Blog Transportowy działa od 2009 roku. Jest poświęcony środkom transportu. Przeważają autobusy, ale nie brakuje także pojazdów szynowych, ciężarówek i trolejbusów. Jest tu także miejsce na wyjątkowe osobówki oraz teksty o samolotach i pływających środkach transportu. Autor w niniejszym blogu nie reprezentuje żadnej firmy i instytucji. Notki są wzbogacane informacjami prasowymi nadsyłanymi przez producentów. Jedyny poprawny adres bloga to www.blogtransportowy.blox.pl - w Internecie funkcjonuje podróbka bloga, która jest nikczemnym wykorzystaniem wypracowanej marki.
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Google+
wtorek, 08 września 2015
Miasto na wodzie

Jest na świecie miasto niezwykłe, bardzo wyróżniające się pośród innych. Piękna zabudowa i niesamowita lokalizacja - na wodzie. Ciasne uliczki przeplatające się z licznymi żeglownymi kanałami. W dodatku nie ma w nim żadnych samochodów, nie jeżdżą po nim motory, skutery. Jedyne środki transportu (pomijając ręczne wózki) to wszelakiego rodzaju jednostki pływające. Mniejsze, większe, czasami ogromne, choć te ostatnie tylko w jednym rejonie miasta.

Co to za miasto? Czy w ogóle może istnieć coś takiego? Tak bez samochodów i tylko z wodnymi środkami transportu?

Takie miasto rzeczywiście istnieje i to już nawet od ponad tysiąca lat. Jego nazwę zna praktycznie każdy, wiedząc, że leży na terenie Włoch. To niezwykłe miejsce to Wenecja.

Odwiedziłem je i jestem zachwycony. To miasto niesamowite, nieprawdopodobne, szokujące…

Stopniowo będę publikował różne materiały związane z Wenecją. Będzie coś o słynnych vaporetto, o gondolach, różnych statkach, promach, wodnych ciężarówkach.

Zaczynam od dwóch zdjęć. Pierwsze z dwoma symbolami Wenecji w tle. Po prawej pałac Dożów, nad którym góruje dzwonnica stojąca na Piazza San Marco, czyli na placu św. Marka.

 

Wenecja, pałac Dożów i dzwonnica św. Marka

 Wenecja, statek turystyczny

 

Prezentowany statek jest oznaczony jako VE 8812 i nosi nazwę Dandolo. To jednostka turystyczna pływająca jedynie w rejonie weneckiej laguny. Statek niedawno przemalowano. Wcześniej był biało-czerwony. Według źródeł internetowych jest on przeznaczony do przewozu 130 pasażerów.

 

 Wpisy poświęcone autobusom

Blog Transportowy na Facebooku

Tagi: Włochy
18:52, lukaszwoblog , wodne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 września 2013
Kutry w Darłowie

W dziale Wodne pisałem już o promach w Pireusie i o małym stateczku pływającym po Odrze w Kędzierzynie-Koźlu.

Teraz zapraszam do Darłowa. To zachodniopomorskie miasteczko dobrze znane turystom. Wodne środki transportu występują tam dość licznie. Przede wszystkim są to kutry rybackie. To zresztą nic dziwnego, bo kutry to wszakże coś normalnego i powszechnego nad morzem. Szczególnie w Darłowie zawsze było ich dużo. Były więc państwowe (np. duże rufowce B410 z firmy „Kuter”) i prywatne jednostki. Wszystkie pod polską banderą. „Kuter” przestał istnieć, rufowce przeszły w prywatne ręce, ale nadal w Darłowie było dużo polskich kutrów. Przez kilka lat nie gościłem nad polskim morzem i w końcu w czerwcu 2012 przyjechałem do Darłowa, a konkretnie do jego nadmorskiej części, czyli Darłówka. Spacerując przy tamtejszym kanale portowym (rzeka Wieprza) nie sposób nie oglądać kutrów. I tu pojawia się niespodzianka. Niekoniecznie pozytywna. Jest sporo kutrów, ale pod obcą banderą. Nasze sprzęty trafiły na złom, a do Darłowa (i pewnie do innych bałtyckich portów rybackich) przypływają zagraniczni rybacy, korzystający ze starych ex niemieckich lub skandynawskich kutrów.

