywiście Škody, a nie Jelcze.

 

Droga E77, Słowacja

Droga E77 na Słowacji. Odcinek przy granicy z Polską. W dali ośnieżone szczyty.

 

Droga E77, Słowacja

Inny fragment słowackiego odcinka E77 w rejonie polskiej granicy. Tu na krótkim odcinku ruch odbywa się po dwóch oddalonych od siebie jezdniach. To dojazd do miejscowości Twardoszyn (Tvrdošín).

 

Droga E77, Słowacja, miejscowość Podbiel, Irisbus Crossway 10,6 z firmy SAD LIORBUS 

Droga E77, Słowacja, miejscowość Podbiel, Irisbus Crossway 10,6 z firmy SAD LIORBUS

Kolejna miejscowość - Podbiel. Dalej przez dość spory odcinek jechaliśmy za liniowym autobusem Irisbus Crossway 10,6 z firmy SAD LIORBUS oddział Trstená. Placówka ta posiada łącznie 33 autobusy, oprócz Irisbusów także Karosy i SOR-y. Rejestracja prezentowanego pojazdu to RK 296BO.

 

 Droga E77, Słowacja, miejscowość Podbiel, Irisbus Crossway 10,6 z firmy SAD LIORBUS

Nadal Podbiel. Irisbus przejeżdża obok charakterystycznej drewnianej zabudowy.

 

Droga E77, Słowacja, Irisbus Crossway 10,6 z firmy SAD LIORBUS

Ciekawa stożkowa góra przed miejscowością Krivá. Po prawej stronie drogi wije się niewidoczna na zdjęciu rzeka Orava.

 

 Droga E77, Słowacja, Irisbus Crossway 10,6 z firmy SAD LIORBUS

Droga E77, Słowacja, Irisbus Crossway 10,6 z firmy SAD LIORBUS

Obok stożkowej góry, a na drugim zdjęciu już na terenie miejscowości Krivá.

 

 Droga E77, Słowacja

Zakrętów na słowackim odcinku E77 nie brakuje. W tle ruiny zamku. Niestety nie potrafię określić, jaka to miejscowość.

 

Drugi nierozkładowy, a bardzo potrzebny postój odbył się przed granicą z Węgrami. Na stacji paliw. Toalety na szczęście nie były płatne, ale problemem okazała się niewystarczająca ilość kabin w części damskiej. Niektóre panie spędziły całą przerwę w kolejce. Inne, bardziej zaradne korzystały z męskiej, wysyłając mężów do pilnowania drzwi. W trakcie postoju główną drogą obok stacji przejechała kolumna zabytków. Polskich zabytków. Piękne Warszawy i Syrenki jechały od węgierskiej granicy. Jak później ustaliłem, był to VIII Europejski Rajd Syren i Warszaw Nekla-Wiedeń-Budapeszt, który odbywał się w dniach 24.04 – 3.05.2015. Szkoda, że wcześniej ich nie dostrzegłem – byłby piękny materiał do działu Osobówki.

 

Droga E77, granica słowacko-węgierska   Droga E77, granica słowacko-węgierska

Tablice informacyjne na granicy słowacko-węgierskiej.

 

Droga E77, Węgry, Kravtex Credo EC11, Volánbusz Budapest

Po przekroczeniu granicy mijaliśmy się z różnymi lokalnymi autobusowymi wytworami. Tu np. węgierski Kravtex Credo EC11 z firmy Volánbusz Budapest (rejestracja JJR-848). Widać wyraźne podobieństwo do czeskiego SOR-a, którego dokumentację techniczną firma Kravtex kupiła w 1999 roku i rozpoczęła produkcję własnych autobusów. Wcześniej specjalizowała się w remontach kapitalnych Ikarusów. W trakcie jazdy minął nas także inny węgierski autobus. Niestety zbyt późno uruchomiłem aparat i nie zdążyłem skorzystać z zoomu, więc większość obrazu przesłania odbijający się w szybie kierowca. Ten pojazd to Alfabusz Localo na podwoziu Volvo B7RLE, rocznik 2005. Tu link do nieudanego zdjęcia.

 

Kolejny, tym razem rozkładowy postój odbył się w węgierskiej miejscowości Rétság. Zjechaliśmy na tamtejszy dworzec autobusowy (pusty, a tak liczyłem na jakieś Ikarusy), wysadzając jedną osobę. Około 14:00 (planowo 13:30) zakończyliśmy podróż. Koniec trasy to dworzec autobusowy Népliget w Budapeszcie.

 

Węgry, Rétság. Rejon dworca autobusowego.

Boczna droga, z której skręca się na dworzec autobusowy w Rétság.

