Blog Transportowy działa od 2009 roku. Jest poświęcony środkom transportu. Przeważają autobusy, ale nie brakuje także pojazdów szynowych, ciężarówek i trolejbusów. Jest tu także miejsce na wyjątkowe osobówki oraz teksty o samolotach i pływających środkach transportu. Autor w niniejszym blogu nie reprezentuje żadnej firmy i instytucji. Notki są wzbogacane informacjami prasowymi nadsyłanymi przez producentów. Jedyny poprawny adres bloga to www.blogtransportowy.blox.pl - w Internecie funkcjonuje podróbka bloga, która jest nikczemnym wykorzystaniem wypracowanej marki.
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Google+

Wpisy z tagiem: Neoplan

poniedziałek, 31 października 2016
InterUrbino ruszają do Włoch

Na początku 2016 roku Solaris zdobył zamówienie na dostawę 300 autobusów międzymiastowych InterUrbino do firmy Cotral. Wykonuje ona przewozy międzymiastowe w regionie Lacjum w środkowej części Włoch. Dodatkowo zapis umowy zawierał możliwość opcjonalnego zwiększenia dostaw o 20%, czyli do 360 pojazdów. Jak podaje producent, jeżeli Cotral wykorzysta tę opcję, wtedy będzie to największe jednorazowe zamówienie w historii Solarisa. Obecnie na miejscu pierwszym jest dostawa 320 autobusów dla Aten zrealizowana w 2009 roku.

Dostawy zamówionych InterUrbino 12 już się rozpoczęły. Pierwsze egzemplarze wyruszyły do Włoch w połowie października. Do końca 2016 roku do firmy Cotral dotrze łącznie 60 autobusów. Pozostałych 240 sztuk zostanie dostarczonych w latach 2017 - 2018.

 

Solaris InterUrbino

Solaris InterUrbino

Pierwszy z 300 (a może i z 360) Solarisów InterUrbino dla firmy Cotral. Pojazd otrzymał numer taborowy 6001.

 

Przeznaczone dla  firmy Cotral InterUrbino 12 są napędzane silnikami DAF MX-11 o mocy 240 kW, spełniającymi normę emisji spalin Euro-6. Wszystkie autobusy zostaną wyposażone w składający się z 5 kamer nowoczesny system monitoringu. Umożliwi on obserwację wnętrza, drugich drzwi oraz rejonu za pojazdem. Jak podaje Solaris, omawiane pojazdy „będą posiadały system liczenia pasażerów oraz system zapowiedzi głosowej. Łącznie 53 pasażerów będzie mogło podróżować na wygodnych fotelach ze zintegrowanymi zagłówkami. Dodatkowo w autobusie przewidziano 16 miejsc dla stojących podróżnych. Komfortowe warunki, nawet w najgorętsze dni, zapewni wydajna klimatyzacja. Większe bagaże będą przewożone w lukach o objętości 5,2 m3, które zamontowano pod podłogą pojazdu, podręczne przedmioty podróżujący będą mogli umieścić na półkach nad siedzeniami”.

Pierwszy z dostarczonych Solarisów InterUrbino 12 został skierowany w rejon objęty sierpniowym trzęsieniem ziemi – do miejscowości Amatrice. W swój inauguracyjny kurs wyruszył on w środę 19 października 2016. Dokładnie o 18:25 obsłużył trasę Rzym Tiburtina – Rieti FS.

 

Dworzec autobusowy Rzym Tiburtina

Dworzec autobusowy Rzym Tiburtina. To z tego miejsca pierwszy z dostarczonych w październiku Solarisów InterUrbino wyruszył w inaugurujący eksploatację kurs do miejscowości Rieti. Fot. Google Street View, czerwiec 2015.

 

Dworzec autobusowy Rzym Tiburtina

Dworzec autobusowy Rzym Tiburtina. Plac postojowy z którego korzystają autobusy firmy Cotral. W jej taborze znajdują się także pojazdy piętrowe - tu Neoplan N4426/3 z 2007 roku, numer taborowy 0025. Fot. Google Street View, czerwiec 2016.

 

Neoplan N4426/3, Cotral

Neoplan N4426/3, Cotral

Zbliżenie na Neoplana N4426/3. Na wyświetlaczu relacja Rieti - Rzym, czyli trasa, na której już pojawiają się nowe InterUrbino. Fot. Google Street View, czerwiec 2016.

 

Warto także przypomnieć, że jeszcze przed realizacją opisywanego kontraktu Solaris dostarczył do Włoch już 60 egzemplarzy modelu InterUrbino. Łącznie po słonecznej Italii jeździ ponad 600 Solarisów.


 

Wpisy poświęcone ciężarówkom

środa, 06 lipca 2016
Volánbusz Budapeszt – Ikarus na dworcu

Autobusów Ikarus na polskich ulicach jest już coraz mniej. Kiedyś bardzo liczne praktycznie w każdej części kraju, obecnie kursujące liniowo jedynie w kilku rejonach. W tym wpisie zapraszam do ojczyzny Ikarusa, czyli na Węgry. Tam też ich systematycznie ubywa (choć na szczęście ostatnio także i przybywa, bo pojazdy tej marki znów są produkowane), ale nadal jest ich dość sporo. W Budapeszcie obsługują komunikację miejską oraz linie podmiejskie. Te drugie w ramach przewozów realizowanych przez odpowiednik polskiego PKS-u, czyli przewoźnika o nazwie Volánbusz Budapeszt.

Firma ta eksploatuje dość sporo Ikarusów. Pomalowanych w żółte barwy zakładowe. W trakcie mojego pobytu w Budapeszcie (maj 2015) sfotografowanie ich nie było żadnym problemem. Stały zaparkowane na dworcach podmiejskich (np. na Autóbuszállomás Budapest Árpád híd). Niestety nie miałem czasu na zajęcie się nimi. Ikarusową pamiątkę od Volánbusz Budapeszt udało mi się jednak zdobyć. Na dworcu autobusowym Népliget utrwaliłem pięknego przegubowca.

To model nieznany w Polsce, ale bardzo podobny do serii 280. Nic dziwnego, bo to jej modernizacja, objawiająca się głównie liftingiem ścian czołowych. Nazwano go C80. Pojazdy te produkowano w latach 1998 – 2003, w kilku podtypach.

Omawiany Ikarus C80.30M to pojazd o rejestracji FLR-779. Stał on odstawiony w świąteczne, pierwszomajowe popołudnie przy jednym ze stanowisk dworca Népliget, na który dotarłem autobusem z Krakowa (link do opisu tego przejazdu). Pięknie pozował do zdjęć, ale niestety od strony bez drzwi, które miały ciekawy układ 2-0-2-2.

 

Ikarus C80.30M, Volánbusz Budapeszt

Ikarus C80.30M, Volánbusz Budapeszt

Ikarus C80.30M z Volánbusz Budapeszt. 1.05.2015.

 

Za Ikarusem C80 stał inny ciekawy pojazd. Neoplan N4020, także z Volánbusz Budapeszt. Autobus miał wstawioną tablicę kierunkową linii 635 do miejscowości Ocsa. Pokonanie całej trasy Budapeszt, Népliget aut. pu. - Ócsa, Akácos u. zajmie mu 47 minut, w trakcie których przejedzie 30 kilometrów. Pojazd ten jest w całości klimatyzowany.

 

Ikarus C80.30M i Neoplan N4020, Volánbusz Budapeszt

Ikarus C80.30M i Neoplan N4020 z Volánbusz Budapeszt. 1.05.2015.

 

Neoplan N4020, Volánbusz Budapeszt

Neoplan N4020 jako kurs do miejscowości Ócsa. 1.05.2015.

 

Moje drugie spotkanie z Ikarusem C80 nastąpiło w dniu (a w zasadzie w nocy) powrotu do Polski. Stał w tym samym miejscu na dworcu  Népliget i jak się później okazało był to ten sam egzemplarz, czyli o rejestracji FLR-779. Tym razem na klapkowej tablicy kierunkowej miał podaną relację. Linia nr 631 do Alsónémedi, ócsai elág. Czas przejazdu całej trasy to 42 minuty, odległość 23 km.

 

Ikarus C80.30M, Volánbusz Budapeszt

Ikarus C80.30M, Volánbusz Budapeszt

Ikarus C80.30M w oznakowaniu linii 631 do Alsónémedi. Przegubowiec w trasę wyruszy dopiero następnego dnia. 3.05.2015.

 

Volánbusz Budapeszt podaje na swojej stronie internetowej, że posiada następujące modele Ikarusów (niestety bez wyszczególnienia, ile egzemplarzy): C56.42 V2, C56.42 H6, C56.22 V4, 260.32, 260.39, 280.02, 280.03, 280.10, 280.17, 280.30M, 280.54, 280.54A, C80.30A, C80.30M, 350.04, 350.08, 386, E94.60, E94F, E94G, 395.12, 395.16, E95.04, E95.04M, 395.50 RÁBA, 396.27, E97 Scania, E98.01, E99.00 RÁBA, 415.26, 415.27B, 415.27H, 415.29, 435.10, 435.14A, 435.14B i 438. Bez wątpienia jest ich dość sporo. Pośród tej typologii znajdziemy także pojazdy dalekobieżne, czyli Ikarusy wyruszają również w dłuższe, międzymiastowe trasy.

 

Blog Transportowy na Facebooku

środa, 01 czerwca 2016
PolskiBus – Wiedeń

Ponad trzy lata temu (dokładnie 25 kwietnia 2013) PolskiBus.com uruchomił nową linię P12 w relacji Gdańsk – Rzeszów przez Toruń, Łódź, Katowice i Kraków. Pisałem o tym tutaj

Od 22 marca 2016 przewoźnik wprowadził na niej dość istotne zmiany. Na łącznie pięć realizowanych z Gdańska kursów, tylko trzy dojeżdżają do Rzeszowa, natomiast dwa po dotychczasowej trasie docierają do Krakowa i dalej przez czeskie Brno do Wiednia.

Zmiana bardzo korzystna, szczególnie np. dla mieszkańców Krakowa, którzy aby dotrzeć PolskimBusem do Wiednia musieli przesiadać się w Katowicach i tam korzystać z linii P5 z Warszawy. Relacja z przejazdu tą trasą dostępna pod tym linkiem

Zachęcony e-mailem informującym o otwarciu nowego kalendarza podróży, po znalezieniu atrakcyjnych cenowo biletów (łącznie 138 zł dla dwóch osób, tam i powrót) zdecydowałem się na wyjazd. Tym razem w dzień, w relacji z Krakowa. Termin to drugi majowy duży weekend (w czwartek Boże Ciało), ale nie jego początek, tylko drugi dzień (piątek), czyli wtedy, gdy przynajmniej teoretycznie zainteresowanie biletami powinno być mniejsze.

Linia P12 z Gdańska wyrusza o godzinach 5:45, 12:00, 14:45, 18:45 i 23:30. Po postojach w Toruniu, Łodzi, Częstochowie (tylko dwa kursy, z 5:45 i 14:45) i Katowicach, po 10 godzinach dociera do Krakowa odpowiednio na 15:50, 22:00, 0:50, 4:45 i 9:30. Na dalszym odcinku trasa ulega zmianie. Do Rzeszowa wyruszają kursy o 15:55, 0:55 i 9:40, a do Wiednia o 22:10 i 5:00. Mój wybór padł na godzinę 5:00.

Ten kurs linii P12 Gdańsk – Wiedeń na krakowski Małopolski Dworzec Autobusowy (MDA) rozkładowo dociera o 4:45, ale przyjechał wcześniej. Obsługiwał go Van Hool TDX27 #P134. Rocznik 2013. Miejsca znaleźliśmy na dolnym pokładzie. Na samym końcu, przy toalecie. Ponieważ na górze było strasznie duszno (chyba jakieś problemy z klimatyzacją), początkowo cieszyłem się, że tam usiedliśmy. Niestety dość szybko okazało się, że tak bliskie sąsiedztwo WC nie jest zbyt korzystne. Pomijam już fakt, że co chwilę ktoś obok nas przechodził lub stał. Najgorszy był zapach. Im bliżej Wiednia, tym niestety gorszy.

