Blog Transportowy działa od 2009 roku. Jest poświęcony środkom transportu. Przeważają autobusy, ale nie brakuje także pojazdów szynowych, ciężarówek i trolejbusów. Jest tu także miejsce na wyjątkowe osobówki oraz teksty o samolotach i pływających środkach transportu. Autor w niniejszym blogu nie reprezentuje żadnej firmy i instytucji. Notki są wzbogacane informacjami prasowymi nadsyłanymi przez producentów. Jedyny poprawny adres bloga to www.blogtransportowy.blox.pl - w Internecie funkcjonuje podróbka bloga, która jest nikczemnym wykorzystaniem wypracowanej marki.
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Google+
czwartek, 22 września 2016
Jelczem dość ekstremalnie

Mimo, że krakowskie MPK zakończyło eksploatację Jelczy 120M już wiele lat temu, takie autobusy nadal jeżdżą po Krakowie. No może nie w 100% takie same, bo zdecydowanie nowsze.

Dokładnie chodzi mi o Jelcze 120M/3 eksploatowane przez krakowskie Przedsiębiorstwo Transportu Samochodowego (w skrócie PTS, przewoźnik wyodrębniony w 1993 roku ze struktur krakowskiej huty). Nie jest ich jednak zbyt dużo, bo według źródeł internetowych są to tylko dwa egzemplarze. Firma wykorzystuje je na liniach pracowniczych wewnątrz kombinatu oraz do obsługi różnych kursów na terenie Krakowa. Te ostatnie to np. rezerwa na bezpłatnych liniach dowozowych do podkrakowskiego centrum handlowego Futura Park. Jednak moim zdaniem najciekawszym zastosowaniem tych pojazdów są kursy na linii, której fragment trasy przebiega drogą wewnętrzną obok ul. Obrońców Krzyża.

Co to za linia? Przyznam, że dokładnie nie wiem. Wygląda to na przewozy pracownicze (ale nie do kombinatu). Obsługują ją oba Jelcze 120M/3. Najczęściej widziałem pojazd o rejestracji KR 751TE. W dni robocze, około godziny 7:30 ten autobus z ul. Obrońców Krzyża zjeżdża w drogę wewnętrzną przebiegającą obok siedziby ZIKiT (Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu) i trochę dalej kończy trasę obok hotelu Felix. Drugi kurs jest realizowany około godziny 16:00. Skąd przyjeżdża i dokąd wraca? Odpowiedzi na to pytanie także nie znam.

To właśnie droga wewnętrzna, którą autobus zjeżdża z ul. Obrońców Krzyża jest najciekawszym fragmentem jego trasy. Jednocześnie bardzo ekstremalnym. Dość wąska, z ostrym zakrętem i stroma. W sumie w ogóle nieprzystosowana do ruchu autobusów. Dlatego każdy przejazd Jelcza przez ten odcinek jest bardzo widowiskowy i ciekawy. Poniżej kilka zdjęć dokumentujących pojazd o rejestracji KR 751TE.

 

Jelcz 120M/3, PTS Kraków

Jelcz wjeżdża z ul. Obrońców Krzyża w drogę wewnętrzną. Za chwilę rozpocznie dość stromy zjazd zakończony ostrym zakrętem. Na szczęście nic nie jechało w przeciwną stronę. 16.05.2016.

 

Jelcz 120M/3, PTS Kraków

Jelcz 120M/3, PTS Kraków

W trakcie zjazdu. 16.05.2016.

 

Jelcz 120M/3, PTS Kraków

Już na dole. Koniec trasy nastąpi przy budynkach w tle. 16.05.2016.

 

Udało mi się także nagrać przejazd omawianego autobusu. Maj 2016. Jelcz przejeżdża obok siedziby ZIKiT i rozpoczyna krótką, a jednocześnie widowiskową wspinaczkę. Warto zwrócić uwagę, jak uderza tyłem o jezdnię. Przypuszczalnie dzieje się to za każdym razem.

 

 

Prezentowany powyżej Jelcz 120M/3 o rejestracji KR 751TE to rocznik 2004. Pierwotnie własność PKS Grodzisk Mazowiecki. Autobus obsługiwał wówczas linie komunikacji miejskiej w ramach stołecznej sieci ZTM (Zarząd Transportu Miejskiego). W roku 2007 trafił do Suwałk, stając się własnością Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, którego jednym z zadań jest obsługa tamtejszych linii autobusowych. Do Krakowa Jelcz dotarł w 2013 roku.

Identyczna jest historia drugiego z Jelczy, o obecnej rejestracji KR 752TE. Na opisywanej trasie udało mi się go udokumentować, ale tylko w miejscu powiedzmy zwykłym, czyli na ul. Obrońców Krzyża. 

 

 Jelcz 120M/3, PTS Kraków

Upolowany dosłownie w ostatniej chwili (stąd niechciane cienie) drugi z Jelczy 120M/3 (KR 752TE). Ulica Obrońców Krzyża, przed opisywanym charakterystycznym zjazdem na drogę wewnętrzną. Za szybą mały klucz do zagadki, kogo on wozi. Skrót PSK BWG, który niestety nic mi nie mówi. 22.06.2016.


Prezentowane Jelcze 120M/3 nie są jedynymi autobusami, które pokonują dość ekstremalny odcinek drogi wewnętrznej przy siedzibie ZIKiT. Ponieważ jest to dojazd do zlokalizowanych w tym rejonie hoteli, dość często korzystają z niego inne, niekiedy większe pojazdy.

 

 Bova Futura FHD 14

Bova Futura FHD 14 na białoruskiej rejestracji zaparkowała na stromym zjeździe. Trzy osie w tym miejscu to dość ciekawy widok. Kierowca przejeżdżającego tędy Jelcza z PTS nie miał tego dnia łatwego zadania. 10.06.2016.