 

Do Krakowa wracaliśmy w niedzielę 3 maja. Kurs linii E-707 na godzinę 22:00, wersja wydłużona do Wrocławia przez Katowice. Po przyjeździe na dworzec Népliget pojawił się mały problem ze znalezieniem właściwego stanowiska. Elektroniczna tablica zawierała już nawet odjazdy po godzinie 22:00, a naszego kursu nie uwzględniała. Zaczęliśmy więc spacerować od stanowiska do stanowiska (ciężka torba, więc nie było to zbyt przyjemne). W końcu minął nas Irizar i6 pomalowany w barwy Eurolines. To był ten pojazd, ale niestety podstawił się po drugiej stronie budynku. Kiedy już do niego dotarliśmy, na stanowisku wyświetlała się informacja, że to kurs do Wrocławia. Przypuszczalnie więc system podaje dane dopiero po podstawieniu się danego pojazdu. Później autobus nawet zapowiadano, po węgiersku i angielsku.

Początkowo byłem bardzo zadowolony z mającego nas wieźć pojazdu. Irizar i6 wyglądał na nową maszynę i zakładałem, że przejażdżka nim będzie bardzo przyjemna. Niestety tak nie było, ale o tym później. Zacznę od właściciela autobusu. Nie był nim Volánbusz Budapeszt (zaprezentowany powyżej rozkład jazdy wskazywał na tego przewoźnika), a Balaton Volán z miejscowości Veszprém, która jest oddalona od Budapesztu o ponad 100 kilometrów. Na dworcu Népliget stało  kilka pojazdów tej firmy – autobusy lokalne. Najprawdopodobniej Volánbusz wynajmował go, bo na ścianie przedniej umieszczono logotyp firmy z Budapesztu. 

Mimo, że nasz Irizar podstawił się już około godziny 21:30, kierowcy wrócili do niego dopiero po 15 – 20 minutach. Oboje zabrali się za pakowanie bagaży, a dopiero później jeden z nich rozpoczął wpuszczanie pasażerów. Szło mu to bardzo sprawnie. Dodatkowo oprócz biletu musieliśmy okazać dowód osobisty.

 

Irizar i6, Balaton Volán, Eurolines

Irizar i6, Balaton Volán, Eurolines

Irizar i6 z firmy Balaton Volán podstawiony na budapeszteńskim dworcu Népliget. Przy przednich drzwiach umieszczono dane właściciela autokaru (link). Pod przednią szybą logotyp Volánbusz Budapeszt.

 

Tym razem siedzieliśmy w części środkowej autobusu. Niestety w porównaniu z wiozącym nas w przeciwną stronę MAN-em, wnętrze Irizara okazało się bardzo niewygodne. Pierwszy minus to bardzo wąskie siedzenia z dziwnie wyprofilowaną górną częścią. Drugi to bardzo mała przestrzeń pomiędzy rzędami siedzeń. Mam wrażenie, że jeszcze mniejsza niż w PolskimBusie. Nocna jazda takim pojazdem była swoistą „masakrą”. Kiedy tylko się zdrzemnąłem, od razu zaczynał boleć kark, bo źle wyprofilowane siedzenia nie pozwalały na żadne wygibasy – jedyna opcja to siedzieć prosto. Fatalnie. Dodatkowe atrakcje zaczęły się zaraz po odjeździe. We wnętrzu pojazdu zrobiło się bardzo gorąco. Okazało się, że nie działa klimatyzacja. Dokładniej nie funkcjonowały nawiewy nad pasażerami, od środkowej części autobusu do jego końca. Mimo kilku próśb, kierowcy nie reagowali. Było to związane najprawdopodobniej nie z ich ignorancją, a z brakiem znajomości języka angielskiego. Znali jedynie kilka wyuczonych formułek. Dopiero za którymś razem jeden z pasażerów przyprowadził drugiego kierowcę do części tylnej i ten mógł osobiście sprawdzić, jaka tam panuje sauna. Niestety usterki nie udało się usunąć. Nawet zatrzymaliśmy się po drodze i kierowca zgasił silnik resetując wszystkie ustawienia. Nie pomogło. Z żoną siedzieliśmy w części środkowej, więc problem sauny aż tak bardzo nas nie dotyczył. Było jednak bardzo gorąco, czego dowodem okazała się przewożona w plecaku czekolada. Pięknie stopiła się. W tym przypadku należało się cieszyć, że jechaliśmy w nocy. Irizar do Budapesztu wracał w piękny, słoneczny dzień, a nie wierzę, aby udało się usterkę usunąć.

Na Krakowski dworzec MDA dotarliśmy około godziny 4:40. Panował wówczas na nim dość spory ruch. W trakcie przejazdu nie realizowaliśmy planowych postojów w Rétságu i Jabłonce. Były natomiast dwa około 15 minutowe zatrzymania na stacjach paliw. Pierwszy na Słowacji (bezpłatna toaleta), drugi najprawdopodobniej też (zmęczenie zrobiło swoje – nie wysiadałem).