Z Krakowa trasa wiedeńskiej wersji linii P12 prowadzi przez autostradę A4, którą autobus dojeżdża do Katowic, czyli miasta, w którym miał niedawno postój. Drugiego zatrzymania  już nie przewidziano. Dla pasażerów wsiadających w stolicy Górnego Śląska to ponad dwugodzinna strata czasu. W sumie można stwierdzić, że do Krakowa jest realizowany wjazd kieszeniowy, po którym autobus wraca do Katowic i kontynuuje jazdę.

Z Katowic autostradą A4 dotarliśmy do węzła z trasą A1, którą następnie przemieszczaliśmy się w stronę granicy z Czechami. Tuż przed nią (około godziny 6:50) następuje najprawdopodobniej stały, przewidziany w rozkładzie (choć w nim nie podany) postój przy stacji paliw BP. Około 20 minut przerwy, a potem (już z pasażerami na pokładzie) Van Hool wjechał na stanowisko do opróżniania toalet. Kratka ściekowa, nad którą trzeba odpowiednio ustawić autobus i wlać do niej zawartość WC. Niestety ten manewr nie został wykonany poprawnie i kierowcy musieli kilka razy używać wypełnionych czystą wodą wiader.

 

Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus.com

Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus.com

Van Hool TDX27 Astromega #P134 na linii P12 w trakcie postoju na stacji paliw przed czeską granicą. Autobus właśnie został zatankowany. Okolicę spowiła gęsta mgła. 27.05.2016.

  

W Czechach trasa linii P12 prowadzi drogą nr 1 przez Ostrawę i dalej w stronę Olomouca. Do tego pięknego miasta (starówka wpisana na listę UNESCO) PolskiBus jednak nie wjeżdża, kontynuując jazdę w kierunku Brna, w którym zaplanowano pierwszy od Krakowa rozkładowy postój. Ústřední Autobusové Nádraží, czyli Centralny Dworzec Autobusowy to bardzo duży obiekt z ponad 40 stanowiskami, wybudowany w latach 1977 – 1985. Nie zrobił on jednak na mnie zbyt dobrego wrażenia. Taki zaniedbany relikt socjalizmu. Wspomniane kilkadziesiąt stanowisk jest w całości zadaszonych, a słabe oświetlenie pogłębia zły odbiór tego miejsca. Ponieważ przyjechaliśmy tam dość sporo przed czasem, nastąpił 30 minutowy postój (planowy odjazd o 9:45). Obok stanowiska nr 15, z którego korzysta linia P12 w obie strony, znajduje się dworcowa toaleta. Koszt to 7 koron, ale jeżeli nie mamy czeskiej waluty, to możemy zapłacić w euro. Dokładnie 30 centów.

Dłuższy postój na dworcu w Brnie był okazją do zrobienia kilku zdjęć korzystających z niego autobusów.

 

Setra S516 HD/2, Gumdrop bus, Eurolines

Setra S516 HD/2 z czeskiej firmy Gumdrop bus w ramach sieci Eurolines obsługuje linię Praga - Brno - Bratysława - Budapeszt. To rocznik 2016. Autobus właśnie wjechał na dworzec w Brnie i za chwilę podstawi się pod jedno z kilkudziesięciu stanowisk, których fragment zadaszenia widać w górnej części zdjęcia. 27.05.2016.

 

Irisbus Crossway, BORS Břeclav

Irisbus Crossway z firmy BORS Břeclav. Autobusów tego przewoźnika na dworcu w Brnie pojawia się dość sporo. To dawna firma ČSAD Břeclav. 27.05.2016.

 

Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus.com

Astromega #P134 trochę krzywo podstawiona przy stanowisku nr 15. Z tego miejsca odjeżdżają obie relacje linii P12. Niestety rejon za zadaszeniem jest mocno przepalony, ale to jedyne zdjęcie pojazdu PolskiegoBusa, które wykonałem na dworcu w Brnie. Warto zwrócić uwagę na dach - wielką plontaninę elementów metalowych. 27.05.2016.

 

W Brnie podróż z PolskimBusem zakończyło kilkanaście osób. Dalej trasa linii P12 przebiega drogą nr 52, którą dojeżdża się do Austrii. Tuż przed granicą warto spojrzeć w lewo. W miejscowości Mikulov zobaczymy piękny, barokowy zamek. Można tam także oglądać liczne winnice, w których wytwarzane jest dość znane wino Mikulov. Po chwili autobus wjeżdża do Austrii. Tam jednojezdniowa droga zmienia numer na 7. Jest to trasa całkowicie nieprzystosowana do obsługi ruchu tranzytowego. Szczególnie na terenie zabudowanym jezdnia staje się bardzo wąska, a liczne zakręty znacznie utrudniają jazdę większym pojazdom (nie ma ograniczeń masy, zatem ruch ciężarówek jest dość spory). Jest to bardzo odczuwalne np. w przygranicznej miejscowości Poysdorf. Na szczęście Austriacy już podjęli działania związane z poprawą tej sytuacji (także pod wpływem protestów mieszkańców) – w wielu miejscach trwa budowa drugiej jezdni. Z wąskiej i krętej drogi nr 7 na wysokości miejscowości Schrick wjeżdża się na autostradę A5. Dalsza jazda to już tylko trasy dwu lub więcej jezdniowe.

Jak w przypadku linii P5 z Warszawy, P12 w Wiedniu korzysta z dworca autobusowego ÖBB Postbus przy Südtiroler Platz. Planowy przyjazd o 11:45 (lub o 4:55 dla kursu nocnego). Okolica tego miejsca znacznie zmieniła się od naszego ostatniego pobytu w 2012 roku. Obok powstał główny dworzec kolejowy.

 

Neoplan Cityliner, Vienna Airport Lines, Postbus

Dworzec ÖBB Postbus przy Südtiroler Platz pełni także funkcję placu postojowego - małej zajezdni dla taboru Postbusa. Na zdjęciu Neoplan Cityliner tego przewoźnika. Stałym zadaniem pojazdu jest obsługa linii na lotnisko (Vienna Airport Lines). 27.05.2016.

 

Van Hool TDX27 Astromega, PolskiBus.com

Dworzec ÖBB Postbus przy Südtiroler Platz. Van Hool TDX27 Astromega #P138 przy stanowisku A5 oczekuje na kurs linii P12 z godziny 16:35. Za kilka minut podstawi się na stanowisko A7, gdzie już czeka na niego spora grupa pasażerów. 28.05.2016.

 

Linia P12 z Wiednia do Gdańska odjeżdża o 6:05 i 16:35. Z żoną wybraliśmy ten późniejszy kurs (sobota). Na dworzec ÖBB Postbus przy Südtiroler Platz trafiliśmy już ok. 16:15. Autobus stał już tam, ale jeszcze nie podstawiał się na stanowisko nr A7, przy którym czekała na niego spora grupa pasażerów. Po kilku minutach podszedł jeden z kierowców i rozdał oczekującym banderole na bagaże, aby (jak powiedział) przyspieszyć wsiadanie. Pojazd podstawił się około 16:20. Był to także Van Hool TDX27, ale tym razem #P138. Również rocznik 2013.

Dolny pokład autobusu ze względu na awarię klimatyzacji został wyłączony z eksploatacji. Na zewnątrz było blisko +30 stopni, więc przy braku otwieralnych okien i zapachu z WC mogłoby być tam dość ekstremalnie. Na szczęście wszyscy zmieścili się na górze. Nie działała także toaleta, dlatego kierowca jeszcze na dworcu zapowiedział, że będzie dużo dodatkowych postojów na stacjach paliw. Były to jednak tylko obietnice.

Z Wiednia wyjechaliśmy całkiem sprawnie, czyli bez utykania w korkach. Obawiałem się jednak, że mogą one nas dopaść na wąskim odcinku przed granicą z Czechami. Na szczęście jednak tak nie było. Austrię nasz autobus pożegnał bacznie obserwowany przez tamtejszego policjanta, który najprawdopodobniej wybrane samochody zatrzymywał do kontroli. Po drugiej stronie granicy policja także przyglądała się  jadącym pojazdom. Czerwony Van Hool wzbudził ich zainteresowanie. Zostaliśmy skierowani na teren dawnego przejścia granicznego, gdzie czeski funkcjonariusz (policjant, nie pogranicznik) sprawdził wszystkim dokumenty, dokładnie porównując zdjęcie w dokumencie z jego właścicielem. Całość trwała bardzo krótko i już po ok. 3 – 5 minutach jechaliśmy dalej.

Postój w Brnie początkowo miał trwać 5 minut, później wydłużył się do 10, aby ostatecznie zakończyć się po 20 minutach (rozkładowy odjazd o 18:40). Szkoda tylko, że o tym wcześniej nie poinformowano, bo np. można było kupić coś do jedzenia lub picia. Kolejny postój nastąpił już w Polsce, po godzinie 21, przy autostradzie A1. Jak w przeciwną stronę nieujęty w rozkładzie, ale raczej stały. Tam Astromega oczekiwała aż 30 minut. Dalej autostradą A4 przez Katowice (w których pasażerowie do Katowic niestety jeszcze nie mogli wysiąść) dotarliśmy do Krakowa. Punkt godzina 23:00. Dość sporo pasażerów wysiadło, ale dość liczna grupa też wsiadła, zmierzając do Katowic (na 0:50), Łodzi (4:15), Torunia (7:10) lub Gdańska (9:30). Niektóre osoby przemierzały całą trasę, z Wiednia do Gdańska. Musiało to być bardzo ekstremalne przeżycie - tyle czasu w ciasnym autobusie.

 

Blog Transportowy na Google +

piątek, 18 września 2015
Bez TransExpo 2015 i edycja 2010

W roku 2015 targi TransExpo nie odbędą się. Po raz pierwszy w historii ich istnienia (czyli od 2003 roku) zdecydowano o rocznej przerwie, jednocześnie przechodząc na cykl dwuletni, na przemian z Busworld w belgijskim Kortrijk. Tak więc najbliższa edycja targów dopiero w 2016 roku.

W tym wpisie wracam do starszej edycji TransExpo, z 2010 roku. W Blogu Transportowym dawno temu zamieściłem dwa materiały na ten temat. Link do pierwszegoLink do drugiego. Wówczas nie opublikowałem wszystkich zaplanowanych treści. Zabrakło np. najnowszego zakupu MZK Słupsk – Scanii OmniCity. Pominąłem także Neoplana N5217 Starlinera w barwach klubu piłkarskiego Lech Poznań oraz inne pojazdy. Zatem poniżej kilka zdjęć z TransExpo 2010.