Z jednej strony takie „obce” kutry to ciekawe urozmaicenie nadmorskiej codzienności, z drugiej jednak boli, że nasi rybacy nie mają pracy, a inni, z tak daleka przypływają i w Polsce zarabiają. Nie to jest jednak tematyką bloga, tylko środki transportu. Zatem poniżej mały fotoreportaż o kutrach w Darłowie. Wszystkie zdjęcia wykonałem na początku czerwca 2012.

 

Kuter Lipton EK-9725 z Estonii

Kuter Lipton EK-9725 z Estonii   Kuter Lipton EK-9725 z Estonii

Kuter Lipton EK-9725 z Estonii, z małej miejscowości Dirhami. Rocznik 1970, zwodowany w Niemczech.

 

Kuter Seewolf NC 309 z Niemiec

Kuter Seewolf NC 309 z Niemiec   Kuter Seewolf NC 309 z Niemiec

Kuter Seewolf NC 309 z Niemiec

Kuter Seewolf NC 309 z Niemiec. Zwodowany w niemieckim Bremerhaven w 1985 roku. Od 19.04.1999 jego macierzystym portem jest Cuxhaven.

 

Kuter Westbank SAS 110 z Niemiec

Kuter Westbank SAS 110 z Niemiec. Rocznik 1990.

 

Kuter Herry EK-9714 z Estonii

Kuter Herry EK-9714 z Estonii 

Kuter Herry EK-9714 z Estonii, dokładnie z Talina. Ex Niemcy, zbudowany w 1974 roku. Jednostka właśnie wypływa z Darłówka.

 

Kuter Gaisma LVR-0696 z łotewskiej Rygi

 Kuter Gaisma LVR-0696 z łotewskiej Rygi

Kuter Gaisma LVR-0696 z łotewskiej Rygi. Rocznik 1984.

 

Kuter Hanna EK-9723 z Estonii

 Kuter Hanna EK-9723 z Estonii

Kuter Hanna EK-9723 z Estonii, z małej miejscowości o nazwie Nasva. Rocznik 1961, zwodowany w Holandii. Najprawdopodobniej już wtedy trafił do Danii, do miejscowości Bogö, której nazwa jest widoczna na dziobie.

  

Kuter Predaine LVR 0837 z Rygi

 Kuter Predaine LVR 0837 z Rygi

 Kuter Predaine LVR 0837, czyli kolejny gość z estońskiej Rygi.

 

Kuter Amazon EK-9702 z Estonii

 Kuter Amazon EK-9702 z Estonii

 Kuter Amazon EK-9702 z Estonii, Nasva. Zwodowany w 1961 roku w Norwegii.

 

Kuter Hoglande LVR-0738 z Łotwy

Kuter Hoglande LVR-0738 z Łotwy, z Rygi. Zwodowany w 1983 roku w rosyjskiej Sosnovce.

 

Pośród tych zagranicznych jednostek były także polskie. Jednak znacznie mniejsze i nie tak liczne.

 

Niemiecki kuter SAS 211 w otoczeniu mniejszych polskich jednostek DAR-10 i DAR-16

 Niemiecki kuter SAS 211 w otoczeniu mniejszych polskich jednostek (z Darłowa): DAR-10 i DAR-16. Za nim inni goście z zagranicy.

 

Kuter DAR-169 w Darłowie

Kuter DAR-169. Rocznik 1975, od początku w Darłowie, początkowo jako własność Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich „Kuter”.

 

Kuter DAR-16

DAR-16 wypływa w morze. To najstarszy kuter zaprezentowany w tym wpisie. Rocznik 1952. Zbudowany w Stoczni Szczecińskiej, typ KS-06. Zaczynał pod nazwą Jubilat (nie wiem, w jakiej miejscowości), a później stał się kołobrzeskim KOŁ-41.