Przejazd autobusami linii Eurobus-Eurolines nie należał do najdroższych. Jeden bilet w obie strony kosztował tylko 170 zł i był o około 100 zł tańszy niż u innych przewoźników. Kręta, górska trasa przez Słowację jest piękna widokowo, więc zdecydowanie lepiej jest ją pokonywać w dzień, niż w nocy. Zwłaszcza, że liczne zakręty nie ułatwiają zasypiania, a niestety siedzenia nie zawsze będą takie, jakie chcielibyśmy mieć. Przyznam, że do powrotu z Budapesztu uważałem Irizary za bardzo wygodne autobusy. Ten egzemplarz niestety do nich nie należał. Kilka lat temu podróżowałem po Egipcie starszym przedstawicielem tej marki (także nocą) i był naprawdę bardzo wygodny. 

 

 Kalendarz imprez komunikacyjnych

Blog Transportowy na Facebooku

niedziela, 18 stycznia 2015
Sprawdź autobus

Pod koniec czerwca 2014 polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych uruchomiło bezpłatną usługę o nazwie Bezpieczny Autobus. Dzięki niej można sprawdzić, czy dany pojazd ma aktualne badania techniczne, jest ubezpieczony i czy z jakiś powodów nie został wycofany z ruchu (np. decyzją policji). Wystarczy wejść na stronę internetową (tu link) i wpisać numer rejestracyjny autobusu. Wówczas wyświetli się raport podający markę i model pojazdu, jego rok produkcji oraz dane dotyczące ubezpieczenia oraz ważności przeglądu technicznego. Podane są także podstawowe informacje o sprawdzanym autobusie: ilość miejsc, masa. W niektórych przypadkach wyświetli się także ostatni zarejestrowany stan licznika.

Bezpieczny Autobus powstał z myślą o rodzicach wysyłających swoje dzieci na wakacyjne wyjazdy. Nakręcono nawet specjalny animowany film, który zachęca do korzystania z tej nowej usługi. Można go oglądać w serwisie YouTube (tu link). Opinie o tym obrazie są jednak bardzo negatywne, a dzieci po obejrzeniu materiału niejednokrotnie reagowały przerażeniem, płaczem. Nie dziwię się. W końcu główny bohater filmu, stary, zniszczony autobus ginie, a scena śmierci to nie jest element humorystyczny.

Uruchamiając usługę Bezpieczny Autobus ministerstwo zrobiło ogromny prezent wszystkim miłośnikom autobusów. Otwarto ogromną bazę danych, obejmującą także pojazdy dawno wycofane z eksploatacji. Nie ma już teraz żadnego problemu z dokładnym określeniem, z którego roku jest dany autobus, czy kiedy go wyrejestrowano, przeznaczając do demontażu. Nieco gorzej jest z dokładnym ustaleniem typu. Dane zapisane w dowodach rejestracyjnych (i zgromadzone w bazie danych, z której korzysta usługa) nie zawsze pokrywają się ze stanem faktycznym. Np. zamiast hiszpańskiej marki Castrosua zobaczymy informację, że to Scania, bo takie autobus ma podwozie.

Poniżej kilka przykładowych autobusów i to, co na ich temat podaje opisywana strona ministerstwa.

 

Sunsundegui Sideral 2000, PKS Chełm

 

Ciekawy hiszpański autobus. Przedstawicieli tego modelu trochę jeździ po Polsce, co nie zmienia  faktu, że to bardzo oryginalny pojazd: ze względu na markę oraz wygląd. To Sunsundegui Sideral 2000. Własność PKS-u Chełm. Okolica ówczesnego Regionalnego Dworca Autobusowego w Krakowie, oczekiwanie na kurs pospieszny Kraków – Chełm przez Sandomierz i Lublin. 30.01.2010. Strona ministerstwa podaje, że to autobus turystyczny Volvo B12, czyli podwozie, na którym powstał ten pojazd. O marce Sunsundegui nie ma żadnej wzmianki. Na pasażera istotniejsza jest informacja o aktualnym badaniu technicznym (obecnie ważnym do 30.09.2015) i ważnej polisie OC. Rok produkcji 2002. Za opisywanym pojazdem Autosan Solina z PKS Myślenice (wówczas już PKS Grupa). Obecnie przewoźnik nie istnieje, a Soliny trafiły do różnych firm, np. do Małopolanina, który przejął trasy po słynnym CB (linie np. do Koszyc i Nowego Brzeska). Screen raportu.