Zaczynam od wspomnianej Scanii OmniCity z MZK Słupsk. Zaprezentowany pojazd był jednym z 7 egzemplarzy zakupionych przez tego przewoźnika pod koniec 2010 roku:

 

Scania OmniCity, MZK Słupsk, TransExpo 2010, Kielce

Scania OmniCity, MZK Słupsk, TransExpo 2010, Kielce

 

Gratka dla kibiców piłkarskich, czyli Neoplan Starliner wożący drużynę klubu Lech Poznań. Pojazd był wówczas eksploatowany przez firmę Fun Club z Poznania, która została polskim przedstawicielem holenderskiej marki  Van Hool. Tak prezentował się piłkarski Neoplan N5217:

 

Neoplan N5217 Starliner, Fun Club, Lech Poznań, TransExpo 2010, Kielce

 Neoplan N5217 Starliner, Fun Club, Lech Poznań, TransExpo 2010, Kielce

 

Skoro już poruszyłem temat marki Van Hool, wypada zaprezentować wystawione w Kielcach pojazdy tej firmy. Zwłaszcza, że był to debiut holenderskiego producenta na TransExpo. Łącznie na stoisku Fun Clubu znalazły się trzy autobusy. Zielony Van Hool T915 Alicron:

 

Van Hool T915 Alicron, TransExpo 2010, Kielce

 

Van Hool T916 Astronef:

 

Van Hool T916 Astronef, TransExpo 2010, Kielce

 

I ostatni Van Hool wystawiony przez Fun Club, czyli TD927 Astromega. Model później eksploatowany przez PolskiegoBusa:

 

Van Hool TD927 Astromega, TransExpo 2010, Kielce

 

MAN Lion’s City G w malowaniu warszawskim. Autobus okazał się testerem, który ostatecznie trafił do PKM Sosnowiec, otrzymując tam numer 550:

 

MAN Lion’s City G, TransExpo 2010, Kielce

 MAN Lion’s City G, TransExpo 2010, Kielce

 

Marka Van Hool pojawiła się także na stoisku firmy Belgian Bus Sales. W tym przypadku był to jednak pojazd używany, rocznik 2008. To model T915CL:

 

Van Hool T915CL, Belgian Bus Sales, TransExpo 2010, Kielce

 

Inny używany autobus zaprezentowała firma Polster. Był to element reklamujący ofertę kompleksowej renowacji starszego taboru. Pojazd wyjątkowy i jak na polskie warunki mocno egzotyczny. To Scania K93CLB, a w zasadzie takie podwozie, na którym powstał autobus Lahti Falcon 540. Sprowadzony z Finlandii, rocznik 1996:

 

Lahti Falcon 540, Polster, TransExpo 2010, Kielce

 Lahti Falcon 540, Polster, TransExpo 2010, Kielce

 

Pozostając w temacie dość egzotycznego jak na Polskę taboru, warto przypomnieć ofertę firmy Dafa Danisch Jan, która oferuje autobusy używane. Na jej stoisku stał trójosiowy Neoplan N3318K z 2000 roku:

 

Neoplan N3318K, TransExpo 2010, Kielce

 Neoplan N3318K, TransExpo 2010, Kielce

 

Mercedes-Benz Citaro w wersji hybrydowej. Drugiego dnia targów, czyli 7.10.2010 odbyła się jego polska premiera. Pojazd odbył dwa pokazowe przejazdy po Kielcach:

 

Mercedes-Benz Citaro G Hybrid, TransExpo 2010, Kielce

 

Na TransExpo 2010 były także inne ciekawe pojazdy. Do tego tematu powrócę już niedługo.

 

 Kalendarz imprez komunikacyjnych

Blog Transportowy na Facebooku

wtorek, 21 maja 2013
Z firmą Wencel-Tourist do Lwowa

W ubiegłym roku opisywałem weekendowy wyjazd do Wiednia. Wówczas podróżowałem z firmą PolskiBus. Tegoroczna majówka również była bardzo długa, więc sprzyjała wyjazdom. Z żoną wykorzystaliśmy ten fakt i wyruszyliśmy do Lwowa. Zdecydowaliśmy się na nocny autobus firmy Wencel-Tourist z Krakowa.

Na stronie internetowej przewoźnika widnieje informacja, że na rynku turystycznym istnieje on już od 1992 roku. Obsługuje obecnie trzy regularne linie autobusowe, wszystkie na Ukrainę. Czasowo zawieszona relacja Zakopane – Lublin – Kijów oraz czynne z Częstochowy do Lwowa przez Kielce i Tarnobrzeg (odjazdy dwa razy w tygodniu) i z Krakowa do Lwowa przez Tarnów. Ta ostatnia najpopularniejsza – odjazdy codziennie. Kraków (21:50) – Tarnów (23:15) – Lwów (6:00 wg czasu ukraińskiego) i powrót Lwów (22:00 wg czasu ukraińskiego) – Tarnów (4:30) – Kraków (6:00).

Wyjeżdżaiśmy z Krakowa w niedzielę, 29 kwietnia.  Bez względu na dzień rozpoczęcia podróży i czas przedsprzedaży, cena biletu była taka sama, czyli 110 zł. W porównaniu z ofertą popularnych linii autobusowych Eurolines to droższa oferta (tam tylko 95 złotych), ale czasowo korzystniejsza i codzienna, więc terminu podróży nie musięliśmy dostosowywać do rozkładu jazdy. Odjazd z Regionalnego Dworca Autobusowego, górna płyta. Autobus przyjechał już około 21:20. Spodziewałem się któregoś z przedstawionych na stronie Wencel-Tourist pojazdów (np. Bova Futura, Autosan A404T), a przyjechał zupełnie inny model, w dodatku na ukraińskiej rejestracji. Przyznam, że był to dla mnie mały szok, bo przecież bilety kupowałem u polskiego przewoźnika, a nie u ukraińskiego. Klasa autobusu była jednak odpowiednia – to EOS 233. Wnętrze przyjemne, wygodne. Miejsc siedzących 63. Co najważniejsze, fotele były odpowiednio oddalone od siebie, więc przestrzeń  na nogi była duża. Całkowite przeciwieństwo taboru PolskiegoBusa, gdzie upchano maksymalną ilość siedzeń, nie zważając na komfort pasażerów. Wspomniany wygodny EOS należał do firmy East West Eurolines. To duży ukraiński przewoźnik. Jego autokary docierają także do innych polskich miast (np. Warszawa, Łódź, Wrocław) oraz kursują na trasach wewnątrz Ukrainy. Łatwo je rozpoznać, bo są białe z dużą, żółtą nazwą firmy.

 

 EOS 233 z East West Eurolines

EOS 233 z East West Eurolines

 Ukraiński EOS 233 z East West Eurolines podstawiony na górnej płycie Regionalnego Dworca Autobusowego w Krakowie. Marka EOS należy do firmy Van Hool, o czym przypomina logo na przodzie pojazdu.

 

Minusem krakowskiego Regionalnego Dworca Autobusowego jest plaga kradzieży. Złodzieje krążą obok autobusów, udając ich pasażerów. Wchodzą na chwilę do pojazdu, przekładają bagaże w luku bagażowym. W ten sposób zyskują zaufanie pasażerów i obsługi. Na krótko przed odjazdem wyjmują torbę z bagażnika i dyskretnie oddalają się z nią. Sprawę ostatnio mocno nagłaśniały lokalne media, a w jednej z konferencji organizowanych dla przewoźników brała udział policja, przedstawiając wówczas sposób działania przestępców. Ich ulubiona relacja to Kraków – Zakopane. Pod wpływem tych informacji obowiązkowo odstałem sporo czasu przy bagażach. Co ciekawe, ich bezpieczeństwa nie pilnował żaden inny pasażer. Sporadycznie zerkał na nie jeden z dwóch ukraińskich kierowców (żaden z nich nie był pod krawatem – nie pasowali do międzynarodowej trasy i EOS-a), ale generalnie były bez opieki.

O 21:50 nie ruszyliśmy. Wszystkie miejsca były zajęte, a kilka osób z wykupionymi biletami stało na korytarzu (Polaków było tylko ok. 10, reszta to Ukraińcy). Okazało się, że kierowcy wzięli „na łebka” dodatkowych pasażerów. Teraz dość nieelegancko ich wypraszali. Ci zaś (głównie kobiety) rozpaczali, bo ktoś np. jutro miał być w pracy. Było więc trochę zamieszania, ale w końcu ruszyliśmy. Tuż za dworcem jeszcze zatrzymaliśmy biorąc planowego dodatkowego pasażera, w dodatku dość nieświeżego (śmierdział). Przez jakiś czas siedział na schodach, a przed wjazdem na autostradę schował się w przedziale sypialnym (potem ujawnił się na granicy). Jedyny przystanek na trasie to Tarnów. W rozkładzie jazdy pisze, że autobus zatrzymuje się na placu przy dworcu kolejowym, w rzeczywistości był to dworzec PKS, na którym dosiadła się jedna osoba. I tak dotarliśmy do granicy – Korczowa. Dla osób przyzwyczajonych do przekraczania granic w strefie Schengen (czyli np. dla nas) było to dość ciekawe przeżycie. Dziwny był już sam fakt, że trzeba się zatrzymać, że są tam budynki, celnicy. Opuszczając Polskę w innych miejscach niekiedy nawet nie widać, że już jest się w innym państwie.

Do przejścia w Korczowej dotarliśmy około godziny 2:00. EOS zatrzymał się przed stanowiskiem odpraw i tam czekaliśmy na sygnał od pograniczników, że można podjechać. Trwało to ponad godzinę (przed nami odprawiany był inny autobus). W końcu ruszyliśmy i zaczęło się oglądanie autobusu, sprawdzanie zawartości bagażnika (bagaże były przekładane, ale nikt ich nie otwierał). Jeden z pracowników straży granicznej przeszedł przez autobus i zebrał paszporty. Potem nic się nie działo. Kiedy większość pasażerów zasnęła – pobudka, czyli pukanie do drzwi i celnik oddaje paszporty. Rozdał je jeden z kierowców. Wtedy już jechaliśmy, jednak niezbyt daleko – pod przejście ukraińskie. Tam schemat działania powtórzył się: czekanie, podjazd, zebranie paszportów. Kiedy dokumenty do nas wróciły, były bogatsze o ukraińską pieczątkę. Można było jechać dalej. Znów niezbyt daleko, do prawdziwej granicy światów – dojechaliśmy do zamkniętej bramy, za którą było już zupełnie inaczej niż u nas (podróż w czasie o 20 – 30 lat wstecz). Ręcznie otworzył ją ukraiński pogranicznik i mogliśmy ruszyć w dalszą podróż. Było to około godziny 4:00, więc na granicy spędziliśmy blisko dwie godziny. Godzinę później byliśmy już w największym mieście dawnej Małopolski Wschodniej, czyli we Lwowie. Więcej informacji na temat tego niezwykłego miasta pojawi się już za jakiś czas. Będzie tramwajowo, trolejbusowo, kolejowo i autobusowo. Teraz wracam do podróży z firmą Wencel-Tourist, a dokładnie z ukraińskim East West Eurolines.

 

 BAZ A148 (БАЗ А148)

Dworzec Stryjski we Lwowie. Obok Neoplana pełna egzotyka, czyli ukraiński BAZ A148 (БАЗ А148). Nawet na Ukrainie nie jest to zbyt częsty widok. Komunikację lokalną obsługuje głównie znacznie mniejszy tabor.

 

BAZ A079 (БАЗ A079)

Na Dworcu Stryjskim przeważają małe Etalony, czyli BAZ-y A079 (БАЗ A079). To wersje lokalne, które poznamy po charakterystycznym pasiastym malowaniu. Wersje miejskie, czyli popularne marszrutki opuszczają fabrykę w żółtych barwach.

 

Wspomniany EOS 233 przywiózł nas na Dworzec Stryjski. Jest on położony na uboczu, w rejonie stadionu wybudowanego na Euro 2012. To jeden z kilku dworców autobusowych we Lwowie. Z tego samego miejsca wyznaczono kurs powrotny – o 22:00 czasu ukraińskiego (21:00 w Polsce). Wracaliśmy 3 maja. Na ukrainie trwały już święta wielkanocne, więc frekwencja była znacznie mniejsza. Jechało tylko 20 pasażerów. Mimo to podstawiono tego samego, 60-osobowego EOS-a 233. Obok niego stała starsza Setra (także tego przewoźnika) w relacji Lwów – Przemyśl. Odjechało nią tylko kilka osób. Usiedliśmy w części przedniej i już po chwili zaczęły się niespodzianki. Ukraińcy, którzy kupili bilety w dworcowej kasie zaczęli nas przekonywać, że zajęliśmy ich miejsca, które są rzekomo numerowane. To oczywiście była bzdura, ale wywołała niepotrzebny stres. Nim ruszyliśmy, jeden z ukraińskich kierowców sprawdził paszporty swoich rodaków – czy wszyscy mają potrzebną na wjazd do Polski wizę. Około 23:30 (czyli 22:30 czasu polskiego) staliśmy przed granicą. Pół godziny później otwarto bramę i rozpoczęło się standardowe zbieranie paszportów, czyli zgodnie ze znanym już z wcześniejszego przejazdu schematem. Po kolejnych 30 minutach mieliśmy je z powrotem, bogatsi o pieczątkę wyjazdową. Podjechaliśmy pod polską granicę i znów czekanie (jaki sens ma to czekanie – przed nami nie było żadnego autobusu?). Dopiero 10 minut po północy (teraz już podaję nasz, polski czas) pozwolono nam wjechać na przejście. Tam mała niespodzianka – już nie realizuje się schematu. Do autobusu wsiadło trzech rozradowanych polskich celników (w tym jedna pani), którzy rozmawiając żartowali sobie na temat kontroli, którą zaraz przeprowadzą. Pewne teksty, czy nawet sposób zachowania nie powinny mieć miejsca. Celnicy jednak sobie folgowali zakładając, że w autobusie są tylko ukraińscy pasażerowie. Mocno zestresowanemu kierowcy kazano ruszyć. Podjechaliśmy do pobliskiego budynku, gdzie wszystkim kazano wysiąść, jednak bez bagaży. W owym budynku przeprowadzano kontrolę paszportową. Już po wejściu do niego było wiadomo, że jest tam toaleta. Tak w Korczowej Unia Europejska wita gości – smrodem z toalety. Plusem tej żenującej Polaka sytuacji był fakt, że toaleta była bezpłatna (po stronie ukraińskiej trzeba było zapłacić dwie hrywnie). W samej zaś toalecie (męskiej) ciekawostka: jedna kabina i aż cztery umywalki. Pisuarów brak.