 

Kuter DAR-15

Kuter DAR-15 w klasycznym, zielonym malowaniu. To typ K-15. Rocznik 1958, zwodowany przez Stocznię Szczecińską. Połowy zaczął jako DZI-47 z Dziwnowa, aby później stać się WŁA-144 z Władysławowa.

 

Kuter DAR-47

Darłowskie kutry mają także niestandardowe malowanie. DAR-47 udaje rekina. Jednostka ta ma dość bogatą historię. Została zbudowana w roku 1957 w Stoczni Szczecińskiej (typ K-15). Najpierw jej macierzystym portem było Władysławowo (WŁA-68), potem kuter trafił do Kołobrzegu (KOŁ-68) i do Gdańska Górek Zachodnich (jako ZAG-9).

 

 

Kuter North Star z Darłowa

Niektóre darłowskie kutry nie mają standardowych oznaczeń DAR-XX. Ten ma imię: North Star. Według Polskiego Rejestru Statków to rocznik 1958, zwodowany w Niemczech.

 

Do Darłowa przypływają także kutry z innych polskich miejscowości. Ich cel to Stocznia Darłowo, która wykonuje różnego typu remonty. Trafiają do niej również jednostki o innym przeznaczeniu, np. holowniki.

 

Kuter UST-160 z Ustki, Stocznia Darłowo

Kuter UST-160 z Ustki na terenie darłowskiej stoczni. Za nim widać fragment małego JAR-30 z Jarosławca. UST-160 to dawny DAR-39. Zbudowany w roku 1967 przez Szczecińską Stocznię Remontową.

 

 

Kuter ŚWI-9, Stocznia Darłowo

 Gość ze Świnoujścia, czyli ŚWI-9. W tle podniesiony WŁA-207 z Władysławowa (typ B-25s/A, rocznik 1974, zbudowany w Stoczni Ustka).

.

 

Kuter GDA-24, Stocznia Darłowo

Przy stoczni przycumował także GDA-24 z Gdańska. To kuter typu KB-21, ex ŁEB-5 z Łeby. Rocznik 1985, zwodowany w Stoczni Wisła z Gdańska.

 

 

 Holownik Karol Kołobrzeg, Stocznia Darłowo

Z Kołobrzegu przypłynął holownik Karol. Według Polskiego Rejestru Statków został on zwodowany w październiku 1974 w Tczewie, w tamtejszej Tczewskiej Stoczni Rzecznej. To typ HG-300.

 

 

Wpisy poświęcone autobusom

 Zamów newsletter

19:58, lukaszwoblog , wodne
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 maja 2012
Port w Pireusie

Będąc w Grecji nie sposób nie odwiedzić Aten. Wprawdzie z Paralii (w której wypoczywałem) to blisko 450 km, czyli około 5 godzin jazdy, ale dla zobaczenia tak wielu znanych na całym świecie miejsc greckiej stolicy można się przemęczyć. Jazda faktycznie okazała się wyjątkowo męcząca, ale zdecydowanie było warto. Pierwszym punktem programu tej zorganizowanej wycieczki był przejazd do graniczącej z Atenami miejscowości Pireus. Miasto to liczy ponad 175 tysięcy mieszkańców i słynie ze swojego portu. Największego w Grecji i jednego z największych w basenie Morza Śródziemnego. Cumują tam zarówno statki towarowe, jak i pasażerskie. To właśnie do części pasażerskiej trafiłem. 