 

Scania CN113CLB, CB Dobiesławice

 

To zdjęcie miało być tylko moją prywatną dokumentacją istnienia takiego autobusu. Wykonane pospiesznie, w ostatniej chwili wyjętym aparatem. Teraz ma już wielką wartość historyczną. Ta Scania CN113CLB należała do wspomnianej powyżej firmy CB z miejscowości Dobiesławice. Przewoźnik  obsługiwał kilka podmiejskich linii z Krakowa (np. do Chobotu przez Niepołomice), a w jego taborze przeważały starsze Scanie sprowadzone jako używane ze Skandynawii. To rocznik 1988. Autobus odjeżdża z przystanku „Plac Centralny” w Krakowie, realizując poranny kurs Czyżyny Dworzec – Gawłówek przez ul. Igołomską, Nowe Brzesko i Groblę. 26.08.2008. Od dobrych kilku lat autobus nie istnieje. CB swoje Scanie złomowało na terenie krakowskiej bazy przy ul. Łowińskiego. Najwidoczniej nie dopełniono wszystkich formalności, bo Bezpieczny Autobus podaje, że pojazd nadal jest zarejestrowany. Nie ma jednak ważnego badania oraz polisy OC. Dowód rejestracyjny wydano 20.12.2007. Screen raportu.

 

Scania CN113ALB, CB Dobiesławice

 

Jeszcze jeden autobus słynnej firmy CB. Tym razem przegubowiec. Linia Czyżyny Dworzec – Koszyce miała takie obłożenie, że konieczne było wykorzystywanie taboru mega. Kurs do Krakowa przed godziną 7:00 obsługiwały dwa jadące razem przegubowce. Tu Scania CN113ALB w wersji lokalnej (drzwi w układzie: 1-1-1-0), rocznik 1992. Na zdjęciu przystanek początkowy. Był wówczas wielki upał, a autobus nie miał otwieralnych okien. Nawiewy działały, ale i tak jazda nim była dość ekstremalnym przeżyciem (wysiadłem na krótko przed zrobieniem zdjęcia). 29.06.2009. Według bazy ministerstwa, pojazd nadal jest zarejestrowany, ale bez ważnego przeglądu i polisy OC. W rzeczywistości autobus złomowano w bazie przy ul. Łowińskiego. Screen raportu.

 

Irizar Century, PKS Zielona Góra

 

Irizar Century z roku 1997. Własność PKS Zielona Góra. Autobus podstawiony na górnej płycie ówczesnego RDA w Krakowie, jako kurs pospieszny z Zakopanego do Zielonej Góry. 18.01.2009. Baza ministerstwa podaje, że 15 lipca 2014 (wówczas wykonałem screen) nie miał on już ważnej polisy OC, a badania techniczne kończyły mu się 23 lipca 2014. Screen raportu. Pojazd nadal jest eksploatowany. Nowe badania techniczne wykonano 12 sierpnia i obowiązują do 12 lutego 2015.

 

DAB serii 6, PKS Namysłów

 

DAB serii 6 z roku 1981 (PKS Namysłów), a obok Autosan A1010T, rocznik 2003 (PKS Nysa). Jak podają źródła internetowe, ten piękny duński klasyk przestał istnieć już w roku 2010. Strona Bezpieczny Autobus twierdzi, że jest on nadal zarejestrowany, ale nie ma ważnego badania technicznego i ubezpieczenia. Autosan nadal istnieje, ma OC i przegląd (ważny do 18.06.2015), a na liczniku ponad 103 tys. pokonanych kilometrów, czyli dość mało jak na 2003 rocznik. Zdjęcie powstało na dworcu autobusowym w Opolu, 22.01.2009. Screen raportu (raport z lipca 2014). Warto jeszcze dodać, że raport podaje dość ciekawą masę własną DAB-a: 0 kg.

 

Ikarus 260.04, MZK Kędzierzyn-Koźle

 

W bazie znajdują się także autobusy skasowane dawno temu. Przykładem jest Ikarus 260.04 #201 z MZK Kędzierzyn-Koźle. Rocznik 1983, u przewoźnika od roku 1992 (odkupiony od Lubelskich Zakładów Naprawy Samochodów, gdzie przeszedł remont kapitalny). Na stronie Bezpieczny Autobus podano informację, że Ikarusa wyrejestrowano 3.04.1997 i zezłomowano. Nie jest to jednak data fizycznej likwidacji. Pojazd jeszcze jakiś czas stał na stanowisku kasacyjnym. Powyższe zdjęcie pochodzi z tygodnika ukazującego się w Kędzierzynie-Koźlu w połowie lat 90-tych („Jest Nasza Gazeta”). Wówczas kierowcy MZK protestowali, stąd dodatkowa tablica za przednią szybą. Kurs linii nr 5 w stronę pętli Pogorzelec, wtedy najprawdopodobniej zlokalizowanej jeszcze na ul. Żwirki i Wigury. Przystanek przy dworcu PKP w Kędzierzynie. Screen raportu.


Ikarus 280.26, MZK Kędzierzyn-Koźle

 

Inny historyczny już pojazd MZK Kędzierzyn-Koźle. Ikarus 280.26 #309 z 1985 roku. Pojazd obsługując linię nr 2 jedzie ul. Szymanowskiego w stronę pętli Rogi Stocznia. Około roku 1996. Widoczna na przyczepie reklama Opla była wówczas przyklejona na wielu autobusach kędzierzyńskiego przewoźnika. Opisywana baza podaje, iż przegubowiec został wyrejestrowany 24.05.2000 i złomowany. Screen raportu.