Rozpoczęła się kontrola. Długa i męcząca. Przyznam, że jeszcze czegoś takiego nie widziałem. Każdy Ukrainiec był dokładnie sprawdzany: paszport, wiza, zaproszenie. Potem jeszcze wypytywanie: ile ma pieniędzy (proszę pokazać), gdzie będzie nocować i co robić, jeżeli przyjazd turystyczny, to należało pokazać jakieś potwierdzenie z hotelu. Okropne. Na szczęście w przypadku Polaków (aż 4 sztuki) wszystko poszło szybko – tylko okazanie paszportu. Tak samo było też w przypadku jednego Czecha. Naszym EOS-em podróżowała także para turystów z Izraela. W ich przypadku nasze służby celne były bardzo podejrzliwe. Okazało się, że do Ukrainy przylecieli samolotem, a to przecież niezgodne z ogólno przyjętym schematem „czym przyjeżdżasz, tym wracasz”. Należało to dokładniej wyjaśnić. W końcu, po blisko godzinnej kontroli wszyscy pasażerowie wrócili do autobusu i po 1:00 ruszyliśmy do Krakowa. Całe szczęście, że nie było kontroli bagażu. Wtedy pewnie stracilibyśmy kolejną godzinę wśród smrodu z brudnej toalety. W trakcie opisywanej kontroli pod budynek podjechał autokar z polskimi turystami. W ich wypadku postąpiono zgodnie ze wcześniejszym schematem – zostali w pojeździe, a po około 20 minutach oddano im paszporty i odjechali. Stąd wniosek, że tę granicę należy przekraczać tylko razem z Polakami – jeżeli chce się ją szybko pokonać. W przeciwnym razie utkniemy na dłużej. Tylko jak to przewidzieć? Bilety kupiłem przecież u polskiego przewoźnika.

 

EOS 233 z East West Eurolines

EOS 233 z East West Eurolines na Dworcu Stryjskim we Lwowie. Przed podstawieniem się na kurs Lwów - Kraków o godzie 22:00. 3.05.2013. Zdjęcie gorszej jakości - mocny zoom przy fatalnym oświetleniu.

 

Na krakowski Regionalny Dworzec Autobusowy dotarliśmy około godziny 5:00 (planowo o 6:00 – taką godzinę podaje na swojej stronie Wencel-Tourist, lub nawet o 7:00 – taka godzina widniała na bilecie), nie zatrzymując się w Tarnowie. Na przybyszy z Ukrainy (i innych podróżnych) czekała na nim nieprzyjemna niespodzianka (po śmierdzącej kontroli granicznej w Korczowej to już druga). Dworzec był zamknięty, więc nadzieja na skorzystanie z toalety lub schowanie się przed porannym chłodem szybko prysnęła (otwarcie dopiero o 6:00). Naszym celem był przystanek tramwajowy położony w tunelu. Z górnej płyty RDA zjechaliśmy na dół windą i … nie mogliśmy się z niej wydostać, bo wejście na dolną płytę było zamknięte (cała dolna płyta była zamknięta). Szkoda, że przy windzie na górze nie było żadnej informacji. Wróciliśmy więc i z ciężkimi bagażami zmagaliśmy się ze schodami (żadne ruchome nie działały), w końcu docierając na przystanek MPK.

 

Blog Transportowy na Facebooku

niedziela, 06 maja 2012
AKK Katerini (2)

AKK Katerini

Czym jest AKK Katerini? Skrót można przetłumaczyć na Komunikacja Autobusowa Katerini. Nie jest to jednak zwykły przewoźnik, tylko spółdzielnia komunikacyjna skupiająca prywatnych właścicieli autobusów. Z logo AKK Katerini jeździ obecnie 29 autobusów, w tym 13 pojazdów należących do spółdzielni, a 16 prywatnych. Na tabor składa się jeden przegubowiec, 21 autobusów klasy maxi, 3 midi i 4 mini. Tych ostatnich nie widziałem i chyba jest to jakaś nowość, bo w sierpniu 2011 (czyli, gdy ostatni raz sprawdzałem informacje o posiadanym taborze) najmniejszy tabor był klasy midi. AKK podaje, że te 8-metrowe pojazdy obsługują linię nr 4 – takiej też nie widziałem.

Autobusy AKK Katerini są głównie biało-niebieskie. Układ kolorów jest jednak dość różny, stąd wniosek, że nie przyjęto ujednoliconego schematu malowania. Ponieważ są to pojazdy używane, kupowane od różnych przewoźników, pojawiają się także inne kolory. Część taboru posiada reklamy całopojazdowe, niestety wiele z nich wygląda tragicznie – treść jest nieczytelna: wypłowiała, zmyta. Numery taborowe (zakres jedno i dwucyfrowy) znajdują się tylko na niektórych pojazdach. Oznaczenie danego wozu bez problemu ustalimy kasując bilet – numer zawsze jest nadrukowywany. Inny sposób identyfikacji to tablica rejestracyjna. Często numery taborowe pokrywają się z dwiema ostatnimi cyframi rejestracji. Nie dotyczy to jednak wszystkich autobusów, ale w wielu przypadkach tak jest. W Polsce też stosuje się takie rozwiązania, np. w MZK Wejherowo. Przykładowo Neoplan N4016 nr 402 ma rejestrację: GWE 21402, a Solaris Urbino 12 nr 823 posiada tablicę: GWE 11823.

 Neoplan N4016 #12 z AKK Katerini

Numer taborowy umieszczono także na rejestracji

Neoplan N4016 o numerze taborowym 12. Jego oznaczenie widnieje także na końcu tablicy rejestracyjnej.

Wszystkie autobusy AKK Katerini, które widziałem (a natrafiłem na ponad 50% taboru) miały klimatyzację. Urządzenia te były montowane na miejscu – w Grecji. Pomysł cudowny, bo w trakcie sierpniowych upałów byłoby ciężko. Zdarzało mi się podróżować z AKK Katerini wcześnie rano i późnym wieczorem i zawsze klimatyzacja działała. Zakładam więc, że wszystkie autobusy tej spółdzielni mają klimatyzatory.

Niestety nie widziałem jedynego przegubowca. Do Paralii nie jeździł. Możliwe, że kursuje tylko w dni nauki szkolnej. Może tylko na zamkniętych przewozach. Przypuszczam, że jest to Mercedes, prawdopodobnie typu O405G lub O405GN. Wniosek ten stąd, że w taborze AKK dominowały Mercedesy. Wszystkie dwudrzwiowe, reprezentowane przez starsze typu O405 oraz nowsze O405N i O405N2. Co ciekawe, kilka stron internetowych podaje, że jeden z Mercedesów O405N pochodzi z Polski. To kupiony w 2005 r. pojazd z 1994 r., eksploatowany przez MPK Łódź z numerem 1456, apotem jeżdżący przez trzy lata w firmie Kris-Tour z Łodzi. Niestety żadna z tych stron nie określiła, który to pojazd w taborze AKK. Mi też nie udało się tego ustalić, zresztą kiedy byłem w Grecji nie wiedziałem jeszcze o tamtejszym „polskim przypadku”.

Mercedes O405 z AKK Katerini

Mercedes O405 #14 obsługując linię nr 1 wjeżdża do centrum Paralii. To jeden z wariantów "jedynki" - większość kursów jest realizowanych równoległą główną drogą prowadzącą z Katerini.

Mercedes O405 z AKK Katerini

Mercedes O405 #7 na linii 2 do Olimpic Beach wjeżdża w wąską i jednokierunkową ul. Agiou Nikolaou. Obok pojazdu zakaz wjazdu, który wieczorem ustawiany jest na środku drogi, stającej się wówczas deptakiem.

 Mercedes O405 z AKK Katerini

I jeszcze raz Mercedes O405 #14, lecz w nocnej scenerii - główny przystanek w centrum Paralii.

Mercedes O405 z AKK Katerini w Paralii

W Paralii kierowcom autobusów nie żyje się łatwo - skręt 90 stopni, wąsko i oczywiście wszechobecne osobówki. Tu Mercedes O405 o nieustalonym numerze, który jako linia nr 2 lub 3 (na wyświetlaczu pusto) wjeżdża w ul. Agiou Nikolaou.

 Mercedes O405N z AKK Katerini

Mercedes O405N #3 na linii nr 3 z dość sporą prędkością przemierza centrum Paralii. Kierowca robił wrażenie niezadowolonego z mojego fotografowania.

Mercedes O405 z AKK Katerini w Paralii

Mercedes O405 #8 na linii 2 przejeżdża wąską ul. Agiou Nikolaou. W doniczkach po obu stronach rosną oliwki, co dodaje uroku temu miejscu. W tle słabo widoczny zarys góry Olimp. Widok na część przednią pojazdu prezentuje poniższy film. Tytułowy autobus obsługując linię nr 1 zmierza do głównego przystanku w centrum Paralii:

Wśród Mercedesów jest także mały O402, czyli jeden z trzech autobusów zakwalifikowanych do taboru midi (pozostałe dwa to MAN-y). Nr taborowy 20, który regularnie jeździł na linii 10.

 Mercedes O402 z AKK Katerini w Paralii

 

Następna niemiecka marka w taborze AKK Katerini to Neoplan. Osobiście widziałem tylko jednego przedstawiciela modelu N4016 o numerze 12, ale internetowe źródła wspominają także o pojeździe nr 10. Numer 12 pokazałem już powyżej. Teraz jeszcze jedno ujęcie - główny przystanek w centrum Paralii. W tle molo i morze.

Neoplan N4016 z AKK Katerini w centrum Paralii

Klasę maxi reprezentuje także Setra S215 SL nr 9. Innych przedstawicieli tej marki nie widziałem.

Setra S215 SL z AKK Katerini w centrum Paralii

 Setra S215 SL z AKK Katerini w centrum Paralii

Najprawdopodobniej jedyna w taborze AKK Katerini Setra - model S215 SL. Tu w trakcie obsługi linii nr 2, na końcowym odcinku ul. Agiou Nikolaou.

 

Najbardziej znanym autobusem AKK Katerini jest DAF, a w zasadzie Castrosua SB220. Pojazd ten wystąpił w reklamie AKK Katerini, która była emitowana przez lokalną telewizję z Katerini. Około minutowy spot zachęcał do podróżowania na plażę autobusami spółdzielni. Jego cel to chyba tylko zniechęcenie do korzystania z własnych samochodów, bo w relacji Katerini – Paralia nie ma żadnej konkurencji. Jedynie taksówki. Reklamę widziałem już pierwszego dnia pobytu w Paralii, a na żywo Castrosuę zobaczyłem dopiero pod koniec urlopu. Co ciekawe, nawet mogłem nią jechać, ale nie zauważyłem słupka przystankowego. To efekt pierwszego spotkania z tym dwudrzwiowym autobusem. Przystanek przy dworcu kolejowym w Katerini, przed wiaduktem jaki tworzy linia kolejowa do Thessalonik i Aten.