Niestety nie mogłem zbyt dokładnie zająć się podziwianiem tego ciekawego miejsca. Postój był bardzo krótki (około 30 minut), a w jego czasie trzeba było coś zjeść i zapłacić za wstęp na Akropol, czyli kolejny punkt programu. Bardzo zależało mi też na przejeżdżających obok trolejbusach oraz oczywiście na samym porcie. Dodam jeszcze, że był świt, a po nieprzespanej nocy w ciasnym autobusie byłem trochę zmęczony. Coś tam jednak udokumentowałem. Nigdy wcześniej nie byłem w tak dużym porcie morskim. Ilość stojących w pobliżu promów była imponująca. Przypominało to jakiś duży dworzec autobusowy, na którego licznych stanowiskach stały pojazdy. Wszędzie było pełno ludzi, obok promów przejeżdżały samochody, głównie osobówki, ale były też większe. Na promach umieszczono duże diodowe tablice informacyjne, które podawały kierunek rejsu oraz godzinę jego rozpoczęcia. Poszczególne jednostki były w różnej fazie oczekiwania na pasażerów i ładunki. Niektóre stały puste, z wejściem do ładowni zagrodzonym różnymi skrzynkami (co znaczyło „nigdzie nie płynę”), inne już dostępne, ale puste. Do którejś jednostki powoli tyłem wjeżdżała ciężarówka, dalej kilka osobówek. Przyznam, że największe wrażenie zrobił na mnie właśnie transport pojazdów. Promy to przecież jedyny sposób dostarczenia ich na liczne greckie wyspy. Na parkingu obok naszego autobusu na swój rejs czekało kilka ciągników siodłowych z naczepami. Warto jeszcze dodać, że część promowa została podzielona na poszczególne sektory, z których odpływały statki w dane rejony. Dojście (wjazd) odbywa się przez bramy, do których przypisane są dane relacje. Ja np. znalazłem się między bramami E9 i E10 (brama wyjazdowa), czyli dla rejsów na Cyklady, Samos i Ikarię.

Obserwacja życia części ogólnodostępnej portu zajęłaby mi dobre kilkadziesiąt minut. Niestety, jak już pisałem było inaczej. Na szczęście mimo presji czasu udało mi się coś zobaczyć i sfotografować. Oto więc dokumentacja mojego pobytu w porcie Pireus.

Na początek statki przewoźnika o nazwie GA Ferries. Firma ta powstała w 1988 roku, ma siedzibę w Pireusie i w 2011 posiadała osiem promów. Oto ich nazwy: Rodanthi, Anthi Marina, Jet Ferry 1, Marina, Daliana, Milena, Romilda i Dimitroula. Jednostki te obsługiwały kilkanaście linii, także z innych portów, np. z Thessalonik do Heraklionu na Krecie przez Skiatos, Skopelos, Syros, Tinos, Mykonos, Paros, Naxos, Ios i Santorini – postojów jest więc sporo. Inne przykładowe relacje to (już bez wymieniania wysp pośrednich, a tych w każdym przypadku jest kilka): Pireus – Rodos, Pireus – Samos, Pireus – Santorini, Heraklion – Rodos, Rodos – Kreta.

Jako pierwsze sfotografowałem trzy promy wspomnianego GA Ferries. Wszystkie ustawione obok siebie, tak samo pomalowane i dla „laika promowego” takiego jak ja - praktycznie identyczne. To jednak tylko takie pierwsze wrażenie. Wszystkie miały przerwę, czyli żaden nie przyjmował pasażerów. Najdalej stała Daliana. To dokładnie M/F Daliana, zwodowana w 1970 roku w japońskiej stoczni Shimonoseki (koncern Mitsubishi). Wówczas prom otrzymał nazwę Ferry Pearl, a jego właścicielem była firma Diament Ferry, także z Japonii. Tak do roku 1988, kiedy to statek trafił do Grecji, do właśnie powstałej linii GA Ferries. M/F Daliana ma długość ponad 117 metrów i jest przystosowana do przewozu 1577 pasażerów oraz 240 samochodów. Osiąga prędkość maksymalną 20 węzłów. Niestety lato 2011 było ostatnim sezonem turystycznym dla Daliany. Strona www.ferry-site.dk podaje, że jednostka ta została w roku 2011 sprzedana do Turcji na złomowanie. Przypuszczalnie padła więc ofiarą greckiego kryzysu.

 Prom M/F Daliana z GA Ferries

Prom M/F Daliana.