 

 MAZ 251

MAZ 251

Obok stromego zjazdu, przy budynku hotelu odpoczywa dość niecodzienny gość, czyli MAZ 251. Ma białoruskie tablice rejestracyjne. Model ten jest częścią obecnej autobusowej oferty MAZ-a, wraz z pojazdami serii 103, 105, 107, 171, 203, 205, 206, 226, 256 oraz najnowszymi 231 i 241. Zdjęcie wykonałem 22.06.2016.

 

Podstawowym zadaniem autobusów firmy PTS jest obsługa linii wewnętrznych na terenie kombinatu. W związku z tym zapraszam do lektury opublikowanego już dość dawno wpisu dotyczącego wycieczki na teren huty. Tu link.


Zamów bezpłatny newsletter

Tagi: Jelcz maz VDL
21:44, lukaszwoblog , autobusy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 września 2016
Solaris i Stadler razem

We wtorek 20 września 2016 firmy Solaris i Stadler poinformowały o rozpoczęciu partnerskiej współpracy w zakresie lekkich pojazdów szynowych. Dość szokujące, jednocześnie bardzo ciekawe.

Przedsiębiorstwa będą działać na rynku jako konsorcjum. Po raz pierwszy oficjalnie połączą siły składając wspólną ofertę w przetargu na dostawę tramwajów dla Krakowa. Stadler i Solaris będą także razem uczestniczyć w kolejnych postępowaniach przetargowych na dostawy tramwajów na rynku polskim, a także na innych rynkach europejskich.

 

Solaris Tramino, Kraków

Przykładowa oferta firmy Solaris - tramwaj Tramino. Egzemplarz testowany w Krakowie. Pętla Wzgórza Krzesławickie, 28.02.2015.

 

Stadler Variobahn, Bergen

Przykładowa oferta firmy Stadler. Tramwaj Variobahn dla miasta Bergen.

 

Pierwszy wspólny przetarg Solarisa i Stadlera to  dostawa „nie więcej niż 50 fabrycznie nowych niskopodłogowych, przegubowych wagonów tramwajowych o długości minimum 32 m, maksimum 35 m każdy, wraz z wyposażeniem i narzędziami specjalnymi oraz usługami i dostawami powiązanymi” (za stroną internetową MPK Kraków). Termin składania ofert to 10 października 2016, do godziny 11:30.

W opisie przedmiotu zamówienia znajdziemy między innymi zapis, że jego pierwsza część obejmuje wyprodukowanie i dostawę 35 sztuk wagonów tramwajowych. Kolejne części zamówienia mogą obejmować wyprodukowanie i dostawy pozostałych nie więcej niż 15 sztuk wagonów tramwajowych. Nie dopuszcza się oferowania rozwiązań prototypowych, niesprawdzonych w seryjnej produkcji.

Na szczególną uwagę zasługuje punkt piąty, który podaje, że: „Wszystkie oferowane wagony tramwajowe muszą być tego samego typu, długości, skonstruowane w ten sam sposób, według tej samej dokumentacji technicznej, przez tego samego producenta”. Ciekawe zatem (zakładając, że konsorcjum Solaris-Stadler wygrałoby), który z producentów dostarczyłby do Krakowa swoje produkty – Solaris, czy Stadler?

Pierwsza część zamówienia (czyli dostawa 35 wagonów) ma być zrealizowana do 30 miesięcy od zawarcia umowy realizacyjnej. Kolejne części zamówienia (czyli dostawa maksymalnie 15 wagonów) będą realizowane na podstawie oddzielnych umów, przy czym ostatnia z nich może być zawarta najpóźniej 31 października 2021.

 

Blog Transportowy na YouTube, kanał Lukaszwo

Tagi: Solaris
20:15, lukaszwoblog , tramwaje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2016
ŚDM – woda do picia

Wracam do tematu Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Dokładniej do materiału o wojskowych pojazdach na Rynku Głównym (link do wpisu). Pośród nich stała jeszcze jedna ciekawa ciężarówka. Obok Sukiennic i Wieży Ratuszowej.

Był to Star S2000, a dokładnie model 14.225. Własność krakowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Pojazd to cysterna, która przywiozła wodę pitną dla pielgrzymów.

 

Star S2000, MPWiK Kraków

Star S2000, MPWiK Kraków

 Star S2000, MPWiK Kraków

 Star 14.225 cysterna na krakowskim rynku. 26.07.2016.

 

Stary z serii S2000 powstawały w Starachowicach w latach 2000 – 2004. Były one identyczne z rodziną ciężarówek MAN L2000.

 

Blog Transportowy na Google +

Tagi: man Star
19:54, lukaszwoblog , ciężarówki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2016
Maluch z Palermo

W sierpniu 2015 zamieściłem wpis poświecony dość ciekawej reklamie klubu Old Timers Garage z Krakowa (link). Jej głównym elementem był  „maluch”, czyli Fiat 126p. Teraz zapraszam na spotkanie z innym „małym Fiatem”.

Na prezentowany egzemplarz natrafiłem w Palermo. To największe miasto Sycylii, będące jednocześnie jej stolicą. Samochód stał w jednej z bocznych uliczek odchodzących od głównej drogi – Via Roma, prowadzącej do dworca kolejowego Palermo Centrale.

Kiedy zobaczyłem jego kształty bardzo się ucieszyłem, bo niestety jeszcze nie miałem okazji fotografować „malucha” w jego ojczyźnie. Niestety szybko się okazało, że auto to jest już tylko wrakiem. Dawno, oj bardzo dawno temu zaparkowanym w tym miejscu i pozostawionym. Teraz pożera go rdza.

Czy to oryginalny włoski „maluch”, czyli Fiat 126 bez literki „p” wyprodukowany w Italii, czy egzemplarz z polskim rodowodem (we Włoszech produkowano je w latach 1972 – 1980, a później już tylko w Polsce) – nie mam najmniejszego pojęcia.