Renault Messenger

 

Bezpieczny Autobus to także źródło wiedzy o najmniejszym taborze. Tu dość nietypowy pojazd w polskim transporcie pasażerskim, czyli Renault Messenger z 1993 roku. Własność prywatnego przewoźnika kursującego po Zakopanem. Końcowy przystanek na Gubałówce. 2.03.2009. Screen raportu

 

 Blog Transportowy na Google +

Blog Transportowy na Facebooku

wtorek, 16 grudnia 2014
Irizar w PolskimBusie

W październiku 2013 opublikowałem wpis na temat zamówienia przez PolskiegoBusa 25 autobusów marki Plaxton (tu link). Pojazdy te już od jakiegoś czasu można zobaczyć na liniach. Niestety jeszcze nie udało mi się sfotografować żadnego z nich. Natomiast natrafiłem na autokar, którego nie spodziewałem się zobaczyć w barwach PolskiegoBusa.

Na dworcu autobusowym w Katowicach sfotografowałem Irizara i6 w charakterystycznym czerwonym malowaniu PolskiegoBusa. Pojazd nie miał żadnego numeru taborowego. Jego rejestracja to KR 284TS. Dzięki niej udało mi się ustalić właściciela pojazdu, podwykonawcy dla PolskiegoBusa. To firma Link-Bus, której białe autobusy kursowały na trasach Kraków – Gdańsk, Kraków – Wrocław i Kraków – Katowice. Ten Irizar także był w takich barwach. Poniżej bohater wpisu na katowickim dworcu PKS, utrwalony 10 listopada 2014.

 

Irizar i6, PolskiBus, Link-Bus, Katowice dworzec autobusowy

 Coś innego w barwach PolskiegoBusa, czyli Irizar i6 z firmy Link-Bus. Rocznik 2011. To był piękny, słoneczny dzień, czego dowodem są przepalone szyby pojazdów. Niestety.

 

Irizar i6, PolskiBus, Link-Bus, Katowice dworzec autobusowy

Obok Irizara stoi inna ciekawostka, czyli także hiszpański autobus, ale dość rzadkiej w Polsce marki Beulas. Dokładniej to model Midistar z PKS Zamość, rocznik 2001. Pojazd czeka na pospieszny kurs powrotny Katowice (11:50) - Olkusz (13:00) - Kraków MDA (13:50) - Koszyce (15:05) - Tarnobrzeg (17:36) - Stalowa Wola (18:16) - Biłgoraj (19:53) - Zamość (21:00). Po prawej stronie Bova Futura FHD 127-365 z firmy Polonia Transport, także z Zamościa. Rocznik 2006.

 

Wchodząc na stronę internetową firmy Link-Bus zobaczymy informację, że linia Kraków – Katowice została zawieszona. Podobny los spotkał także inne połączenia. Przewoźnik nie wytrzymał silnej konkurencji, której trzonem był właśnie PolskiBus. Teraz jak na ironię jego pojazdy (łącznie dwa Irizary i6) kursują dla niedawnego „wroga”.

O firmie Link-Bus pisałem już w grudniu 2010. Zamieściłem wówczas informację prasową o pierwszym Solarisie InterUrbino zakupionym przez polskiego przewoźnika. Trafił on właśnie do firmy Link-Bus (tu link do wpisu). Był przeznaczony do obsługi trasy Kraków – Wrocław. Później dołączyły do niego dwa kolejne InterUrbina. Obecnie autobusy te stoją odstawione na terenie komisu Kreator przy ul. Igołomskiej w Krakowie, jeden z nich jest po części spalony (tył, więc źródło pożaru najprawdopodobniej w komorze silnika).

 

Blog Transportowy na Twitterze

 Blog Transportowy na Facebooku

20:42, lukaszwoblog , autobusy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 sierpnia 2014
Blog Transportowy na YouTube

Od niedawna pod niektórymi wpisami umieszczam baner zachęcający do oglądania filmów transportowych na YouTube. Podlinkowany jest on do kanału o nazwie Lukaszwo. To oficjalny kanał filmowy Bloga Transportowego.

 

YouTube - logotyp

 

Nazwa nieco niefortunna. Kiedy zakładałem kanał Lukaszwo na YouTube nie prowadziłem jeszcze Bloga Transportowego. Niestety przez bardzo długi czas nie było możliwości zmiany nazwy kanału. Teraz taka opcja już jest, ale w związku z powiązaniami różnych usług Google, z których korzystam, nie będę tego zmieniał. Zatem Lukaszwo to oficjalny kanał filmowy Bloga Transportowego.

 

Kanał YouTube Lukaszwo - screen strony głównej

Strona główna kanału Lukaszwo. Obecnie ma on już ponad 500 subskrybentów.