Drugi prom to Rodanthi. Zwodowany w 1974 r., także w Japonii, lecz w miejscowości Setoda (stocznia grupy Hitachi). Jego pierwsza nazwa to Virgo, pod którą pływał w japońskich liniach Shin Higashi Nippon Ferry. Tak do roku 1989, kiedy to stał się Rodanthi z GA Ferries. W 1995 roku prom miał krótką przygodę z Tunezją – wypożyczono go do CTN Tunisia Ferries. Rodanthi ma długość prawie 137 metrów i jest przystosowany do przewozu 1739 pasażerów oraz 320 samochodów. Prędkość maksymalna 22 węzły.

M/F Rodanthi z GA Ferries

Prom M/F Rodanthi.

I na koniec Romilda, czyli M/F Romilda. Rocznik 1974, ale zwodowany już nie w Japonii, lecz w Europie, w Holandii. W latach 1974 – 1987 prom pływał pod nazwą Free Enterprise VIII w liniach Townsend Thoresen European Ferries z siedzibą w brytyjskim Dover. Potem, od 1987 do 1993 roku nazywał się Pride of Canterbury i był własnością P&O European Ferries, także z Wielkiej Brytanii. Pływał w rejonie tamtejszych wysp (np. irlandzki Dublin – angielski Liverpool) oraz do Holandii i Francji. W 1993 roku prom stał się Romildą, należąc do greckich GA Ferries. Jego długość to 123,6 metra i jest przystosowany do przewozu 980 pasażerów oraz 178 samochodów. Prędkość maksymalna 21 węzłów. Niestety jak podaje wspomniana wcześniej duńska strona o promach, również Romilda została w 2011 r. sprzedana do Turcji na złomowanie.

M/F Romilda z GA Ferries

Prom M/F Romilda.

Po chwili odkryłem, że w pobliżu zacumowały także inne promy GA Ferries: Anthi Marina (1972 rocznik, wyprodukowany w Niemczech), Milena (1970 rocznik, wyprodukowany w Japonii, statek siostrzany Daliany) i Dimitroula (1978 rocznik, wyprodukowany we Włoszech). Ten ostatni w 2011 r. sprzedany na złomowanie do Turcji. Stąd wniosek, że grecki kryzys bardzo źle wpłynął na kondycję GA Ferries, skoro przewoźnik pozbył się aż tylu jednostek. Całkiem możliwe, że już zbankrutował. Obok cumował prom innych greckich linii – Saos Ferries. Ten przewoźnik posiada obecnie cztery jednostki, których głównym zadaniem są rejsy na wyspę Samotraki. Ja trafiłem na M/F Panagia Agiassou. Jednostka zwodowana w 1973 roku w Japonii. Do roku 1984 pod nazwą Hakata, potem Ferry Kampu – oba imiona w liniach Nishi Nihon Ferry. W 1998 statek zmienił właściciela, z Japonii trafiając do Libii, do Rainbow Line z miejscowości Bengazi. Strona internetowa tego przewoźnika działa, ale nie podaje żadnych informacji na temat przewozów pasażerskich. W roku 2002 prom powrócił do Japonii, a od 2006 r. pływa po Grecji jako M/F Panagia Agiassou. Jego długość to 135 metrów i jest przystosowany do przewozu 770 pasażerów i 261 samochodów. Prędkość maksymalna 21 węzłów. Na poniższym zdjęciu opisane statki stoją od lewej do prawej.

 Promy Anthi Marina, Milena i Dimitroula z GA Ferries i Panagia Agiassou z Saos Ferries

Promy Anthi Marina, Milena i Dimitroula z GA Ferries i Panagia Agiassou z Saos Ferries.

W porcie panuje spory ruch. Jednakże większość z widocznych na poniższym zdjęciu osób to turyści, którzy przyjechali stojącymi po prawej autobusami. Promy z lewej są w trakcie załadunku – co jakiś czas wjeżdża do nich jakiś pojazd. W tle Apollon Hellas linii Hellenic Seaways. Rocznik 1990 (czyli prawie nówka) - wreszcie produkt lokalny, zwodowany w Grecji. Miła odmiana od japońskich statków. O Hellenic Seaways jeszcze napiszę – w innej notce działu Wodne.