 Castrosua SB220 z AKK Katerini

Drugie spotkanie, owocujące ładniejszymi i dokładniejszymi zdjęciami tego oznaczonego jako nr 5 pojazdu nastąpiło w dniu powrotu do Polski. W dodatku w trakcie obiadu w jednej z położonych w rejonie głównego przystanku restauracji. Była to więc szybka akcja, ale udało się. „Gwiazda telewizyjna” upolowana.

 Castrosua SB220 z AKK Katerini    Castrosua SB220 z AKK Katerini

 

Jak już wspomniałem, tabor AKK to również dwa małe MAN-y. Nowszy i starszy, oba typu NM152. Według fotogalerii TWB ten pierwszy to nr 21, czyli jak na rejestracji, bo oznaczeń na wozie nie widziałem. Idąc tym kluczem, drugi mały MAN to nr 26, bo jego rejestracja kończy się właśnie tym numerem.

 MAN NM152 z AKK Katerini

MAN NM152 nr 21 przeciska się pomiędzy osobówkami w centrum Katerini. Grecy uwielbiają parkować swoje pojazdy w różnych dziwnych miejscach, czego dowodem jest czarny samochód obok autobusu.

 MAN NM152 z AKK Katerini

Drugi, starszy MAN NM152, prawdopodobnie nr 26. Pojazd odjeżdża z głównego przystanku w Paralii, obsługując linię 10.

Na tym kończę opis urlopowego przewoźnika, czyli AKK Katerini. W blogu będą jeszcze wpisy o komunikacji miejskiej w Atenach i Thessalonikach.

 Grecja 2011

 

piątek, 06 stycznia 2012
Grudzień bez śniegu, a w 2010 było biało

Grudzień 2011 przeszedł do historii jako miesiąc zimowy, ale bardzo ciepły i pozbawiony śniegu. W górach może trochę sypnęło, ale gdzie indziej było szaro i jesiennie (ze względu na temperaturę może nawet wiosennie – gdzieś w Polsce zakwitły róże). Tymczasem grudzień 2010 był dość zimowym miesiącem. Nie pamiętam temperatur, ale było biało, choć z pewnymi przerwami, co nie zmienia istotnego faktu – było biało. Zatem zapraszam na małą fotograficzną podróż w czasie w poszukiwaniu zimy.

Najpierw odwiedzimy podkrakowskie Niepołomice. Tam już 30 listopada było biało. Na poniższym zdjęciu przystanek „Niepołomice Rynek”. Po lewej Mercedes Sprinter z firmy MAT-BUS wykonujący kurs do Krakowa przez Wieliczkę, w środku kawał historii, czyli firma CB obsługująca trasę Kraków Czyżyny – Chobot. Przewoźnik jeszcze istnieje, ale już nie jeździ do Chobotu. Pomarańczowego Mercedesa Vario (815D) dawno już nie widziałem, więc może go sprzedano (skasowano) – firma CB będzie tematem oddzielnego wpisu. Po prawej śmieciarka Mitsubishi Fuso z krakowskiego MPO.

 Mercedes Sprinter, Mercedes 815D i śmieciarka Mitsubishi Fuso

Pozostajemy w Niepołomicach. Mamy już jednak 1 grudnia 2010. Zima w pełni. Właśnie trwa śnieżyca, która sparaliżowała okolicę. Mercedes Sprinter z MAT-BUSa za chwilę wyruszy do Krakowa:

 Mercedes Sprinter na przystanku

Mercedes Vario, także z firmy MAT-BUS - po kursie z Krakowa:

Mercedes Vario

Widoczny także na powyższym zdjęciu Mercedes Vario z firmy Transbus, który obsługuje trasę Kraków Rakowicka – Chobot:

 Mercedes Vario z firmy Transbus

Ta śnieżyca sparaliżowała Kraków, czego niestety osobiście doświadczyłem (miałem wtedy bardzo długą podróż). Tak wyglądała zaśnieżona jezdnia placu Centralnego. Przemieszcza się po niej Solaris Urbino 12  nr BU854 na linii 163, wówczas jeszcze w relacji do Bieżanowa Nowego:

Solaris Urbino 12

Pod koniec grudnia 2010 r. piękną zima trwała nadal. Tak było np. 26 grudnia w Oświęcimiu. Wówczas zdjęcia robiłem pod dworcem PKP. Tu przedstawiciel najmniejszego taboru MZK Oświęcim, czyli Autosan H6-20 nr 40, który właśnie kończy kurs linii 23 (Dwory II – Oświęcim PKP):

Autosan H6-20 z MZK Oświęcim

Autosan H7-20.02 #49 na linii 27 (Oświęcim Miasto – Jawiszowice Kółko). Jeden z pięciu takich pojazdów w taborze MZK Oświęcim (rocznik 2002):

Autosan H7-20.02 z MZK Oświęcim

Dwa dni później, 28 grudnia była dość mocna śnieżyca. Skrzyżowanie ulic Dąbrowskiego i Śniadeckiego. Na podmiejskiej linii 17 (Harmęże – Oświęcim Zakłady Chemiczne) jedzie Neoplan N4009 nr 62 (rocznik 1994, w MZK od 2007 r.):

 Neoplan N4009 nr 62 z MZK Oświęcim

W stronę Zakładów Chemicznych jedzie Jelcz 120M nr 44 na linii 1:

Jelcz 120M #44 z MZK Oświęcim

Z ul. Śniadeckiego wyjeżdżają dwa DAB-y 1200B. Jako pierwszy #57 na linii 1 do Dworca PKP, a za nim #67 na linii podmiejskiej 46 (Oświęcim Zakłady Chemiczne – Bieruń Zabrzeg):

DAB 1200B

Trzy powyższe pojazdy w ruchu. Film jakości HD:

 

I na koniec 30 grudnia 2010 w Kędzierzynie-Koźlu. Główne drogi były oczyszczone, ale na bocznych śniegu nie brakowało. Poniżej ul. Szymanowskiego i autobus MZK: Ikarus 412 nr 222 na linii 4, wówczas w skróconej relacji Koźle Wyspa - Kędzierzyn Dworzec PKP. Niestety już w Kędzierzynie nie ma Ikarusów 412.

Ikarus 412 #222 z MZK Kędzierzyn-Koźle

Ta sama ulica, a na niej MAN NL222 nr 106 na linii W, o której pisałem tutaj.

MAN NL222 #106 z MZK Kędzierzyn-Koźle

sobota, 19 listopada 2011
Autobusem na Meteory 2

Dalszy odcinek był normalniejszy. Trasa oczywiście wspaniała widokowo, ale już bez takiego natężenia ruchu. Piękne krajobrazy zaowocowały fotostopem. Parkingu brak, więc Neoplan Kostasa zatrzymał się na krótkim fragmencie prostej.

 Neoplan N516 SHD Starliner

Zjechaliśmy trochę niżej i nastąpił dłuższy postój, tym razem na parkingu. Obok następne niezwykłe skały, a na jednej klasztor Mikołaja Odpoczywającego, gdzie wyruszyła część grupy. Postój w tamtym miejscu zaowocował spotkaniem z żółwiem greckim (ciekawe przeżycie – idziesz sobie i mijasz się z żółwiem, który wcale nie był tak powolny, jak to wydawać się może) i kilkoma fotkami autobusów. Oczywiście powstała też cała masa zdjęć dokumentujących niezwykły krajobraz.

 Żółw grecki

Niecodzienny (choć tam raczej codzienny) spacerowicz.

 Neoplan N2216/3 SHD L Tourliner, a w tle jeden z Meteorów

Wspinając się na Meteora sfotografowałem Neoplana N2216/3 SHD L Tourlinera na tle innego Meteora. Obok zasłonięty drzewami, główny bohater przejazdu, czyli autobus Kostasa.

Neoplan N2216/3 SHD L Tourliner, a w tle jeden z Meteorów

I ten sam Tourliner (produkowany w Turcji dla Grecji, a sprzedawany przez firmę Papadakis Bros - tamtejszego przedstawiciela koncernu NeoMAN) na tle kolejnej niezwykłej skały. Na niej też kiedyś był klasztor.

I to by było na tyle. Czas wracać. Jednak nie bezpośrednio do Kalambaki, tylko do położonej za nią miejscowości Kastraki. Kiedy skończyła się górska serpentyna, zaczęło się kluczenie między gęstą zabudową. Wąska droga, ostre zakręty – kierowca Kostas miał co robić. I tak dotarliśmy do głównej drogi. Tam nastąpił następny postój – stacja paliw z barem i sklepem, a w tle Meteory. Rewelacyjne miejsce. W dodatku pojawiło się kilka autobusów do fotografowania, bo stacja paliw okazała się przystankiem KTEL, na którym międzymiastowe kursy miały po kilka minut postoju. Co ciekawe, nigdzie nie było informacji, że tu jest przystanek. Miejscowi jednak doskonale o tym wiedzieli, bo wysiadali i wsiadali.

Setra S315 GT-HD należąca do KTEL Kastoria (ΚΤΕΛ Ν. Καστοριάς Α. Ε.). Dokąd jedzie? Niestety greckie tablice diodowe bardzo szybko odświeżają się i nigdy nie udało mi się utrwalić na zdjęciu całego napisu. Jest to więc jakiś kurs do lub z Kastorii, która położona jest w północno-zachodniej części kraju, w Górach Dynarskich (blisko do granicy z Albanią i Skopje).

 Setra S315 GT-HD należąca do KTEL Kastoria

Setra S315 GT-HD należąca do KTEL Kastoria

Mercedes O350 Tourismo z KTEL Korfu (ΚΤΕΛ Κρατήσεις). Korfu jest stolicą położonej na Morzu Jońskim wyspy Korfu (Kerkira). Mapy nie pokazują żadnego mostu łączącego wyspę ze stałym lądem, więc autobus musiał płynąć promem. Fajnie. Ciekawe tylko, jak często pływają tam promy. KTEL przypuszczalnie ma umowę podpisaną tylko z jednym przewoźnikiem, więc ewentualne opóźnienie w drodze powrotnej może sprawić, że autobus z niezadowolonymi pasażerami utknie na dłużej w porcie. Taki urok położonego na wyspach kraju.

 Mercedes O350 Tourismo z KTEL Korfu

Oprócz autobusów KTEL na parking przyjechał też wracający z Meteorów trójosiowy Irizar Century. Pojazd ten towarzyszył nam dość często - mijaliśmy się co jakiś czas lub zatrzymywaliśmy w tych samych miejscach. Autobus ten bardzo spodobał mi się, bo w Polsce zbyt często nie widuję trójosiowych Irizarów, zwłaszcza na podwoziu Volvo.

 Irizar Century na podwoziu Volvo

To był ostatni postój przy Meteorach. Wracaliśmy. Przejazd przez centrum Kalambaki (obok ciekawej stacji kolejowej, o której będzie więcej w innym wpisie) i znaną już trasą przemieszczaliśmy się do Larissy. Tuż za Kalambaką sfotografowałem kolejny autobus KTEL Trikala. Tym razem to MAN SR362:

MAN SR362 z KTEL Trikala

Grecja nie tylko z zabytków słynie, ale ostatnio z częstych strajków. Osobiście przekonałem się o tym właśnie w trakcie powrotu z Meteorów. Na drodze E75 w wielu miejscach ustawiono punkty poboru opłat. Tuż za Doliną Tempi także są bramki. Kiedy do nich dojeżdżaliśmy, po prawej stronie zatrzymały się dwa autobusy. Co ciekawe, jechał za nimi policyjny radiowóz z włączonymi „kogutami”. Myślałem, że to jacyś kibice. Z pojazdów pospiesznie zaczęli wysiadać pasażerowie, którzy rozbiegli się wzdłuż bramek, blokując je – zabrakło dosłownie sekund, abyśmy przejechali. Wszyscy byli normalnie ubrani, niczego nie skandowali, nie mieli też żadnych transparentów. O co więc chodzi?