 

Fiat 126, Palermo

 Fiat 126, Palermo

Na jednej z bocznych ulic w centrum Palermo. 7.09.2016.

 

„Maluch” miał oryginalne, stare włoskie tablice rejestracyjne. Wyglądał tragicznie, ale nie był zdewastowany. Po prostu ktoś go dawno temu zaparkował i tak zostawił, a czas sam się nim zajął.

W pobliżu stał jeszcze jeden historyczny pojazd. Już wkrótce go zaprezentuję. Będą też inne materiały z Sycylii.

 

Kalendarz imprez komunikacyjnych

Tagi: fiat Włochy
17:50, lukaszwoblog , osobówki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 września 2016
Brno – tramwaje

W dziale Tramwaje ostatnio przeważają wpisy dotyczące Polski. Czas zatem na małą odmianę. Zapraszam do Czech, do drugiego największego miasta tego kraju, czyli do Brna.

Po Brnie tramwaje jeżdżą już od 1869 roku. To pierwsze miasto Czech, w którym pojawił się ten rodzaj transportu (wówczas jako terytorium Austrio-Węgier). Pierwotnie były to tramwaje konne, które mimo początkowo sporego zainteresowania pasażerów okazywały się nierentowne i likwidowane (dwa razy – w roku 1874 i po ponownym otwarciu w roku 1880). Potem pojawiły się tramwaje parowe – w roku 1884 i wytrwały aż do roku 1914, choć ostatnie lata ich eksploatacji to już tylko ruch towarowy. Co ciekawe, lokomotywa parowa o imieniu Caroline została zachowana jako eksponat muzealny i nadal pojawia się na ulicach Brna, prowadząc turystyczne pociągi tramwajowe.

Tramwaje elektryczne pojawiły się w Brnie w roku 1900. Wówczas zelektryfikowano jedną z linii parowych.

Współcześnie obsługę tramwajów prowadzi miejski przewoźnik o nazwie Dopravní podnik města Brna (DPMB), który eksploatuje także autobusy i trolejbusy. Obecnie (stan na 1.09.2016) funkcjonuje 13 linii, które oznaczono jako: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 8, 9, 10, 11, 12, H4 (turystyczna, obsługiwana taborem historycznym) i P6 (tramwaj za pociąg).

Na trasach tych kursuje ponad 300 wagonów. Przeważają Tatry (np. T3, T3R, K2, K2R, T6A5, KT8D5R.N2, KT8D5N, RT6N1) oprócz których są także Škody (np. 03T Anitra) oraz Varia, czyli tramwaje wytwarzane przez współpracujące firmy PRAGOIMEX a.s. i Krnovské opravny a strojírny s.r.o. (generalnie są to różne przebudowy starszych wagonów produkcji Tatry).

Na początek przedstawię kilka zdjęć i film z rejonu sporego węzła tramwajowego o nazwie Hlavní nádraží, czyli Dworzec Główny. Kilka peronów i plątanina torów oraz jadące co chwile tramwaje robią wrażenie. W trakcie mojego pobytu w połowie sierpnia 2016 objazdowo skierowano tam także inne linie, więc ruch był całkiem spory.

Niestety mój początkowo bardzo pozytywny odbiór tego miejsca bardzo szybko zmienił się. Tramwaje owszem super, układ torowy też, ale okolica była bardzo brudna, zaniedbana i oblegana wręcz przez różnych meneli – pijacy, narkomani. Chodzili, leżeli, pojedynczy, w grupkach. Aż strach. Z żoną szybko się stamtąd ewakuowaliśmy i maksymalnie unikaliśmy tamtego miejsca. Nie mam go też dokładnie udokumentowanego fotograficznie, bo po prostu bałem się wyjmować aparat.

 

Tatra K2P, Dopravní podnik města Brna

Tatra K2P #1052 w szarych barwach będących pozostałością po wożonej kilka miesięcy temu reklamie opuszcza węzeł Hlavní nádraží. Ten wyprodukowany w 1972 roku wagon obsługując linię 4 zmierza w stronę pętli Obrany Babická. 13.08.2016.


Tatra K2R, Dopravní podnik města Brna

W przeciwną stronę, także jako linia 4 jedzie Tatra K2R #1053. To rocznik 1974, z typu K2 przerobiony na K2R w roku 1998. Żółty podkład po usuniętej reklamie wozi już od kilku miesięcy. Za tramwajem bardzo charakterystyczny budynek galerii handlowej - udający ser z dziurami. 13.08.2016.

 

TatraT3M, Dopravní podnik města Brna

TatraT3M #1531 jako linia nr 10 wjeżdża na węzeł przystankowy Hlavní nádraží. Na każdy z peronów prowadzi przejście podziemne, ale i tak sporo osób przechodzi górą, jak komu wygodniej. 13.08.2016.

 

Tatra KT8D5N, Dopravní podnik města Brna

Tatra KT8D5N #1730 z 1998 roku jako nauka jazdy zbliża się do przystanku Hlavní nádraží od strony ul. Husovej. Tory w prawo prowadzą w kierunku placu Swobody (náměstí Svobody). 13.08.2016.

 

Tatra KT8D5R.N2, Dopravní podnik města Brna

Prezentująca barwy zakładowe DPMB Tatra KT8D5R.N2 #1727 z roku 1993 jako linia nr 8 odjeżdża z Hlavní nádraží, wjeżdżając pod wiadukt kolejowy. Niestety budowla ta wymaga pilnego remontu i obecnie jest bardzo negatywną wizytówką Brna. W tle pętla autobusowo-trolejbusowa. 14.08.2016.

 

Škoda 13T1, Dopravní podnik města Brna

To samo miejsce, relacja przeciwna. Škoda 13T1 #1903 i o imieniu Cecilka (rocznik 2008) jako linia 12 do Parku Technologicznego. Przystanek przed tą pętlą znajduje się Muzeum Techniki, które warto zwiedzić. 13.08.2016.