Port Pireus

Biało-pomarańczowy prom Adamantios Korais greckich linii ZF (Zante Ferries). Standardowo produkcja japońska, 1987 rocznik. Długość 98,6 m. Innych danych niestety nie ustaliłem. Prom o godzinie 7:55 rozpocznie rejs na Cyklady, dokładnie na wyspę Kimolos, gdzie dopłynie o 16:45. Wcześniej także zatrzyma się na wyspie Kithnos (11:00 – 11:15), Serifos (12:40 – 12:55), Sifnos (13:40 – 13:55) i Milos (15:20 – 15:45):

Prom Adamantios Korais przed rejsem na Cyklady

Prom Adamantios Korais przed rejsem na Cyklady

Za Adamantios Korais stał jedyny prom linii Ventouris Sea Lines, czyli M/F Agios Georgios. Zwodowany we Francji w 1972 roku. Pierwotnie pod nazwą Hengist u brytyjskiego operatora. Potem jeszcze kilka razy zmieniał firmy i imiona, aby od 2004 r. stać się M/F Agios Georgios z Ventouris Sea Lines (linie te powstały w 1987 roku). Prom w 2009 roku został zmodernizowany. Teraz zabiera pasażerów i ich pojazdy w rejs na archipelag Cyklad, gdzie przybije do portów na wyspach Kithnos, Serifos, Sifnos oraz Milos, czyli jak biało-pomarańczowa konkurencja oraz dodatkowo cumujący w Folegandros, Sikinos, Los i Santorini. Ustawione obok promu osobówki czekają na zezwolenie wjazdu.

 M/F Agios Georgios z Ventouris Sea Lines przed rejem na archipelag Cyklad

Na pokładzie samochodowym M/F Agios Georgios stała już Scania z naczepą. Niestety przegapiłem moment wjazdu (tyłem), bo polowałem wówczas na jeżdżące obok portu trolejbusy. Fotka bardzo „partyzancka” i w dodatku z ludźmi w kadrze. Niestety powtórzone ujęcie jest nieostre:

Scania na pokładzie M/F Agios Georgios

Obok Adamantios Korais na załadunek czekało Volvo FH12:

 Volvo FH12 czeka na załadunek - popłynie na Cyklady

Ponieważ pasażerska część portu w Pireusie jest dość rozległa, kursuje po niej bezpłatna linia autobusowa, mająca łącznie dziewięć przystanków. Niestety nie udało mi się ustalić, jak często ma odjazdy (na stronie portu jest tylko o niej informacja, natomiast brak rozkładu jazdy), ale najprawdopodobniej utrwaliłem obsługujący ją autobus. Inne malowanie niż komunikacji miejskiej oraz włączony wyświetlacz kierunkowy upewniają mnie, że to ten pojazd (gdyby wyświetlacz nie pokazywał żadnych informacji można przypuszczać, że to nowy zakup jakiegoś wyspowego przewoźnika, który oczekuje na prom). Niestety pojazd stał dość daleko, więc fotka nie jest dokładna – mój zoom nie sprostał zadaniu. To biało-niebieski Irisbus Agora 12M:

Irisbus Agora 12M obsługujący wewnętrzną komunikację portu Pireus

 Irisbus Agora 12M obsługujący wewnętrzną komunikację portu Pireus

Grecki plan walki z kryzysem zakłada sprzedaż portu w Pireusie. Budzi to wielkie niezadowolenie społeczeństwa i już wiele razy było potępiane przez Greków w trakcie demonstracji ulicznych.

Grecja 2011

 

czwartek, 10 lutego 2011
Śluza w Koźlu

Już od dawna planowałem rozszerzenie tematyki bloga o transport wodny. Wszakże te środki transportu są również bardzo ciekawe. Nie mam jednak z nimi zbyt częstego kontaktu, więc utworzenie nowego działu odwlekałem. Czas jednak to zmienić. Zatem oficjalnie dodaję nową kategorię: Wodne.