 

Kanał YouTube Lukaszwo - screen strony

Screen strony prezentującej umieszczone na kanale Lukaszwo filmy.

 

Kanał Lukaszwo powstał 30 września 2007. Zaczynałem od bardzo słabych jakościowo filmów. Była tam np. relacja z przejazdu Heuliezem GX187 z Oświęcimia do Osieku, czy podróż we wnętrzu krakowskiego Autosana H6 #BA104. Obecnie materiały te nie są ogólnodostępne. Z najsłabszych jakościowo filmów pozostał tylko jeden, pokazujący zalaną przez wielką ulewę al. Solidarności w Krakowie. Widok z jadącego składu 3x105Na linii 4. 23.06.2008.

 

 

 

Na kanale Lukaszwo znajdziecie filmy przedstawiające różne środki transportu. Autobusy, tramwaje, pociągi, trolejbusy, ciężarówki, czyli wszystko to, co jest opisywane w Blogu Transportowym. Najnowsze materiały są wyłącznie jakości HD lub Full HD. Starsze filmy to rozdzielczość 480p. Tak np. zarejestrowałem przejazd egipskiego autobusu MCV 240 w miejscowości Hurghada.

Autobus MCV 240 należący do miejskiego przewoźnika Hurghada City Transport obsługuje nienumerowaną linię łączącą centrum miasta (Sakkala - nowa część i Dahar - stara część) z dzielnicą hotelową. Na filmie pojazd na jednokierunkowej ulicy Mamsza pomiędzy hotelami Intercontinental i Hilton Resort. Hurghada, Egipt, 13.VIII.2008:

 

 

W rozdzielczości 480p zobaczycie także np. parowóz Ty2-953 wjeżdżający na stację Kraków Główny.

Ty2-953 podstawia na stację Kraków Główny pociąg specjalny do Suchej Beskidzkiej, na Parowozjadę 2008. Na końcu EP03-01. 6.IX.2008:

 

 

Najczęściej oglądane na kanale Lukaszwo filmy prezentują autobusy. Najpopularniejszy obraz to odjazd Irizara PB 6x2 z parkingu w Niepołomicach, lipiec 2009. W dniu pisania tego tekstu miał on ponad 300 tysięcy wyświetleń. Film ten jest bardzo popularny za granicą. W ogólnym podsumowaniu YouTube jego oglądalność w Polsce jest dopiero na czwartym miejscu. To ten „hicior”:

 

 

Drugie miejsce piastuje film z maja 2012. Zobaczycie na nim Autosana H9-21, ex PKS Nowy Sącz, który wjeżdża do potoku. Pod koniec filmu umieściłem link do drugiej części – materiał nakręcony innym aparatem.

Autobus Autosan H9-21 wjeżdża do potoku w rejonie miejscowości Jadamwola (powiat limanowski). To zaplanowana trasa przejazdu imprezy transportowej o nazwie "Zamykamy Klamką". Została ona zorganizowana przez Galicyjskie Stowarzyszenie Miłośników Komunikacji. Autobus (rocznik 1989) pierwotnie należał do PKS Nowy Sącz, a od pierwszej połowy 2012 roku jest własnością nowego przewoźnika: PKS Krynica Zdrój. Jadamwola, 5.V.2012:

 

 

Zachęcam zatem do regularnego oglądania kanału Lukaszwo. Nowy film transportowy pojawia się tam około raz w tygodniu lub częściej. Tu link:

 

Blog Transportowy na YouTube, kanał Lukaszwo

 

Posiadaczy konta Google+ zapraszam na profil kanału Lukaszwo. Tu link.

 

Blog Transportowy na Facebooku

środa, 19 marca 2014
Z PKM Olkusz do Tarnowa

Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej (PKM) w Olkuszu powstało w roku 1991, po przekształceniach Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego (WPK) w Katowicach. Jego podstawowym zadaniem była obsługa komunikacji miejskiej, na co wskazuje nazwa przewoźnika. Tak oczywiście było, ale do czasu. W latach 90-tych powołano Związek Komunalny Gmin „Komunikacja Międzygminna” w Olkuszu. Jego zadanie to organizowanie komunikacji miejskiej na terenie gmin Olkusz, Bukowno, Bolesław i Klucze. Ponieważ przewoźnicy byli wyłaniani drogą przetargu, został przełamany monopol przewozowy PKM-u. Na liniach obsługiwanych dotychczas przez przewoźnika pojawiała się konkurencja. W związku z tym w roku 1999 PKM uruchomił swoją własną linię komercyjną oznaczoną symbolem „M”. Potem pojawiały się kolejne trasy, także do innych miejscowości. Przez lata zmieniali się właściciele PKM-u. W roku 2004 większościowy pakiet udziałów zakupiła firma Polbud, a w roku 2011 podmiot o nazwie Antrans, czyli duży przewoźnik ciężarowy.