 Tatra K2R, Dopravní podnik města Brna

Tatra K2R #1064 na linii 2 odjeżdża z przystanku Hlavní nádraží. To rocznik 1974, w roku 1987 przerobiony z modelu K2 na K2MM, a w 1997 na obecny K2R. W tle budynek dworca kolejowego. 14.08.2016.

 

 Brno Hlavní nádraží

Tak węzeł przystankowy Hlavní nádraží prezentuje się z góry. Źródło Google Maps.

 

Teraz pora na materiał filmowy. Jego większą część nagrałem, gdy jeszcze nie wiedziałem, jaka to okolica. Na początek zobaczycie żółtą Tatrę K2R #1053 na linii 4. W przeciwną stronę jedzie Vario LF2R.E #1101 (rocznik 2008) z doczepionym Vario LFR.E #1575 (rocznik 2016) jako linia nr 1. Potem wtacza się Tatra K2MM #1110 (rocznik 1977, z K2 przerobiony na K2MM w 1987) na linii 9, a na 12 w kierunku pętli Komárov jedzie Škoda 13T3 #1915 (rocznik 2009). Co ciekawe, wagon ma na jednym z okien podane dane techniczne, więc prawdopodobnie był wystawiony przez Škodę na jakiejś imprezie targowej.

Kolejny wagon to Tatra KT8D5R.N2 #1728 (rocznik 1993, w 2010 przebudowany z KT8D5SU na KT8D5R.N2) jako linia P6, czyli tramwaj zastępujący pociąg na czas remontu fragmentu linii kolejowej. Linia ta w dni robocze kursuje co 30 minut, a w soboty i niedziele tylko raz na godzinę. Za P6 pojawia się TatraT3M #1531 jako linia nr 10. Ostatnia scena to wyjeżdżająca spod wiaduktu kolejowego Tatra KT8D5R.N2 #1720 (rocznik 1990, przebudowany z KT8D5 w 2012) na linii 8.

 

 

Na szczęście pijacy i narkomanie oblegali tylko okolicę głównego brneńskiego dworca kolejowego i tramwajowych przystanków Hlavní nádraží. Wystarczyło przejść kawałek dalej, dosłownie za najbliższe skrzyżowanie i już było normalnie – ze zwykłymi ludźmi i niezwykłymi widokami. Piękna zabudowa, a pośród niej tramwaje. To będzie temat kolejnego wpisu o miejskim transporcie szynowym w Brnie.

 

Wpisy poświęcone ciężarówkom

19:48, lukaszwoblog , tramwaje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Kolej fotografuj bez przeszkód

Czas powrócić do sprawy firmy Ekotrade i jej pracownika wiele razy powtarzającego: „Zakaz fotografowania infrastruktury kolejowej”. Dla przypomnienia link do opisu zdarzenia z Oświęcimia.

Stopniowo będę publikował odpowiedzi różnych instytucji. Zaczynam jednak od czegoś można powiedzieć innego, czyli od korespondencji, w której nie poruszałem tematu zdarzenia w Oświęcimiu, choć zdecydowanie dotyczyła ona tamtej sytuacji. To 100% potwierdzenie, że w Polsce bez przeszkód można fotografować kolej.

Na początku czerwca 2016 wysłałem e-maila do Rzecznika Prasowego Komendanta Głównego Straży Ochrony Kolei – Diany Zborowskiej. To jego treść:


Szanowna Pani,

Jestem autorem strony internetowej Blog Transportowy. Oprócz tekstów publikuję na niej również materiały zdjęciowe oraz filmy. Ponieważ spotkałem się z różnymi reakcjami na widok aparatu fotograficznego, proszę o informację, czy Straż Ochrony Kolei podjęłaby interwencję widząc osobę stojącą na ogólnodostępnym peronie dworca kolejowego i fotografującą ustawiony w  okolicy tabor kolejowy.

Celem tego pytania jest ustalenie (rozwianie wątpliwości), czy fotografowanie obiektów kolejowych w Polsce jest legalne.


Odpowiedź otrzymałem błyskawicznie – następnego dnia. To ona:

 

Dzień dobry,

Fotografowanie i filmowanie na obszarze kolejowym w miejscach ogólnodostępnych jest legalne – nie wymaga specjalnej zgody.

Jeśli chodzi o wykorzystanie drona do rejestracji obrazu niezbędne są właściwe uprawnienia operatora oraz zgoda właściciela terenu, obiektu na wykorzystanie bezzałogowego systemu latającego (tj. np. władz samorządowych, zarządcy infrastruktury, właściciela dworca etc.). Te elementy formalne podlegają kontroli ze strony SOK.

 

Łączę wyrazy szacunku,

Diana Zborowska

st. inspektor

PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Komenda Główna Straży Ochrony Kolei

ul. Chmielna 73 A

00-801 Warszawa

  

Tak więc oficjalnie zostało potwierdzone to, o czym pracownik firmy Ekotrade powinien wiedzieć, a niestety nawet nie zdawał sobie z tego sprawy.

Z takim samym pytaniem zwróciłem się także do PKP SA. Wykorzystałem podany na stronie internetowej adres rzecznika prasowego (rzecznik@pkp.pl), Pauliny Jankowskiej. Co ciekawe, obecnie adres ten został usunięty i podawany jest inny kontakt, bezpośrednio na imienną skrzynkę e-mailową pani rzecznik (paulina.jankowska@pkp.pl). Pełna treść wiadomości:

 

Szanowna Pani,

Piszę w sprawie wykonywania zdjęć na terenach zarządzanych przez PKP.