Pod tym hasłem będę zamieszczał wpisy poświecone wszelakim pojazdom pływającym, zarówno morskim, jak i śródlądowym. Na początek coś z Opolszczyzny, a dokładniej z Kędzierzyna-Koźla. Po słynnej powodzi z 1997 r. na Odrze w Koźlu pojawiła się ciekawa atrakcja turystyczna, czyli śluza komorowa, umożliwiająca żeglugę w tym rejonie. Jest ona zlokalizowana wzdłuż ul. Łukasiewicza, blisko rynku. Przyznam, że przez lata byłem pewien, że to nowa budowla i że Odra wcześniej w tym rejonie nie byłą żeglowna. Jednak nic bardziej mylnego. Okazało się, że w tym miejscu pierwsza śluza powstała już w 1812 r. Była to śluza drewniana, której elementy wykorzystano w 1830 r. do budowy nowej śluzy. We wspomnianym 1997 r. przeprowadzono jej gruntowny remont oraz przebudowano okoliczny rejon. Dzięki temu Odra w Kędzierzynie-Koźlu stała się w pełni żeglowna, jednak tylko dla małych jednostek, czyli np. jachtów, czy mniejszych statków pasażerskich. Co ciekawe, śluza „Koźle” nie jest zautomatyzowana – urządzenia obsługuje się ręcznie, czego naocznym świadkiem, tworząc poniższy fotoreportaż. Zatem zapraszam do Kędzierzyna-Koźla. Mamy sobotę 25 września 2010 r. Od strony Bierawy (Raciborza) przypłynął stateczek turystyczny o nazwie The Bluecity Queen. W tle remontowany most Długosza - przyczyna uruchomienia opisywanej wcześniej linii W:

 The Bluecity Queen

Rozpoczyna się śluzowanie. Wykona je pracownik, który czekał w pobliskim budynku technicznym. Wszystko robi się ręcznie. Najpierw zamykane są wielkie wrota:

The Bluecity Queen

Teraz wrota są domykane (skręcane):

Śluzowanie

Stateczek i śluzowanie wzbudzają zainteresowanie przechodniów. Na poniższym zdjęciu wrota jeszcze nie zostały skręcone:

 Śluzowanie

Kiedy wrota zostały zamknięte woda ze śluzy jest wypuszczana, a stateczek stopniowo przemieszcza się w dół. Po wyrównaniu poziomów można ręcznie otwierać przednie wrota:

Śluzowanie

Wrota otwarte - można płynąć dalej:

The Bluecity Queen

The Bluecity Queen

Całe śluzowanie trwało około 10 - 15 minut.

Warto jeszcze dowiedzieć się czegoś o samym statku. Są to informacje bardzo ciekawe, bo okazuje się, że The Bluecity Queen ma dość długą historię. Jak podają źródła internetowe, kadłub pochodzi aż z 1908 roku. W 1928 r. został przystosowany do przewozu pasażerów, a w 1962 r. przeprowadzono jego ostatnią modernizację, której efekt prezentują powyższe zdjęcia. The Bluecity Queen zabiera na pokład 60 osób, które mają do dyspozycji część górną lub dolną (zamknięta z możliwością ogrzewania, więc zimowe rejsy są także możliwe).

Statek z Holandii do Polski sprowadziła firma Canal Trans, która również zajmuje się jego eksploatacją w okolicach Kędzierzyna-Koźla. Jego małe rozmiary pozwalają na bezproblemowe odbywanie rejsów w rejonie Opola, Koźla, czy nawet Gliwic – Kanałem Gliwickim. Jak podaje Biuletyn Informacji Publicznej Kędzierzyna-Koźla, The Bluecity Queen przechodzi obecnie mały remont, aby już od wiosny stać się stałą atrakcją turystyczną miasta. Możliwe są rejsy w stronę Januszkowic lub w przeciwną stronę – do gminy Cisek oraz po Kanale Gliwickim. Główna przystań znajdowałaby się w dzielnicy Kłodnica, przy ul. Elewatorowej, czyli na terenie niestety niszczejącego portu rzecznego. Biuletyn podaje, że inicjatywa ma poparcie nowego prezydenta – Tomasza Wantuły, więc może zamierzenie uda się zrealizować.

21:44, lukaszwoblog , wodne
Link Komentarze (1) »