Przyznam, że ostatnio PKM Olkusz kojarzyło mi się wyłącznie ze starym, zużytym taborem. Czasami zatrzymywałem się w Olkuszu fotografując tamtejsze pojazdy i generalnie zawsze były to „stare trupy”. Z „miłośniczego” punktu widzenia odbierałem to oczywiście bardzo pozytywnie, szczególnie fotografując Ikarusy, czy Jelcze. Nowy właściciel zainwestował w tabor i podjął decyzje związane z reorganizacją działalności. Efektem tego był dość spory szok, którego doznałem pod koniec stycznia 2014 na Dworcu Autobusowym MDA w Krakowie (dawny Regionalny Dworzec Autobusowy).

Przyczyną tego szoku był Irizar PB, należący właśnie do PKM Olkusz. Ten piękny, turystyczny pojazd wykonywał kurs na regularnej, ekspresowej linii Kraków – Wierzchosławice – Tarnów. Nie wiedziałem, że przewoźnik typowo miejski obsługuje taką trasę i w dodatku takim taborem (czyli nie rozlatującym się „starym trupem”). Był to oczywiście bardzo pozytywny szok.

 

Irizar PB z PKM Olkusz wyjeżdża z krakowskiego dworca MDA

 Irizar PB z PKM Olkusz wyjeżdża z krakowskiego dworca MDA   Irizar PB z PKM Olkusz wyjeżdża z krakowskiego dworca MDA

Irizar PB z PKM Olkusz wyjeżdża z krakowskiego dworca MDA jako kurs ekspresowy Kraków – Tarnów. 18.01.2014.

 

 Jelcz M081MB, PKM Olkusz

PKM Olkusz nadal obsługuje komunikację miejską. Jelcz M081MB nr 29 jako linia 474 na pętli Olkusz Supersam. To rocznik 2001, początkowo eksploatowany przez MPK Włocławek. 17.04.2013.

 

 Mercedes Vario, PKM Olkusz

Pojazdy PKM Olkusz obsługują także komercyjne linie w rejonie Olkusza. Mercedes Vario ma przerwę w obsłudze linii do Pieskowej Skały. Pętla Olkusz Supersam. 17.04.2013.

 

Mercedes O614D, T2, PKM Olkusz

PKM Olkusz już kilka lat temu komercyjnie jeździło do Krakowa. Frekwencja nie była jednak zadowalająca i kursy zawieszono. Na dolnej płycie ówczesnego RDA stoi podstawiony Mercedes O614D jako kurs do Olkusza. Niestety zdjęcie nie jest najlepszej jakości. 21.03.2008.

 

Blog Transportowy na YouTube, kanał Lukaszwo

 Blog Transportowy na Facebooku

sobota, 19 listopada 2011
Autobusem na Meteory 2

Dalszy odcinek był normalniejszy. Trasa oczywiście wspaniała widokowo, ale już bez takiego natężenia ruchu. Piękne krajobrazy zaowocowały fotostopem. Parkingu brak, więc Neoplan Kostasa zatrzymał się na krótkim fragmencie prostej.

 Neoplan N516 SHD Starliner

Zjechaliśmy trochę niżej i nastąpił dłuższy postój, tym razem na parkingu. Obok następne niezwykłe skały, a na jednej klasztor Mikołaja Odpoczywającego, gdzie wyruszyła część grupy. Postój w tamtym miejscu zaowocował spotkaniem z żółwiem greckim (ciekawe przeżycie – idziesz sobie i mijasz się z żółwiem, który wcale nie był tak powolny, jak to wydawać się może) i kilkoma fotkami autobusów. Oczywiście powstała też cała masa zdjęć dokumentujących niezwykły krajobraz.

 Żółw grecki

Niecodzienny (choć tam raczej codzienny) spacerowicz.

 Neoplan N2216/3 SHD L Tourliner, a w tle jeden z Meteorów

Wspinając się na Meteora sfotografowałem Neoplana N2216/3 SHD L Tourlinera na tle innego Meteora. Obok zasłonięty drzewami, główny bohater przejazdu, czyli autobus Kostasa.

Neoplan N2216/3 SHD L Tourliner, a w tle jeden z Meteorów

I ten sam Tourliner (produkowany w Turcji dla Grecji, a sprzedawany przez firmę Papadakis Bros - tamtejszego przedstawiciela koncernu NeoMAN) na tle kolejnej niezwykłej skały. Na niej też kiedyś był klasztor.

I to by było na tyle. Czas wracać. Jednak nie bezpośrednio do Kalambaki, tylko do położonej za nią miejscowości Kastraki. Kiedy skończyła się górska serpentyna, zaczęło się kluczenie między gęstą zabudową. Wąska droga, ostre zakręty – kierowca Kostas miał co robić. I tak dotarliśmy do głównej drogi. Tam nastąpił następny postój – stacja paliw z barem i sklepem, a w tle Meteory. Rewelacyjne miejsce. W dodatku pojawiło się kilka autobusów do fotografowania, bo stacja paliw okazała się przystankiem KTEL, na którym międzymiastowe kursy miały po kilka minut postoju. Co ciekawe, nigdzie nie było informacji, że tu jest przystanek. Miejscowi jednak doskonale o tym wiedzieli, bo wysiadali i wsiadali.