Jestem miłośnikiem kolei, który swoją pasję realizuje również poprzez wykonywanie zdjęć. Ponieważ spotkałem się z różnymi reakcjami na widok aparatu fotograficznego, bardzo proszę o wyjaśnienie, czy na terenach zarządzanych przez PKP wymagana jest zgoda na fotografowanie taboru i infrastruktury kolejowej. Zdjęcia oraz nagrania filmowe wykonuję wyłącznie w miejscach publicznych, ogólnodostępnych (dworce, perony itp.), a następnie zamieszczam je w swoim blogu. Są to materiały, za które nie pobieram żadnej opłaty, czyli każdy może mieć do nich dostęp.


Wiadomość tę wysłałem 7 czerwca 2016. Miesiąc później odpowiedzi nadal nie było. Coś, co dla SOK nie było żadnym problemem dla PKP SA okazało się nie lada orzechem do zgryzienia. 13 lipca 2016 przypomniałem więc o tym „orzechu” pisząc:


Szanowna Pani,

Niestety nie otrzymałem odpowiedzi na przesłane drogą elektroniczną pismo z dnia 07.06.2016. Zgodnie z art. 237 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego odpowiedź powinienem otrzymać w ciągu miesiąca.

 

Tym razem odpowiedź otrzymałem już następnego dnia, 14 lipca (ale nie od rzecznika prasowego). Była dość pokrętna i nie wiadomo po co podająca informacje o tym, kim jest dziennikarz, czy każdy dziennikarz jest blogerem. Przecież wyraźnie napisałem, kim jestem i co robię, więc po co to słowotwórstwo? Na koniec najlepsze, czyli prośba o kontakt z Wydziałem Prasowym, gdy będę robił zdjęcia – po co? Może po to, aby powiedzieć: „Dzień dobry, niedługo będę na dworcu. Będę podróżował pociągiem, a być może tylko zajrzę tam na chwilę. Może zrobię jakieś zdjęcie, może nie. Może powstanie coś pięknego, a może zwykły peronowy knot. Proszę tę kwestię ustalić i najlepiej wstrzymać czas, bo bardzo często o podjęciu decyzji, co będę fotografował, a czego nie (lub czy w ogóle będę coś fotografował) decyduje przypadek, więc nie będę miał kiedy kontaktować się w tej sprawie i ustalać z pracownikiem PKP organizację mojego prywatnego czasu”. Jakiś obłęd. Zresztą zobaczcie sami:


Szanowny Panie,

Przepraszam, że musiał Pan tak długo czekać na odpowiedź.

Zgodnie z art. 7 ust. 2 pkt 5 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji. Po spełnieniu ww. ustawowych warunków bloger może być uznany za dziennikarza. Jeżeli bowiem osoba prowadząca blog w Internecie robi to na podstawie umowy z redakcją, spełnia wymogi ustawowej definicji dziennikarza.

Nie każdy jednak bloger spełnia te wymogi. Nie jest dziennikarzem w rozumieniu przepisów ww. ustawy  bloger gdy, nie jest związany  z żadną redakcją stosunkiem pracy, ani nie działa na jej rzecz i z jej upoważnienia.

Obecnie nie ma żadnego przepisu prawnego zabraniającego wykonywanie zdjęć dworców.  Odmienną kwestią jest ustalenie przez PKP S.A. zasad wykonywania takich zdjęć. Zgodnie z § 1 pkt 18  Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 23 listopada 2004 r. w sprawie przepisów porządkowych obowiązujących na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych, na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych zabrania się prowadzenia działalności gospodarczej, w tym prowadzenia akwizycji, handlu lub innej działalności zarobkowej, bez zgody zarządcy lub przewoźnika kolejowego.

Daje to podstawę do wyrażania przez PKP S.A. zgody na korzystanie z powierzchni dworca w celu wykonywania zdjęć w ramach działalności zawodowej, które zostaną wykorzystane komercyjnie przez autora. Powyższa norma dotyczy wykorzystania powierzchni dworca w celu robienia zdjęć w celach zarobkowych, np. komercyjne sesje zdjęciowe wykonywane przez blogera. Jeżeli bloger zarabia na zdjęciach, wykonuje je w celach zarobkowych,  daje to podstawę do uznania, że mają one charakter komercyjny, a więc PKP S.A. jest uprawniona do wyrażenia zgody na używanie powierzchni dworców w celu wykonywania na nich działalności zarobkowej poprzez wykonywanie zdjęć. Zasadą w odniesieniu do gospodarowanie mieniem (w tym przypadku powierzchnią dworca) przez PKP S.A. jest oddawanie nieruchomości do odpłatnego korzystania w drodze umów prawa cywilnego. Zawierając umowy cywilnoprawne (umowy najmu) PKP S.A. zezwala nie na „wykorzystanie wizerunku dworca”, ale na odpłatne użycie powierzchni dworca, w określonym celu, w tym przypadku w celu wykonania komercyjnej sesji zdjęciowej.

Jeżeli wykonuje Pan zdjęcia w celach zarobkowych to może się odbywać na podstawie umowy cywilnoprawnej za wynagrodzeniem na rzecz PKP S.A. W przypadku korzystania z powierzchni dworca w celu wykonywania zdjęć o charakterze niekomercyjnym, realizacja zdjęć jest bezpłatna. Jednak, aby tą kwestię ustalić, zawsze prosimy osoby realizujące materiał na terenie naszych obiektów o kontakt z Wydziałem Prasowym.

 

Pozdrawiam

Maciej Bułtowicz

Główny Specjalista

Wydział Prasowy

Biuro Komunikacji i Marketingu

Polskie Koleje Państwowe S.A.

 

 

SM42 z cysterną na dworcu w Oświęcimiu

Lokomotywa SM42-784 ze składem cystern na terenie stacji Oświęcim. 28 grudnia 2011. Wykonania takiego zdjęcia nikt nie ma prawa zabronić. Autor stał w miejscu ogólnodostępnym, czyli na peronie. 