Na bramkach

Wyjaśnił to nasz pilot. Okazało się, że to taksówkarze, którzy już od około dwóch tygodni strajkują (faktycznie nigdzie nie było widać taksówek). Powód tego protestu to działania rządu, który chce zlikwidować licencje. Koszt takiej licencji to 100 tysięcy euro (na ciężarówkę i autobus jeszcze więcej). Można ją dziedziczyć i sprzedawać. Dostęp do zawodu taksówkarza w Grecji jest więc mocno ograniczony, a z tym wiążą się większe zyski. Likwidacja licencji to wpuszczenie konkurencji, a to nie podoba się nikomu. Dlatego co jakiś czas przeprowadzane są takie akcje. Ogólnie całość zakończyła się sukcesem – rząd przełożył sprawę licencji na późniejszy okres i jeszcze w trakcie mojego sierpniowego urlopu taksówki wróciły na ulice Grecji. Wracam jednak do sytuacji na bramkach. Panowie trochę pospacerowali, coś tam pokrzyczeli i zaczęli przepuszczać pojazdy, jednocześnie nie pozwalając pracownikom autostrady na pobieranie opłat. Cały postój trwał więc tylko około 5 minut. Mieliśmy więc wyjątkowe szczęście, bo jak opowiadał pilot, tydzień temu droga została całkowicie zablokowana i jechali objazdem przez góry – ponad godzinę dłużej.

 Strajk na bramkach

Strajk na bramkach

 

Grecja 2011

piątek, 11 listopada 2011
Autobusem na Meteory

Maczuga Herkulesa – zbudowana z twardych wapieni skalistych maczuga skalna, która znajduje się na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego, w miejscowości Pieskowa Skała. Wysokość 25 metrów.

Dlaczego piszę o skałach? Bo celem jednej z moich greckich wycieczek były właśnie skały. Takie Maczugi Herkulesa, ale znacznie większe i z wybudowanymi na nich budynkami (klasztorami), czyli słynne Meteory. Ich wysokość dochodzi nawet do 540 m.n.p.m., robią więc wrażenie. Wrażenie robi też to, że wjeżdża się na nie samochodami, autobusami, a nawet zestawami ciągnik siodłowy + naczepa. Niezwykłe.

Moim punktem początkowym była nadmorska miejscowość Paralia obok Katerini. Więcej o tamtym rejonie Grecji (oczywiście transportowo) w kolejnych wpisach. Wycieczki z Paralii do Meteorów odbywały się w środy. Wówczas kilka autokarów różnych przewoźników, z klientami różnych biur podróży ruszało o bardzo podobnej porze (po 6 rano) i przemieszczały się tą samą trasą, ale z różnym programem na końcowym odcinku (gdyby wszyscy jednocześnie wjechali na strome, górskie uliczki to byłoby dość ekstremalnie). Niechcianym elementem jakichkolwiek wyjazdów jest zbieranie poszczególnych osób spod hoteli. Ma to jednak niekiedy swoje plusy, bo dzięki temu mogłem zobaczyć nieczynną, starą jednotorową linię kolejową w miejscowościach Leptokaria i Nei Pori. Będzie o tym później, w dziale kolej. Wracam jednak do przejazdu. Rainbow Tours (to z tym biurem wczasowałem) na Riwierze Olimpijskiej korzystało z usług jednoosobowego przewoźnika. Pan Kostas (bardzo popularne w Grecji imię) posiadał dwa autobusy. Rezerwowy, którego nigdy nie zobaczyłem i flagowy, z którego był bardzo dumny i on i rezydent biura podróży. To Neoplan N516 SHD. Na tabliczce znamionowej nie ma roku produkcji. Jest on ukryty w VIN-ie, za którego rozszyfrowanie jeszcze nie zabrałem się.

Autobus został pomalowany na niebiesko i dostał ozdobne greckie elementy: flaga Grecji i słynna rzeźba Dyskobol. Fakt – ładnie wyglądał. Wnętrze też było ciekawe, szczególnie oświetlenie indywidualne umieszczone w postaci pałąka wyginającego się pomiędzy siedzeniami. Wyglądało to ciekawie, ale na dłuższą metę było dość uciążliwe – powód częstych uderzeń to głową, to ręką.

 Neoplan N516 SHD przy słynnych Meteorach

Z żoną usadowiliśmy się w części przedniej, dzięki czemu była możliwość robienia zdjęć w trakcie jazdy. Ta była zaś bardzo ciekawa, obfitująca w niezwykłe widoki, np. w trakcie przejazdu Doliną Tempi. Właśnie tam droga nr 1 (czyli występująca również w Polsce E75) zwęża się do jednej jezdni i wije się pośród skał i przepaści. Docelowo w tym rejonie będzie tunel – prace trwały, choć w związku z kryzysem nękającym Grecję zostały trochę ograniczone. Już dwujezdniową trasą wjechaliśmy do miejscowości Larissa (ponad 160 tys. mieszkańców, stolica prowincji Tesalia). Funkcjonuje w niej komunikacja miejska, której kilku przedstawicieli sfotografowałem. Niestety z jadącego autobusu nie jest łatwo o dobrą fotkę. Do prezentacji nadają się tylko cztery. Na początek MAN NL2x3, który obsługuje lokalną, podmiejską trasę do - na autobusie pisze, że do Larissy, ale on ewidentnie wyjeżdżał z miasta. Najprawdopodobniej to kurs do pobliskiego Evangelismos lub powrót na pusto po przejeździe do Larissy. Dopiero obrabiając to zdjęcie odkryłem, że pojazd ten nie należy do miejskiego przewoźnika, tylko do jakiejś innej firmy (czerwone logo), np. z Evangelismos, co by tłumaczyło pusty przejazd. To jednak tylko takie gdybanie.

MAN NL2x3 wyjeżdża z Larissy

Pozostałe pojazdy na zdjęciach to już własność miejskiego przewoźnika, czyli ΑΣΤΙΚΟ ΚΤΕΛ ΛΑΡΙΣΑΣ. Same Mercedesy Citaro, kupione w 2004 r. Firma podaje na swojej stronie, że eksploatuje 50 autobusów. W tym 7 przegubowców, 4 pojazdy klasy mini, 4 klasy midi, a reszta to 35 dwunastometrowych solówek, w tym 28 niskopodłogowych, przypuszczalnie samych Mercedesów Citaro.

Mercedes Citaro w greckiej miejscowości Larissa

Mercedes Citaro w greckiej miejscowości Larissa

 Mercedes Citaro w greckiej miejscowości Larissa

W Larissie mijaliśmy się także z pojazdami wyższej klasy, np. pod szyldem KTEL (ΚΤΕΛ). Taką nazwę mają przewoźnicy z różnych miast, czyli śmiało można stwierdzić, że to odpowiednik polskiego PKS-u. Poszczególne spółki są kontrolowane przez Ministerstwo Transportu – taką informację podaje np. główna strona KTEL Chania – Rethymnon z wyspy Kreta. Niestety na żaden KTEL-owy dworzec autobusowy nie udało mi się trafić, choć jak się później dowiedziałem, byłem bardzo blisko. Na początek prezentuję autobus MAN RH353 z KTEL Karditsa (ΚΤΕΛ  ΚΑΡΔΙΤΣΑΣ), gdzieś w centrum Larissy:

 MAN RH353 z KTEL Karditsa

 I Mercedes O350 Tourismo z KTEL Trikala (ΚΤΕΛ ΤΡΙΚΑΛΑ):

 Mercedes O350 Tourismo z KTEL Trikala

Na zdjęcie załapał się także Neoplan N316 nieznanego przewoźnika. Rejestracja miejscowa, czyli z Larissy. Na szybie numer taborowy 5. Jest też diodowa tablica kierunkowa, która w trakcie wykonywania fotki odświeżała się, więc relacja nie do ustalenia:

 Neoplan N316

Z Larissy przemieszczaliśmy się drogą nr 6 do Trikali i dalej do Kalambaki. To małe miasteczko położone w miejscu niezwykłym – tuż przy Meteorach. Wielkie, niesamowite skały było widać już z daleka.

Widok na miasto Kalambaka i na Meteory

Po wjechaniu do Kalambaki od razu skręciliśmy w prawo, i boczną drogą wyjechaliśmy z miasta. Wtedy zaczęły się górskie atrakcje. Trasa ostro pięła się do góry, a dodatkowo co chwilę pojawiały się zakręty. Im wyżej, tym oczywiście piękniejsze widoki i coraz bardziej ekstremalnie, bo droga była dość wąska, a panował na niej spory ruch. Przez pewien czas jechaliśmy za srebrnym Mercedesem Sprinterem z firmy Av Tours (z Aten), który stał się tymczasowym motywem do utrwalania pięknych widoków.

Mercedes Sprinter, a w tle jeden z Meteorów. Dziś skała jest pusta, a kiedyś znajdował się na niej klasztor.

Mercedes Sprinter, a w tle jeden z Meteorów. Dziś skała jest pusta, a kiedyś znajdował się na niej klasztor.

Nasz Starliner wiózł nas na samą górę – pod położony najwyżej, jednocześnie największy klasztor nazywany Meteorem Meteorów, Wielkim Meteorem lub Klasztorem Metamorfozy. Tak zaplanowana wycieczka umożliwiała bezproblemowe zawrócenie autobusu i ustawienie go na bocznej drodze. Około godzinę później taki manewr nie byłby już możliwy – wszechobecne osobówki zastawiają całą górną część trasy, a dojazdu do niej bronią inne autobusy, których kierowcy mają spory problem z zaparkowaniem. Dzięki temu, że nasz Neoplan był na górze, było też więcej czasu na zwiedzanie klasztoru i jego przepięknej okolicy (odpadło dodatkowe wejście i zejście po rozgrzanym od upalnego słońca asfalcie). Dojście do klasztoru (traktowanego jako cel religijnych pielgrzymek - głównie Serbów - oraz jako rewelacyjny punkt widokowy na Meteory) było bardzo ciekawe. Najpierw wydrążony w skale tunel, a potem schody, schody i jeszcze raz schody, na których co chwilę ktoś się zatrzymywał dokumentując piękno przyrody. Co ciekawe, takie dojście do Wielkiego Meteoru jest stosunkowo nowe – z 1923 roku. Wcześniej była tylko sznurkowa drabina lub ręczna winda, czyli specjalna siata, w której wciągano ludzi lub potrzebne rzeczy.

Wielki Meteor

Wejście na górę dostarczyło wielu wrażeń, choć niestety ogromny upał sprawił, że chyba wszyscy uczestnicy wyjazdu byli wykończeni. Klimatyzowane wnętrze Neoplana stało się więc oczekiwanym ratunkiem.

 Neoplan N516 SHD przy Meteorach

Rozpoczął się zjazd. Bardzo powolny, bo droga była cała zastawiona. Osobówki stały, inne jechały, gdzieś tam pojawił się też inny autobus, który musiał powoli cofać, bo o mijance nie było mowy. W dodatku na poboczu trwały prace budowlane. Ogólnie było więc wąsko i dość stresująco. Tak to wyglądało z okna, choć zdjęcie nie ukazuje w pełni powagi sytuacji – w pewnym momencie po prawej była spora przepaść.

 Zjazd od Wielkiego Meteora

 Ciąg dalszy w następnej notce.

 Grecja 2011

sobota, 22 października 2011
Neoplan Skyliner w Kortrijk

W dniach 21 - 26 października 2011 r. w belgijskim Kortrijk odbywała się wystawa (targi) Busworld. To wielkie autobusowe święto, słynące chociażby z premierowych pokazów autobusów. Tak było np. w przypadku nowego Neoplana Skylinera. Jego producent podesłał informację prasową na ten temat.

Atrakcyjna konstrukcja –
światowa premiera autobusu NEOPLAN Skyliner w Kortrijk

  • Ekskluzywny design Sharp Cut
  • Koncepcja SkyLights zakładająca więcej światła i lepszą widoczność
  • Nowo opracowana klimatyzacja dwustrefowa
  • Bogaty program bezpieczeństwa z aktywnym podwoziem
  • Wydajny układ napędowy umożliwia uzyskanie najniższych
    wartości emisji CO2 na pasażerokilometr

Na targach Busworld w belgijskim Kortrijk NEOPLAN Skyliner świętuje swoją światową premierę. Firma MAN Truck & Bus rozpoczyna w Kortrijk sprzedaż niezwykłego piętrowego autobusu, kontynuując ponad 40-letnią historię sukcesów autobusu dwupokładowego marki NEOPLAN.