Setra S315 GT-HD należąca do KTEL Kastoria (ΚΤΕΛ Ν. Καστοριάς Α. Ε.). Dokąd jedzie? Niestety greckie tablice diodowe bardzo szybko odświeżają się i nigdy nie udało mi się utrwalić na zdjęciu całego napisu. Jest to więc jakiś kurs do lub z Kastorii, która położona jest w północno-zachodniej części kraju, w Górach Dynarskich (blisko do granicy z Albanią i Skopje).

 Setra S315 GT-HD należąca do KTEL Kastoria

Setra S315 GT-HD należąca do KTEL Kastoria

Mercedes O350 Tourismo z KTEL Korfu (ΚΤΕΛ Κρατήσεις). Korfu jest stolicą położonej na Morzu Jońskim wyspy Korfu (Kerkira). Mapy nie pokazują żadnego mostu łączącego wyspę ze stałym lądem, więc autobus musiał płynąć promem. Fajnie. Ciekawe tylko, jak często pływają tam promy. KTEL przypuszczalnie ma umowę podpisaną tylko z jednym przewoźnikiem, więc ewentualne opóźnienie w drodze powrotnej może sprawić, że autobus z niezadowolonymi pasażerami utknie na dłużej w porcie. Taki urok położonego na wyspach kraju.

 Mercedes O350 Tourismo z KTEL Korfu

Oprócz autobusów KTEL na parking przyjechał też wracający z Meteorów trójosiowy Irizar Century. Pojazd ten towarzyszył nam dość często - mijaliśmy się co jakiś czas lub zatrzymywaliśmy w tych samych miejscach. Autobus ten bardzo spodobał mi się, bo w Polsce zbyt często nie widuję trójosiowych Irizarów, zwłaszcza na podwoziu Volvo.

 Irizar Century na podwoziu Volvo

To był ostatni postój przy Meteorach. Wracaliśmy. Przejazd przez centrum Kalambaki (obok ciekawej stacji kolejowej, o której będzie więcej w innym wpisie) i znaną już trasą przemieszczaliśmy się do Larissy. Tuż za Kalambaką sfotografowałem kolejny autobus KTEL Trikala. Tym razem to MAN SR362:

MAN SR362 z KTEL Trikala

Grecja nie tylko z zabytków słynie, ale ostatnio z częstych strajków. Osobiście przekonałem się o tym właśnie w trakcie powrotu z Meteorów. Na drodze E75 w wielu miejscach ustawiono punkty poboru opłat. Tuż za Doliną Tempi także są bramki. Kiedy do nich dojeżdżaliśmy, po prawej stronie zatrzymały się dwa autobusy. Co ciekawe, jechał za nimi policyjny radiowóz z włączonymi „kogutami”. Myślałem, że to jacyś kibice. Z pojazdów pospiesznie zaczęli wysiadać pasażerowie, którzy rozbiegli się wzdłuż bramek, blokując je – zabrakło dosłownie sekund, abyśmy przejechali. Wszyscy byli normalnie ubrani, niczego nie skandowali, nie mieli też żadnych transparentów. O co więc chodzi?

Na bramkach

Wyjaśnił to nasz pilot. Okazało się, że to taksówkarze, którzy już od około dwóch tygodni strajkują (faktycznie nigdzie nie było widać taksówek). Powód tego protestu to działania rządu, który chce zlikwidować licencje. Koszt takiej licencji to 100 tysięcy euro (na ciężarówkę i autobus jeszcze więcej). Można ją dziedziczyć i sprzedawać. Dostęp do zawodu taksówkarza w Grecji jest więc mocno ograniczony, a z tym wiążą się większe zyski. Likwidacja licencji to wpuszczenie konkurencji, a to nie podoba się nikomu. Dlatego co jakiś czas przeprowadzane są takie akcje. Ogólnie całość zakończyła się sukcesem – rząd przełożył sprawę licencji na późniejszy okres i jeszcze w trakcie mojego sierpniowego urlopu taksówki wróciły na ulice Grecji. Wracam jednak do sytuacji na bramkach. Panowie trochę pospacerowali, coś tam pokrzyczeli i zaczęli przepuszczać pojazdy, jednocześnie nie pozwalając pracownikom autostrady na pobieranie opłat. Cały postój trwał więc tylko około 5 minut. Mieliśmy więc wyjątkowe szczęście, bo jak opowiadał pilot, tydzień temu droga została całkowicie zablokowana i jechali objazdem przez góry – ponad godzinę dłużej.

 Strajk na bramkach

Strajk na bramkach

 

Grecja 2011