O tym jak Ekotrade brnęło w różnych kłamstwach przekazywanych państwowym instytucjom już niedługo. Zacznę od korespondencji z PKP. Dowiecie się też, jak można prowadzić działalność gospodarczą spacerując po peronie dworca.  

 

Blog Transportowy na Facebooku

czwartek, 25 sierpnia 2016
Ikarusem 260 po Kędzierzynie-Koźlu

Niedawno pisałem o przegubowym Ikarusie z Budapesztu (link). Bohaterem tego wpisu jest inny przedstawiciel tej kultowej marki. Tym razem krótszy i eksploatowany w Polsce.

To Ikarus 260.73A z MZK Kędzierzyn-Koźle. Rocznik 1994, zakupiony w 1995 roku i oznaczony numerem taborowym 208. Wówczas przewoźnik numerację 2xx stosował dla krótkich Ikarusów. I tak #201 – 203 posiadały używane, odkupione po remoncie kapitalnym wykonanym w Lublinie Ikarusy 260.04., kolejne #204 – 207 przydzielono nabytym w 1994 roku Ikarusom 415. Dalsze oznaczenia wzwyż nadawano Ikarusom 412, aż do #222.

Obecnie z przedstawicieli numeracji 2xx pozostały tylko dwa pojazdy. Opisywany #208 i remontowany #204.

Do Ikarusa #208 przydzielono na stałe dwóch kierowców i rozpoczął on regularne kursowanie po mieście. Obsługiwał wszystkie linie, choć jego obecność na trasach kursujących tylko w godzinach szczytu była jedynie epizodami (np. linia nr 8, czy 14), bo na nich przede wszystkim pojawiał się „szczytowy tabor”. Gdzieś w swoich zapiskach posiadam wykazy autobusów jeżdżących tylko w szczycie, więc pewnie powstanie oddzielny wpis na ten temat. To jednak w późniejszym czasie. Wracając do #208, po kilku latach normalnej eksploatacji, wprowadzono pewne zmiany. Zmienili się eksploatujący go kierowcy i przydzielono go do obsługi tylko jednej linii. Kursującej w dni robocze trasy nr 4 łączącej dworce kolejowe w Koźlu i Kędzierzynie przez ul. Łukasiewicza (obok bazy paliw CPN – ten rejon obecnie nie jest obsługiwany komunikacją miejską), Koźle Port, Kłodnicę i Żabieniec. Tu warto dodać, że linia nr 4 była jedyną w mieście, którą obsługiwał cały czas ten sam pojazd, z tymi samymi kierowcami. Przed wprowadzeniem na nią opisywanego Ikarusa (w 1998 roku), na stałe kursował na niej Jelcz M-11 #418, a wcześniej krótki epizod miał inny „mig”, #415. Po godzinie 22:00 autobus wykonujący zadania linii 4 obsługiwał dodatkowy kurs linii 14 spod Spółdzielni Inparco do Koźla PKS, bez obsługi osiedla Żabieniec. Niestety nie pamiętam, czy z Koźla wracał liniowo, czy był to już przejazd na pusto do zajezdni.

 

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Przez dość długi czas #208 woził na sobie reklamę lokalnej firmy budowlanej MEC (tak samo oklejone były także Ikarusy 415 #205 i 207). Tu jeszcze przed kilkuletnim rozpoczęciem obsługi linii nr 4, czyli jako trasa nr 2 w stronę pętli Rogi Stocznia. Ulica Szymanowskiego, 17.04.1998.

 

Z wyłącznej obsługi linii 4 Ikarus #208 został wycofany około roku 2002. Niestety nie wiem, jakie było jego późniejsze wykorzystanie, czyli czy przydzielono mu dwóch kierowców, czy może tylko z jednym kursował w dni robocze, w godzinach szczytu. Obecnie jest eksploatowany właśnie w ten drugi sposób. Co ciekawe, na stałe ma go przypisanego kierowca, który lata temu jeździł innym kultowym kędzierzyńskim autobusem. Był to #169, ostatni Jelcz PR-110 w mieście. To jednak temat na inny artykuł.

Mimo wielu prób nie udawało mi się „upolować” #208. W końcu, 1 lipca 2016 stało się. Powstały zdjęcia i dokumentacja filmowa tego ciekawego pojazdu. Obsługiwał on wówczas linię nr 2 (Osiedle Piastów – Rogi Stocznia), także wydłużony wariant przez osiedle Żabieniec. Kiedy autobus ten na stałe był przydzielony do linii 4, trasa nr 2 miała tylko jeden kurs wariantowy przez Żabieniec, po godzinie 21 z Rogów. Teraz w dzień roboczy jest ich kilka.

Poniżej mały fotoreportaż z kursowania już ponad 20-letniego Ikarusa. 1 lipca 2016.

 

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Ikarus #208 na ul. Szymanowskiego. Kierunek Rogi Stocznia. To miejsce, w którym autobus ten utrwaliłem na powyższym zdjęciu, z 1998 roku. Warto zwrócić uwagę na tylną szybę, której powierzchnia została optycznie zmniejszona (zamalowana, zaklejona?) i wydzielono w niej świetlik na tablicę liniową. 

 

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Coraz bliżej pętli Rogi Stocznia - ul. Główna. W tle wiadukt, jaki tworzy linia kolejowa z Kędzierzyna do Nysy.

 

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Postój na pętli Rogi Stocznia. Za kilka minut, o 16:36 Ikarus rozpocznie kurs powrotny linii nr 2 na os. Piastów. To wariant przez Żabieniec. Pokonanie całej trasy (w tym objazd przez obwodnicę) zajmie mu prawie godzinę - rozkładowo do celu dotrze na 17:24.  


Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Wnętrze 208 w trakcie postoju na pętli Rogi Stocznia. Warto zwrócić uwagę, na charakterystyczne kasowniki firmy R&G z lat 90-tych.