Neoplan Skyliner

Od prezentacji autobusu Skyliner Preview na targach IAA 2010 flota pojazdów testowych eksploatowanych przez międzynarodowych przewoźników dostarczyła wielu doświadczeń. U klientów tych autobusy Skyliner były na przykład używane na liniach dalekobieżnych – a to jest właśnie główne zastosowanie autobusów piętrowych z 83 miejscami siedzącymi, z jasnym pokładem dolnym i panoramicznym pokładem górnym. Dzięki temu przewoźnicy mogą oferować atrakcyjne połączenia międzymiastowe. Zużycie paliwa przez testowe autobusy Skyliner pokazuje, że ten komfort jazdy daje się połączyć ze świetnymi parametrami ekonomicznymi: przy zużyciu oleju napędowego w granicach 30 litrów na 100 kilometrów ten luksusowy autobus okazuje się być bardzo oszczędny. Testy w terenie udowodniły, że obliczone wartości emisji CO2, wynoszące co najmniej 12 gramów na pasażerokilometr, mogą być w praktyce jeszcze niższe przy pełnym obciążeniu. Pierwsze seryjne autobusy Skyliner będą sprzedawane od początku 2012 roku. Wpłynęło już dużo zamówień na tę nową atrakcyjną pozycję z królewskiej klasy autobusów turystycznych.

Jako twórca klasy autobusów dwupokładowych z 1967 roku Skyliner może pochwalić się nie tylko długą tradycją, ale też dużą popularnością wśród klientów – do tej pory po drogach całego świata jeździły ponad 4000 autobusów NEOPLAN Skyliner, które dawały pasażerom niepowtarzalną możliwość luksusowej podróżny. Dynamiczny, ekskluzywny i pełen innowacji: nowy NEOPLAN Skyliner stanowi nawiązanie firmy MAN Truck & Bus AG do pełnej sukcesów historii autobusów dwupokładowych.

Ekskluzywny design autobusu Skyliner – perfekcyjny trójdźwięk kształtu, funkcjonalności i ergonomii

Design autobusów NEOPLAN jest już legendą i był wielokrotnie wyróżniany prestiżowymi nagrodami międzynarodowymi. Odpowiednio wysokie były również ambicje zespołu projektantów, którzy zajmowali się piątą generacją autobusów Skyliner. Autobus piętrowy jest dla projektantów największym wyzwaniem: korpusowi pojazdu o długości prawie 14 m, szerokości 2,55 m i wysokości 4 m trzeba nadać estetyczną lekkość oraz dynamikę, uzyskując jednocześnie harmonię pomiędzy kształtem, funkcjonalnością i ergonomią. W dziale rozwoju wnętrz konstruktorzy pracowali intensywnie nad doborem kolorów, materiałów i powierzchni do wnętrza pojazdu. W efekcie powstała innowacyjna estetycznie nowa postać autobusu NEOPLAN Skyliner.

Neoplan Skyliner

Wyraźne linie i ostre krawędzie ze szkła i blachy są połączone z bezkompromisową aerodynamiką, która wyznacza nowe trendy w dziedzinie autobusów piętrowych klasy luksusowej. Konsekwentnie zaprojektowane linie, nagrodzony design „Sharp Cut“ marki NEOPLAN stanowiły podstawę projektu Skylinera i sprawiły, że ten nowy autobus stał się członkiem aktualnej rodziny NEOPLAN. W ramach tej nowej interpretacji tradycyjne cechy wzornicze, takie jak skierowane do przodu drążki okienne, są harmonicznie połączone z nowymi elementami stylizacyjnymi, na przykład diamentowym szlifem na górnej krawędzi okna, modelowymi wciągnięciami z obu stron w części tylnej oraz wyrazistą przednią maską. „Oblicze” Skylinera jest nacechowane klasycznie wielką, poziomo podzieloną przednią szybą z typowym dla autobusów NEOPLAN przednim pasem i ostro zarysowanymi reflektorami stylizowanymi na przezroczyste szkło. Seryjnie Skyliner jest wyposażony w światła LED do jazdy dziennej, światło doświetlenia zakrętu, zaś biksenonowe reflektory świateł mijania i drogowych są dostępne na specjalne zamówienie. Kierunkowskazy i reflektory przeciwmgłowe są umieszczone w przednim pasie oddzielnie. Większe promienie przednich naroży i wypukłości szyby przed przednimi słupkami, konsekwentne zaokrąglenia i płaskie powierzchnie oraz nachylona o około 25 stopni górna przednia szyba przyczyniają się do uzyskania świetnej aerodynamiki.

Szerokość przednich słupków jest minimalna: dzięki temu widoczność ze stanowiska kierowcy we wszystkie strony jest prawie niezakłócona, a dzięki ciemnej barwie słupków osiągnięto grafikę okna, która od zewnątrz sprawia wrażenie ciągłości. Duża, trójwymiarowo wypukła i nachylona daleko do tyłu szyba panoramiczna nadaje Skylinerowi unikalny wygląd, a pasażerom na górnym pokładzie zapewnia niepowtarzalny widok. Z boku panoramiczna szyba łączy się wizualnie z pasem okiennym dolnego pokładu. W ten sposób następuje optyczna eliminacja podziału na pokład górny i dolny i typowe wzmocnienie optycznego efektu przyłbicy z przodu pojazdu.

Skyliner świadczy o wysokiej jakości designu i optycznej efektowności – jak każdy autobus NEOPLAN, począwszy od lat 50. Grafika boczna Skylinera wyróżnia się nowymi proporcjami powierzchni okien, które optycznie powiększają karoserię i nadają jej estetycznej lekkości. Ten autobus piętrowy z żadnej perspektywy nie wygląda niezgrabnie czy ociężale – raczej sprawia wrażenie zwinnego i kompaktowego. Szyby wchodzące daleko w dach z charakterystycznym diamentowym szlifem przezroczystego przeszklenia dachu dodatkowo podkreślają ekskluzywność Skylinera. Skośne nadkola trzyosiowego pojazdu akcentują jego dynamiczny charakter. Dzięki wyrazistym i konsekwentnym liniom i typowo zaakcentowanym elementom wzorniczym konstruktorzy mogli zrezygnować z modnych ornamentów, które byłyby zaprzeczeniem celu nowej linii NEOPLAN i ponadczasowej elegancji.

Atletyczny tył tworzy zwężająca się ku dołowi szyba, chromowana przesłona z napisem NEOPLAN – ze zintegrowaną kamerą cofania – wyraziste żeberka chłodzące oraz znane z modeli Starliner i Cityliner eleganckie tylne światła. Elegancko uformowany zderzak tworzy solidnie wyglądające wykończenie tyłu, spojler na końcu dachu przyczynia się do zmniejszenia oporu aerodynamicznego W przeprowadzonych na dużą skalę symulacjach i wielogodzinnych testach w kanale aerodynamicznym udało się uzyskać bezkonkurencyjne własności aerodynamiczne karoserii modelu Skyliner. Duże promienie tylnej części i skośna szyba panoramiczna, gładka karoseria z zamontowanymi w jednej płaszczyźnie z nią drzwiami i lukami oraz optymalny pod względem aerodynamicznym tył zapewniają współczynnik oporu powietrza (cW) równy jedynie 0,41 – jest to najlepsza wartość, której wcześniej nie osiągnął żaden autobus dwupokładowy i która mieści się w kategorii nowoczesnych vanów klasy średniej. Świetne własności aerodynamiczne autobusu Skyliner oznaczają dla przewoźników niskie zużycie paliwa i niższe koszty, natomiast dla podróżnych to dalsza redukcja odgłosu wiatru podczas jazdy. Efektem tej optymalizacji aerodynamiki jest obliczeniowe zmniejszenie zużycia o około pięć procent podczas jazdy autostradą ze stałą prędkością 100 km/h. Dla środowiska oznacza to bardzo niskie wartości emisji CO2 na pasażerokilometr, których aktualnie nie jest w stanie osiągnąć żaden inny środek transportu publicznego dostępny na rynku.

Podczas projektowania Skylinera konstruktorzy świadomie skorzystali z elementów, które zostały wykorzystane również w modelach NEOPLAN Starliner lub Cityliner, na przykład tylne lampy, reflektory, klapy czy szyby. Dzięki temu zmniejszyła się ilość różnych wariantów w rodzinie modeli NEOPLAN – z korzyścią dla klientów. Zastosowanie takich samych elementów zwiększa bezpieczeństwo zaopatrzenia w części zamienne, obniżając jednocześnie koszty ewentualnych szkód wypadkowych.

Podróżowanie na najwyższym poziomie – ekskluzywne wnętrze nowego Skylinera

Dwoje szerokich drzwi i niski poziom podłogi – poniżej 36 cm – umożliwiają wygodny dostęp do nowego wymiaru podróży autobusem. Dzięki licznym innowacjom i mądrym, kreatywnym pomysłom konstruktorów udało się opracować wnętrze, które – przy zwiększonej liczby miejsc – każdemu pasażerowi zapewnia maksymalną swobodę ruchu, najlepszy komfort siedzenia.

Nowy Skyliner na powierzchni o długości 13,99 m dysponuje 83 miejscami siedzącymi (plus kierowca i pilot). Dolny pokład jest zaprojektowany jako „miejsce akcji“: znajduje się tam wygodne wejście i przejście dla pasażerów na górny poziom, fotele przy dużych stolikach, kuchnia pokładowa i toaleta dostępna bez stopni. Dzięki wysokości 1,81 m i szerokiemu przejściu dolny poziom doskonale spełnia swoją funkcję. W porównaniu z innymi autobusami piętrowymi, w których dolny poziom ma charakter „nory”, duże przeszklenia sprawiają, że ten model wyróżnia się dużą ilością światła. Dobry dostęp do grup siedzeń i półek bagażowych oraz typowe dla marki NEOPLAN zestawy udogodnień na każdym stanowisku obejmujące obrotowe dysze wentylacyjne o walcowatym kształcie, indywidualnie regulowane lampki LED do czytania oraz system wzywania obsługi zapewniają pasażerom wysoki komfort. Na monitorach o wielkości co najmniej 10,5 cala pasażerowie na dolnym pokładzie mogą obserwować zarówno jazdę po drodze (przez kamerę na desce rozdzielczej), jak i film z odtwarzacza DVD niezależnie do tego, w którą stronę względem kierunku jazdy siedzą.

Z dolnego pokładu prowadzą dwa wygodne wejścia na piętro – do luksusowej strefy wypoczynku o wysokości użytecznej 1680 mm. Trójkątne okna od strony kierowcy lub za drugimi drzwiami oraz przezroczyste okładziny drzwiowe wpuszczają do przejść dużo światła dziennego – jasność zaprasza pasażerów do wejścia na górę.

Na piętrze do dyspozycji pasażerów jest jasny obszar wypoczynkowy, który nie ma sobie równych na rynku autobusów dwupokładowych. Z bocznymi szybami wychodzącymi na dach, nowatorskim oknem w przedniej kopule nad pierwszym rzędem i z seryjnie przeszklonymi wyjściami awaryjnymi powstaje tam wyjątkowo jasna strefa – koncepcję tę nazywamy „SkyLights“. Pokazane po raz pierwszy w modelu NEOPLAN Starliner w 2004 roku, przeszklone górne świetliki przypominają wyraźnie typowe przeszklenie brzegów dachu z autobusów NEOPLAN z lat 40. i 50. Ponieważ pasażer autobusu Skyliner – inaczej, niż autobusu Starliner – siedzi bezpośrednio pod SkyLights, wrażenie przestrzeni na górnym poziomie znacznie się powiększa. Zwłaszcza z zewnętrznych siedzeń – pod kątem około 40 stopni – pasażer może spoglądać w górę niemal pionowo, na przykład na panoramy gór i miast. Dodatkowo pasażer siedzący od zewnętrznej strony ma znacznie większą swobodę ruchu głową. Bonus dla pasażerów w pierwszym rzędzie: oprócz panoramicznej wypukłej szyby, duży SkyLight w przedniej kopule (szyba wielkości niemal 0,5 m2) zamienia przedni rząd siedzeń w taras widokowy na kołach. Jeśli klient oprócz trzech seryjnie montowanych przeszkleń dachowych z funkcją wyjścia awaryjnego zamówi dwa dodatkowe, będzie miał dach niemal w całości ze szkła.