 

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Tabliczki umieszczone w 208 wraz z „pachnącą saszetką do szafy”.

 

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Minęła 16:36. Ikarus właśnie ruszył z pętli Rogi Stocznia i wjeżdża na wał przeciwpowodziowy, który powstał po pamiętnej powodzi z 1997 roku.

 

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

W trakcie zjazdu z wału i jazdy w stronę osiedla Rogi. To ulica Stoczniowców. Klimaty bardzo niemiejskie, będące ciekawą scenerią dla miejskiego autobusu. 

 

Ikarus 260, MZK Kędzierzyn-Koźle

Na łączniku pomiędzy ul. Kozielską, a obwodnicą Kędzierzyna. To wciąż ten sam kurs, który wyruszył z Rogów o 16:36 (jest godzina 17:12).

 

Tak #208 prezentował się w ruchu. Dźwięk silnika bezcenny. Nagrania realizowane na ul. Szymanowskiego, kierunek Rogi. Potem przeniesiemy się na ul. Łukasiewicza obok parkingu przy Odrze (autobus nadal realizuje ten sam kurs, co wcześniej), a następnie na dalszy odcinek trasy, na ul. Główną, za wiaduktem kolejowym (wciąż to ten sam kurs). Jeszcze kilka lat temu znajdowało się tam wielkie złomowisko, a przez jezdnię przechodziły tory łączące jego dwie części. Było to jedyne miejsce, w którym autobusy MZK Kędzierzyn-Koźle przejeżdżały przez tory (w innych lokalizacjach jedynie pod lub nad nimi, wiaduktami).

Dalsza część filmu to już kurs powrotny linii 2 w relacji Rogi Stocznia – Osiedle Piastów, wariant wydłużony, przez osiedle Żabieniec, czyli możliwie najdłuższa forma podróżowania pomiędzy Koźlem, a Kędzierzynem. Najpierw #208 nagrałem bezpośrednio za pętlą, w trakcie jazdy przez wał przeciwpowodziowy. Na koniec Ikarus przejedzie przez tzw. łącznik do obwodnicy z ul. Kozielskiej. To trasa objazdowa ze względu na przebudowę al. Jana Pawła II za wiaduktem kolejowym.

 

 

Nie mam 100% pewności, ale Kędzierzyn-Koźle to już chyba ostatnie miasto w Polsce, po którym liniowo kursuje Ikarus 260.

 

Blog Transportowy na YouTube, kanał Lukaszwo

niedziela, 21 sierpnia 2016
Completo, czyli Van Hool w korku

Wracam do tematu trolejbusów we włoskim Rimini. Pisałem o nich tutaj. Jak wówczas podałem, pojazdy te jeżdżą bardzo zatłoczone, a kiedy już nie zabierają nowych pasażerów, zamiast numeru linii i relacji na tablicach kierunkowych pojawia się napis: „Completo”, czyli kompletny.

Ponieważ trolejbusy w Rimini kursują tylko na jednej linii (nr 11), brak oznakowania i zastąpienie go słowem „Completo” nie powoduje problemów z określeniem, dokąd jedzie dany pojazd. W dodatku zatrzymuje się on na każdym przystanku, więc jest to tylko taki „zabieg kosmetyczny” informujący pasażerów, że w trolejbusie panuje tłok, a w związku z tym warto poczekać na następny kurs.

Podróż zatłoczonym trolejbusem nie należy do przyjemności, szczególnie gdy taka jazda wydłuża się przez korki drogowe. Ze względu na szerokość drogi, którą pokonują Van Hoole wzdłuż Adriatyku i panujący na niej spory ruch pojazdów osobowych, takie utknięcia, czy znaczne spowolnienia są niestety dość częste. Czasami przyczyną zatrzymania trolejbusu jest beztroska (lub po prostu bezmyślność) innych uczestników ruchu drogowego. Świadkiem takiej sytuacji byłem na Viale Amerigo Vespucci. Wówczas Van Hool #36504 jadący do centrum Rimini musiał zatrzymać się przy zaparkowanym na środku drogi (po części na przeciwnym pasie ruchu) samochodem. Ze względu na korek stał za nim sznur aut. Pierwsze z nich blokowało przejazd, jeszcze bardziej niż „główny zawalidroga” wystając na przeciwny pas ruchu. Jego kierowca podjął jakieś próby manewrowania, przestawienia swojego pojazdu, ale dość szybko się to skończyło i niczego nie zmieniło. Prowadząca trolejbus nie wykazywała chęci wybrnięcia z tej patowej sytuacji. Być może była to obawa o możliwość uszkodzenia pojazdu (blisko drzewa i inne samochody), a może tylko zwykłe włoskie „lekkie podejście” do życia, czyli czekanie, aż sytuacja sama się rozwiąże. Generalnie przez kilka minut nic się nie działo, a jedynie nadjeżdżały motorki, które i tak nie mogły przejechać.

W końcu pojawił się kierowca blokującego ruch pojazdu. Bez pośpiechu po prostu przyszedł. Rozejrzał się i raczył uruchomić swój wehikuł.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Van Hool NewAG300T #36504 jadący w stronę centrum Rimini właśnie utknął na Viale Amerigo Vespucci. 22.08.2015.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Już po chwili nadjechało stado motorków - jest ich pełno w całym Rimini.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

W końcu kierowca blokującego ruch pojazdu przyszedł i zator zaczął się rozładowywać. Trolejbus ruszył.

 

Van Hool NewAG300T, Start Romagna

Czasami zamiast napisu „Completo” na trolejbusach pojawiało się słowo „Riservato”, czyli zarezerwowany. W rezerwację wątpię. Raczej to pomyłka kierowcy, który omyłkowo nie wybrał napisu „Completo”. Przegubowiec #36506 wzdłuż Adriatyku zmierza w stronę pętli Riccione Terme. 23.08.2015.