Duże powierzchnie szyb nowego Skylinera posiadają dobrą ochronę przed promieniami UV. Dzięki temu nawet przy intensywnym nasłonecznieniu wnętrze nie nagrzewa się nadmiernie i nie trzeba włączać klimatyzacji na maksymalną moc. A to przyczynia się również do zmniejszenia zużycia energii.

Podczas jazdy nocą przyjemne oświetlenie zapewnia orientację i możliwość poruszania się po wnętrzu pojazdu: harmonicznie umieszczone listwy LED przy podłodze, schodkach i wejściach oraz przy otwartych schowkach zapewniają lokalne oświetlenie, ale nie przeszkadzają w patrzeniu na zewnątrz ani nie zakłócają snu. Indywidualnie regulowane lampki LED przy każdym siedzeniu zapewniają również możliwość czytania. Ponadto Skyliner na górnym poziomie posiada seryjne montowane dwa monitory 19-calowe.

Prima Klima – nowo opracowana klimatyzacja dwustrefowa to większy komfort

Dwupokładowe autobusy stanowią specjalne wyzwanie w zakresie klimatyzacji wnętrza. W autobusach Skyliner piątej generacji została ona zaprojektowana od nowa. Tradycyjna klimatyzacja z tyłu autobusu służy jedynie górnemu pokładowi, podczas gdy dolny dysponuje dwoma własnymi parownikami (tak zwanymi klimatorami) o mocy 9 kW każdy. Dzięki nowej koncepcji dwustrefowej klimatyzacji kierowca może jeszcze lepiej sterować temperaturą dolnego i górnego pokładu w sposób niezależny.

Neoplan Skyliner

Jednocześnie wyraźnie zwiększa się moc klimatyzacji: w nowym modelu Skyliner maksymalna mocy klimatyzacji wynosi 56 kW, czyli prawie o 40 procent więcej, niż w poprzedniej wersji. Dzięki zmienionej konstrukcji pokładów i zwiększeniu kanałów wentylacyjnych zwiększono również przepustowość powietrza o 25 procent w porównaniu do wcześniejszego modelu. Dla pasażerów oznacza to jeszcze wydajniejszą wentylację bez przeciągów. Jednocześnie udało się jeszcze bardziej obniżyć poziom hałasu emitowanego przez system wentylacyjny. Całkowita moc pneumatyczna w nowym modelu Skyliner wynosi aż 14 700 m3/h, a maksymalna moc ogrzewania 96,6 kW.

Bez problemów z bagażem – bagażnik Skylinera pomieści więcej

Nowy Skyliner ma więcej miejsca nie tylko dla personelu i pasażerów, ale też na bagaże. Bagażnik zwiększył się dzięki większemu zwisowi tylnemu pojazdu oraz nowej koncepcji klimatyzacji: dzięki rozdzieleniu klimatyzacji górnego i dolnego poziomu w nowym modelu Skyliner nie ma już węży na powietrze, które w poprzednim modelu musiały kierować chłodne powietrze z tylnej klimatyzacji na dolny poziom. Dzięki temu udało się zwiększyć miejsce w bagażniku do jedenastu metrów sześciennych – jest to rekordowa wartość w porównaniu z konkurencją. Poza tym bagażnik jest bardzo łatwo dostępny z obu stron pojazdu przez duże luki bagażowe oraz drzwi z lewej strony pojazdu, a na życzenie również z kuchni pokładowej.

Pięć gwiazdek za bezpieczeństwo – w modelu Skyliner bezpieczeństwo to standard

Konstrukcja surowa nowego Skylinera została jeszcze bardziej udoskonalona zgodnie z rosnącymi wymogami w zakresie bezpieczeństwa. Lekkie rury o dużym przekroju z wysokowytrzymałej stali tworzą szkielet nośny, który za pomocą tzw. katodowego lakierowania zanurzeniowego jest niezawodnie chroniony przed korozją. Obiegowe wręgi pierścieniowe oraz masywne jarzmo z przodu tworzą wspólnie przestrzeń pasażerską o dużej stabilności, zapewniając doskonałą ochronę w razie wypadku. Przednie podwozie nowego modelu zostało na wzór modeli Starliner i Cityliner wyposażone we wzmocnioną konstrukcję przednią, która zapewnia znacznie większą absorpcję energii zderzenia niż poprzedni model.

Aby elementy biernego bezpieczeństwa w modelu Skyliner nie musiały zostać użyte, nowy autobus dwupokładowy dysponuje wszystkimi systemami wspomagania pracy kierowcy, dostępnymi w aktualnej ofercie MAN: za bezpieczne hamowanie odpowiadają elektroniczny system hamowania EBS i system ABS oraz asystent hamowania (BA). Regulacja poślizgu napędowego (ASR), system Electronic Stability Program (ESP) ze zintegrowanym systemem Roll-Over-Prevention poprzez sterowane hamowanie pojedynczymi kołami lub automatyczną redukcję momentu silnika zapewniają utrzymanie się autobusu na torze jazdy nawet w krytycznych sytuacjach. Systemy Maximum Speed Control (MSC), Adaptiv Cruise Control (ACC) i Lane Guard System (LGS) wspomagają z kolei kierowcę w realizacji jego odpowiedzialnego zadania i mogą znacznie zmniejszyć ryzyko wypadku. I wreszcie system kontroli ciśnienia w oponach (TPM = Tyre Pressure Monitoring) niezawodnie zapobiega awariom ogumienia oraz krytycznym sytuacjom na drodze spowodowanym nagłym spadkiem ciśnienia w oponie. Dzięki systemowi Tyre Management można nawet zrezygnować z wożenia zapasowego koła, a wolne miejsce wykorzystać do innych celów.

NEOPLAN Skyliner jest wyposażony w dwupunktowe pasy bezpieczeństwa przy wszystkich siedzeniach. W szczególnie eksponowanych miejscach zamontowane są trzypunktowe pasy. Na życzenie wszystkie siedzenia mogą być wyposażone w pasy trzypunktowe. Uzupełnieniem bogatego programu bezpieczeństwa w nowym Skylinerze są: instalacja sygnalizacji pożaru, ogrzewanie komory silnika i dodatkowe ogrzewanie za pomocą czujników termicznych oraz toaleta i bagażnik z czujnikami optycznymi. Na życzenie dostępna jest również instalacja gaśnicza. Te szczegóły sprawiają, że Skyliner jest najbezpieczniejszym autobusem turystycznym w swojej klasie – dla przewoźników to ważny element w pozyskiwaniu klientów.

Skyliner z seryjnie montowanym aktywnym podwoziem (CDS) – unikalny w klasie autobusów piętrowych

Model NEOPLAN Skyliner jako pierwszy piętrowy autobus jest seryjnie wyposażony w aktywny, sterowany elektronicznie system resorowania CDS (Comfort Drive Suspension). Dzięki płynnej elektronicznej regulacji twardości amortyzatorów uzyskiwana jest optymalna amortyzacja i bezpieczna jazda z maksymalnym komfortem. Bogate wyposażenie w czujniki zapewnia bieżącą kontrolę parametrów jazdy, aktywności kierowcy, obciążenia i własności jezdnych pojazdu oraz ustawia każdy amortyzator w ciągu kilku milisekund. Właśnie w przypadku autobusów piętrowych o stosunkowo wysokim środku ciężkości można w pełni wykorzystać zalety systemu CDS: stabilność i bezpieczeństwo jazdy znacznie zwiększają się dzięki pracy systemu CDS: następuje dalsza znaczna redukcja obciążenia, a tym samym zużycia opon i innych elementów pojazdu. Również pasażerowie tego autobusu docenią zalety systemu CDS: aktywne podwozie znacznie zmniejsza wahania i kołysanie nadwozia.

Skyliner – doskonałe miejsce pracy dla każdego kierowcy autobusu

Wyższy poziom komfortu i bezpieczeństwa nowy Skyliner zapewnia również personelowi; tylko wypoczęty i umotywowany kierowca może w stu procentach wypełniać swoje odpowiedzialne zadania. Dlatego na stanowisku kierowcy nowego Skylinera nie brakuje chyba niczego. Nawet rosły kierowca znajdzie sobie wygodną pozycję za wielofunkcyjną kierownicą – w nowym Skylinerze miejsca nie brakuje. Nowy kokpit tego autobusu NEOPLAN, który jest montowany również w modelach Starliner i Cityliner, zapewnia doskonałą widoczność przyrządów i wyświetlacza z informacjami dla kierowcy; wszystkie przyciski i wyłączniki znajdują się w łatwo dostępnych miejscach i są przejrzyście rozmieszczone. W modelu Skyliner seryjnie instalowany jest system TopLine-Multimediacenter z systemem nawigacji i 6,5-calowym kolorowym monitorem. Obraz z wyświetlacza nawigacji może być przesyłany na monitory pasażerów. Dzięki wielofunkcyjnej kierownicy kierowca może obsługiwać centralne funkcje jak radio, ACC itd. bez odrywania rąk od kierownicy. Nowością w Skylinerze jest także zintegrowane z kluczykiem zdalne sterowanie centralnym zamkiem, które umożliwia indywidualne otwieranie i zamykanie obu drzwi.

Neoplan Skyliner

Niezawodny i ekonomiczny dzięki technice sprawdzonej w produkcji wielkoseryjnej

Autobusy dwupokładowe to ekskluzywne pojazdy, a Europa to zdecydowanie rynek niszowy. Mimo tej ekskluzywności użytkownicy oczekują od tych autobusów wysokiej jakości i niezawodności, którą znają z innych seryjnych autobusów. Dlatego NEOPLAN w nowym modelu Skyliner w podwoziu, napędzie i instalacji elektrycznej/elektronicznej świadomie wykorzystuje wielokrotnie wypróbowane i sprawdzone elementy systemowe, znane z modułów konstrukcyjnych MAN.

Podwozie nowego Skylinera wytycza trendy w swojej klasie, jeśli chodzi o dynamikę, komfort i zwrotność. Z przodu zastosowane zostało znane indywidualne zawieszenie z MAN/NEOPLAN, a z tyłu montowane są osie napędowe o wysokiej sprawności Hypoid (i = 3,36) oraz elektrohydraulicznie kierowane osie nadążne EHLA. Rozstaw osi wynosi 6700 +1470 mm, koło skrętu 23,3 m. Dopuszczalna masa całkowita trzyosiowego autobusu to blisko 26 000 kg, a pusty Skyliner – w zależności od konfiguracji pojazdu - waży od 18 000 do 18 500 kg.

Za odpowiedni napęd odpowiada nowoczesny i ekonomiczny silnik MAN D26 Common-Rail o mocy 371 kW (505 KM) i maksymalnym momencie obrotowym 2300 Nm, który jest osiągany w zakresie od 1000 do 1400 obr./min. Moc silnika w modelu Skyliner jest seryjnie przekazywana na tylną oś przez automatyczną 12-biegową przekładnię: system MAN TipMatic® Coach ze specjalnym trybem manewrowania i wspomaganiem przy ruszaniu działa szybko, precyzyjnie i niezwykle komfortowo. W momencie rozpoczęcia sprzedaży Skyliner będzie dostępny tylko w klasie emisji spalin EEV.

Oczywiście użytkownicy autobusów Skyliner korzystają z bogatej oferty usług firmy MAN Truck & Bus, która pozwala im skoncentrować się na głównym profilu działalności. A jeśli Skyliner potrzebowałby kiedyś wizyty w warsztacie, do dyspozycji jest gęsta sieć serwisowa z 1400 centrami w całej Europie oraz system MAN BusTOPService.

Dane techniczne:

Neoplan Skyliner - dane techniczne

Tekst i fot. MAN - informacja prasowa.

Do tematu Kortrijk powrócę w kolejnym wpisie - MAN podesłał także inne informacje prasowe. 

 
1 , 2