 

Poniżej opisywana sytuacja w wersji filmowej. Nagranie trwa około półtorej minuty, ale całe zdarzenie było o wiele dłuższe. Szczególnie ten okres, w którym nic się nie działo – pojazdy stały, trąbiły, a beztroski kierowca blokującego ruch samochodu gdzieś tam sobie spędzał czas.

Kiedy trolejbus już ruszył, okazało się, że jego wnętrze wcale nie jest takie „Completo”. Praktycznie nie było w nim tłoku. Być może wcześniej sporo osób wysiadło, a może prowadząca przegubowca profilaktycznie ustawiła taki napis, gdy na którymś z pierwszych przystanków czekała większa grupa osób. Kilka dni wcześniej z żoną wsiadaliśmy do innego Van Hoola z napisem „Completo” i także nie było w nim tłoku.

 

 

Na tym jeszcze nie kończę wpisów o trolejbusach z Rimini. W dalszej części Van Hoole pojadą z opuszczonymi odbierakami prądu.

 

Blog Transportowy na Twitterze

piątek, 19 sierpnia 2016
„Z podróży koleją” – konkurs fotograficzny

Do 31 sierpnia 2016 trwa konkurs fotograficzny o nazwie „Z podróży koleją”. Jego organizatorem jest firma Sandmix zajmującą się suszeniem oraz uszlachetnianiem piasków i żwirków kwarcowych, a współorganizatorzy to PKP Intercity i Polskie Koleje Państwowe. To już jego druga edycja. Oto, co napisano na ten temat w informacji prasowej przesłanej przez PKP Intercity:

PKP Intercity zachęca miłośników fotografii do wzięcia udziału w konkursie „Z podróży koleją”. Jeszcze do końca sierpnia można zgłaszać swoje prace. Do wygrania są atrakcyjne nagrody, a także udział w ogólnopolskiej wystawie, która odwiedzi największe dworce kolejowe w Polsce.

W konkursie może wziąć udział każdy, zarówno profesjonalny fotograf, jak i osoba, która fotografią zajmuje się wyłącznie amatorsko. Jedyny warunek, to zgłoszenie zdjęcia obrazującego podróż koleją.  Zgłoszenia przyjmowane są do 31 sierpnia za pomocą formularza zlokalizowanego na stronie www.zpodrozykoleja.pl. Do konkursu można zgłosić maksymalnie 3 prace. Dotychczas do organizatorów trafiło 500 zgłoszeń.

Nagrodą główną w konkursie jest aparat fotograficzny NIKON D7200 wraz z obiektywem 18-105 V. Dodatkowo, do zdobycia są dwie nagrody specjalne – aparaty NIKON 1J5 wraz z obiektywami 10-30mm VR PD-ZOOM i 30-110mm VR. Otrzymają je autorzy najlepszych prac, przedstawiających pociąg PKP Intercity oraz dworzec kolejowy. Na autorów 9 prac wyróżnionych przez konkursowe jury czekają vouchery na podróże pociągami PKP Intercity. Najlepsze fotografie zostaną zaprezentowane podczas wystawy, którą będzie można zobaczyć na dworcach kolejowych m. in. w Warszawie, Krakowie, Gdyni czy Wrocławiu.

Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi najpóźniej do 12 września 2016 r.

Takie zdjęcia zwyciężyły w roku 2015. Zdobywca pierwszej nagrody. Autor: Norbert Oksza Strzelecki. Tytuł: „Refleksje”:

 

Pierwsza nagroda. Autor: Norbert Oksza Strzelecki. Tytuł: „Refleksje”

 

Druga nagroda. Autor: Mateusz Pustuła. Tytuł: „Matka Polka”:

 

Druga nagroda. Autor: Mateusz Pustuła. Tytuł: „Matka Polka”

 

Trzecia nagroda. Autor: Grzegorz Bukalski. Tytuł: „Podróże i powroty”:

 

Trzecia nagroda. Autor: Grzegorz Bukalski. Tytuł: „Podróże i powroty”

 

Zwycięskie zdjęcia drugiej edycji konkursu można będzie oglądać na dworcach w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Bydgoszczy i Gdyni.

 

Zamów bezpłatny newsletter

20:47, lukaszwoblog , kolej
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 sierpnia 2016
Avia od Kubicy

Nazwisko Kubica wielu osobom kojarzy się z kierowcą wyścigowym i rajdowym – Robertem Kubicą. Nie tylko w Polsce, ale także za granicą.

W Czechach, a szczególnie w Brnie nazwisko Kubica częściej kojarzy się z transportem ciężarowym i z imieniem Richard. Dokładniej z firmą AUTODOPRAVA Richard Kubica.

Jeden z pojazdów tej firmy (na której nazwę trudno być obojętnym) utrwaliłem na rynku nazwanym Zelný trh. To bardzo popularne w Brnie miejsce, które słynie z tego, że od kilkuset lat funkcjonuje tam targ warzywny.

Samochód ten to swoisty symbol czeskiej motoryzacji, czyli Avia. Dokładnie model A31 hakowiec.

 

Avia A31, Kubica

 Avia A31, Kubica

Avia od Kubicy w trakcie postoju i odjazdu z kilkusetletniego „zieleniaka”, placu (rynku) o nazwie Zelný trh.

 

Avia A31, Kubica

Avia A31, Kubica

Za Avią piękny, czterogwiazdkowy hotel Grandezza Luxury Palace. Po lewej remontowana fontanna Parnas z końca XVII wieku.

 

Brneńska starówka to oczywiście nie tylko Zelný trh. W pobliżu jest sporo przepięknych uliczek, placów, które warto zobaczyć. Ponieważ pojawiają się tam także różne pojazdy, zamieszczę jeszcze kilka wpisów dotyczących tego rejonu Brna.


Blog Transportowy na Facebooku

Tagi: Avia Czechy
18:50, lukaszwoblog , ciężarówki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59